0

Oprócz wyboru D'Angelo Russella z numerem 2., Los Angeles Lakers nabyli także prawa do dwóch innych zawodników. Z numerem 27. wybrali Larry'ego Nance'a Jr. z Uniwersytetu Wyoming, a z numerem 34. sięgnęli po Anthony'ego Browna, rdzennego Kalifornijczyka z Uniwersytetu Stanford. Obydwaj spędzili na uczelni po cztery lata, tak więc Lakers postawili w tym przypadku na dojrzałość i gotowość do gry już teraz, aniżeli na nieoszlifowane talenty, które wymagają kilku sezonów rozwoju.

Wybór Larry'ego Nance'a z numerem 27. był sporym zaskoczeniem, gdyż w wszelkich przeddraftowych rankingach nie był on notowany aż tak wysoko. Tylko wśród samych seniorów, czyli graczy, którzy rozegrali po cztery lata na uczelni, wg DraftExpress plasował się dopiero na 27. pozycji. W tym samym rankingu kolejny z wybranych przez Lakers graczy, Anthony Brown był na wysokim 4. miejscu, a mimo to był wciąż dostępny, gdy przyszła kolej Jeziorowców żeby zadecydować o swoim 34. wyborze. Sam wybór Larry'ego może nie dziwić, jak właśnie to, że został na niego przeznaczony wysoki nr 27. Nawet jeżeli podobał się Lakers tak bardzo, to spokojnie mogli po niego sięgnąć w drugiej rundzie z nr 34., czy nawet zaaranżować małą transakcję z innym klubem, który wybrałby go dla nich pod koniec draftu. Wybór w pierwszej rundzie automatycznie oznacza konieczność zaoferowania zawodnikowi kontraktu, który w przypadku Larry'ego wynosić będzie 930 tysięcy dolarów. Pozyskując go w drugiej rundzie, kosztowałby ich niemal połowę mniej.

Larry Nance Jr. to silny skrzydłowy, który jest potomkiem Larry'ego Nance'a seniora. Spędził on na parkietach NBA 13 sezonów w barwach dwóch drużyn, Phoenix Suns oraz Cleveland Cavaliers, będąc między innymi trzykrotnym uczestnikiem meczu gwiazd. Znany jest głównie jako zwycięzca pierwszego w historii ligi Slam Dunk Contest z roku 1984. Jego syn raczej nie zapowiada się na gracza, który miałby dorównać ojcu i stać się kiedyś zawodnikiem formatu All-Star Game, ale już dunkerem potrafi być całkiem efektownym, o czym możecie się przekonać na poniższym klipie. Przy wzroście 206 cm wzrostu Larry oferuje intrygujący zasięg ramion o rozpiętości 218 cm oraz imponujący 95-centymetrowy wyskok, co daje podstawy do tego, że może stać się także niezłym defensorem, czego sygnały dawał już grając w Wyoming. W ubiegłym roku został on uznany najlepszym graczem defensywnym w Konferencji Mountain West.

W swojej czteroletniej karierze uniwersyteckiej notował średnio 11.3 punktu, 6.6 zbiórki, 1.4 asysty, 1.1 przechwytu oraz 1.1 bloku na mecz. Wybór ten może również oznaczać, że Jeziorowcy stracili cierpliwość względem Ryana Kelly'ego, który rozegrał dobry sezon debiutancki, by w kolejnym zanotować znaczący spadek formy. Larry Nance Jr. ma już 22 lata, więc graczem rozwojowym trudno go nazwać. Wydaje się, że bycie kiedyś przydatnym role playerem jest sufitem jego możliwości, ale jest też już teraz na tle wystarczająco przygotowany do gry NBA, by w pierwszym roku wywalczyć sobie minuty w rotacji trenera Byrona Scotta.

Przy okazji wyszły na światło dzienne brudy z przeszłości tego zawodnika, który w maju 2012 roku zamieścił na swoim twitterowym profilu wpis, w którym nazwał Kobego Bryanta gwałcicielem, odnosząc się do sytuacji z 2003 roku, kiedy to gwiazdor Lakers został oskarżony o gwałt przez 19-letnią kobietę z Kolorado. Wpis został usunięty z profilu chwilę po tym, gdy Larry został wybrany przez Lakers, ale nie umknęło to uwadze czujnych dziennikarzy. Jak się później okazało, Jeziorowcy nie byli zaznajomieni z tą sytuacją przed draftem. „Nie wiedzieliśmy o tym aż do ostatniego wieczora. Rozmawiałem już o tym z Larrym Nancem Jr. wraz z naszym rzecznikiem prasowym Johnem Blackiem. Nie jestem upoważniony do zdradzania treści tej rozmowy, ale jest to sprawa, którą będą musieli rozwiązać między sobą.” – powiedział Mitch Kupchak.

Wybór Anthony'ego Browna z numerem 34. wzbudza już mniej kontrowersji i za tę decyzję zarząd Lakers zbiera znacznie lepsze recenzje. Podobnie jak Nance Jr., Anthony Brown ma 22 lata i niewielkie pokłady skrzętnie ukrywanych talentów, które miałyby nagle eksplodować w NBA, ale posiada kilka atutów, które są w obecnej lidze bardzo pożądane. To co wyróżnia go na tle całego draftu 2015 to świetny rzut za trzy punkty. Przez ostatnie dwa lata na uczelni Stanford rzucał z imponującą skutecznością 45% zza łuku. Dodajmy do tego umiejętność gry w defensywie i mamy materiał na prototypowego gracza określanego mianem „3-and-D”. Zawodnicy wpisujący się w ten trend, jak Draymond Green, DeMarre Carroll czy Khris Middleton będą szukać tego lata wielomilionowych kontraktów, co najlepiej świadczy o zapotrzebowaniu na usługi graczy charakteryzujących się tymi dwiema cechami. Oczywiście przed Brownem długa druga, aby móc być wymienianym w jednym rzędzie z tymi zawodnikami, ale posiadania fundamentów, aby kiedyś stać się kimś podobnym odmówić mu nie można.

W trakcie swojej uczelnianej kariery Anthony notował średnie na poziomie 10,8 punkty, 4,8 zbiórki i 1,6 asysty na mecz. Jako zawodnik wybrany w drugiej rundzie draftu, Brown nie ma zagwarantowanego kontraktu i będzie musiał o niego zawalczyć w lidze letniej w Las Vegas lub dopiero na październikowym campie przedsezonowym. W Lakers przez ostatnie dwa lata starterem na pozycji niskiego skrzydłowego był jednak Wesley Johnson, którego swoją drogą dni w barwach Lakers wydają się być policzone, więc poprzeczka nie jest zawieszona wysoko. O ile zarząd nie dokona jakichś spektakularnych wzmocnień na tej pozycji, Brown nie powinien mieć problemów z wywalczeniem miejsca w 15-osobowym składzie na sezon 2015/2015.

  
 

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors4822.68601
2Nuggets4722.6810.54
3Rockets4527.62541
4Blazers4427.6204.52
5Jazz4229.5926.55
6Spurs4230.58371
7Clippers4230.58373
8Thunder4230.58374