0

Wszelkie przedsezonowe przewidywania, były w przypadku Los Angeles Lakers niczym wróżenie z fusów. Bardzo wiele zmian począwszy od stanowiska głównego szkoleniowca, po nowych zawodników, którzy mieli odgrywać ważne role w zespole, a skończywszy na rozwoju posiadanych obecnie już graczy. Wszystko to, mogło sprawić nie jednemu analitykowi niemały zawrót głowy, a temu, który przewidział, że Jeziorowcy wygrają mecz otwarcia z Houston Rockets 120:114 pokaźny zastrzyk gotówki, jeżeli ze swoim typem zagrał u bukmacherów.

Początek spotkania wyglądał niczym All-Star Game z kilku ostatnich lat. Latający nad głowami wysokich Lakers Clint Capela wykorzystywał każde podanie Jamesa Hardena kierujące się w stronę kosza, dzięki czemu „Broda” już pierwszej połowie zanotował 16 punktów i 14 asyst.
Abstrahując jednak od szczegółowego analizowania zdobyczy statystycznych poszczególnych zawodników, skierujmy naszą uwagę do tego co najważniejsze czyli systemu i kultury gry, jaką niewątpliwie wprowadził były asystent Steve’a Kerra.

W poczynaniach Luke’a widać zdolność adaptacji do różnych warunków w trakcie spotkania. Wyjściowe ustawienie z Nickiem Youngiem na pozycji rzucającego obrońcy pokazało, że w tym zespole nie ma żadnej ustalonej hierarchii i zawodnicy muszą zasłużyć sobie na grę swoimi dotychczasowymi występami, tak jak zrobił to Nick w tegorocznym preseason. Taka postawa z pewnością będzie motywować zarówno młodych jak i starszych graczy, którzy będą czuli, że ich minuty zależą tylko od nich i nie są na straconej pozycji.

Działa to jednak w obie strony, gdyż już w pierwszym meczu Luke nie pozostał obojętny dla dość bezmyślnej gry Jordana Clarksona, który ostatecznie okazał się jednym z bohaterów spotkania. Niemniej jednak w pierwszej połowie, po serii nieudanych zagrań Clarksona – Luke dał mu czas na przemyślenie co poskutowało fenomenalną drugą połową, w której zdobył 23 punkty i wykończył kilka ważnych akcji w końcówce, w tym trójką z 8 metrów spod nosa Erica Gordona.

Umiejętne rotowanie składem było widać także, gdy na boisku pojawił się drugi garnitur. Może to uprzedzenie i brak obiektywizmu, ale ileż to razy Byron Scott trzymał na boisku weteranów, którym nie szło, nie pozwalając wykazać się reszcie zespołu, bądź ściągał z parkietu zawodnika, który był „on fire”. Tymczasem dzisiejszej nocy Walton nie dość, że wykorzystał Brandona Ingrama jako point forwarda, to jeszcze D’Angelo Russel pojawił się w czwartej kwarcie na nieco ponad 4 minuty do końca spotkania. Notabene ustawienie Ingrama jako rozgrywającego wyraźnie służy 19-latkowi, gdyż ma temu więcej piłki w dłoniach i lepiej czuję grę, tym samym będąc bardziej zaangażowanym, co Walton podkreślił jako główny cel tego ustawienia.

Oczywiście Jeziorowcy mają nadal wiele do poprawienia, zwłaszcza w obronie gdzie młody trzon zespołu wyraźnie ma problemy z płynną rotacją w trakcie switchowania, który wykorzystuje Luke Walton. Pozostaje wierzyć, że swoim doświadczeniem i umiejętnościami pomogą mu przede wszystkim Luol Deng i Timofey Mozgov. Era post-Kobe rozpoczęła się wyjątkowo udanie, choć daleko tutaj do hurraoptymizmu, to jednak dzisiejsze spotkanie daje nadzieję dla kibiców Złota i Purpury, a przede wszystkim widoki na lepszą przyszłość. Czołowa ósemka konferencji zachodniej, to zdecydowanie zbyt daleko idące marzenie, ale poprawienie wizerunku, jako zespół z dużym potencjałem, na który przychylniej spojrzą wolni agenci, to duży krok naprzód, w porównaniu do równi pochyłej ostatnich lat. Tylko czy gwiazda z rynku wolnych agentów będzie temu zespołowi potrzebna?
D'Angelo Russell trafiając efektowną trójkę w pierwszej połowie powtarzał tak, aby wszyscy widzieli następujące słowa: "To jest moje miasto!" (ang. This is my city!), Czy młody rozgrywający będzie w stanie poprowadzić ten zespół do czegoś więcej?

  

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors3114.68906
2Nuggets3014.6820.51
3Thunder2618.5914.52
4Blazers2719.5874.51
5Spurs2720.57452
6Rockets2519.5685.51
7Clippers2420.5456.54
8Lakers2521.5436.52