0

Lepszy scenariusz mógł być tylko jeden, gorszych co najmniej kilka, włącznie z takimi, że wybór ten mógł Lakers całkowicie przepaść na rzecz Philadelphii 76ers. „Wysiłek” w postaci walki o jak najgorszy bilans nie poszedł jednak na marne, a rachunek prawdopodobieństwa i szczęście sprzyjały tym razem Jeziorowcom. 25 czerwca wybiorą oni swoją przyszłość z numerem drugim, chwilę po tym jak z jedynką zabiorą im jedną z potencjalnych opcji Minnesota Timberwolves. Będzie to najwyższy numer jakim Lakers będą dysponować od roku 1982 gdy pozyskali Jamesa Worthy'ego.

Dla Lakers priorytetem było jednak nie wypaść poza pierwszą piątkę, a to czy będzie, to miejsce drugie, trzecie, czy piąte miało mniejsze znaczenie. Ale nie tylko udało się tego dokonać, a do tego jeszcze dołożyć awans o dwie pozycje wyżej względem swojego rozstawienia. Z bilansem 21-61 w sezonie 2014/2015 Jeziorowcy uzyskali czwarty najgorszy wynik w NBA i mieli 82,8% szans na zachowanie wyboru chronionego do piątego miejsca. Gdyby w wyniku losowania zajęli szóstą, lub siódmą lokatę, pick przeszedłby w ręce Philadelphii. Pierwotnie prawa do niego mieli Phoenix Suns, którzy otrzymali go w rozliczeniu za Steve'a Nasha, ale w trakcie ubiegłorocznych rozgrywek przehandlowali go do 76ers. Tym samym, choć w małym stopniu, honor zarządu Lakers, nadszarpnięty kompletnie nieudanym transferem Nasha do Lakers zostaje uratowany.

Jednocześnie prawa do wyboru przechodzą na 76ers na przyszły rok i tym razem będzie on chroniony już tylko do 3-go miejsca. Z całą pewnością ekipa z Miasta Aniołów, po dwóch latach odpoczynku od Playoffs, chciałaby w końcu odbić się od dna, więc, przynajmniej w założeniu strach o zachowanie picku nie powinien towarzyszyć Lakers w przyszłym roku, gdyż będą chcieli walczyć o wyższe cele. Wiadomo jednak, że kontuzje, czy inne wydarzenia losowe mogą pokrzyżować te plany, a wówczas utrzymanie wyboru w pierwszej trójce draftu będzie już znacznie cięższym zadaniem niż miało to miejsce w tym roku.

Szanse Lakers przed loterią przedstawiały się następująco: mieli 11,9% szans na pierwsze miejsce, 12,6% na drugie, 13,3% na trzecie, tylko 9,9% na czwarte, z którym byli rozstawieni, aż 35,1% na piąte, 16% na szóste oraz 1,2% na siódme. Niżej znaleźć się nie mogli, gdyż zasady loterii są tak skonstruowane, że żaden zespół nie może spaść niżej, niż o trzy pozycje względem swojego rozstawienia, a losowanie dotyczy w rzeczywistości tylko trzech pierwszych miejsc. Oprócz tego, że Lakers wskoczyli na drugą pozycję, obyło się bez innych niespodzianek. Z jedynką wylosowani zostali Wolves, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa. Awans Lakers zepchnął na czwartą lokatę New Jork Knicks (rozstawionych z numerem 2), a na trzecim utrzymali się Philadelphia 76ers. Reszta poszła już według bilansów, od najgorszego do najlepszego.

Jeziorowcy, oprócz tego, że wybiorą z numerem drugim, będą jeszcze dysponować pierwszorundowym wyborem z numerem 27, który otrzymali od Houston Rockets wraz z Jeremym Linem oraz własnym drugorundowym z numerem 34.

Być może jest jeszcze za wcześnie, aby to przesądzać, ale na dzień dzisiejszy wiele wskazuje na to, że obydwie ekipy wybierające z dwoma pierwszymi numerami podzielą się środkowymi: Jahlilem Okaforem i Karlem Townsem, więc od tego, po kogo sięgną Wilki będzie zależeć, który z tej dwójki zasili szeregi Lakers. Inne możliwe opcje to rozgrywający D'Angelo Russell oraz Emmanuel Mudiay, ale po udanym sezonie debiutanckim w wykonaniu Jordana Clarksona, wydaje się, że Jeziorowcy będą chcieli inwestować w jego dalszy rozwój i bardziej prawdopodobny jest wybór centra niż obrońcy, z którym Clarkson będzie musiał walczyć o minuty. Do dnia draftu może się jednak jeszcze wiele zmienić, tak jak to miało miejsce przed rokiem, gdy informacje o kontuzji Joel Embiid czy plotki o niezaleczonej stopie Juliusa Randle'a spowodowały ich spadki względem początkowych rankingów.

Jeziorowcy znaleźli się w loterii draftowej zaledwie po raz czwarty w swojej historii. Uprzednio wybierali Eddiego Jonesa w roku 1994 oraz Andrew Bynuma w roku 2005, obydwu z numerem 10. Przed rokiem pozyskali zaś z siódemką Juliusa Randle'a, który jednak nie miał póki co okazji do udowodnienia swojego talentu na parkietach NBA, gdyż już w pierwszym meczu doznał kontuzji, która wykluczyła go z całych rozgrywek. W rzeczywistości w przyszłym roku będzie więc debiutantem, podobnie jak nowy zawodnik, którego Lakers wybiorą z numerem drugim, choć formalnie już nie, bo Julius rozegrał 14 minut, zanim doznał złamania prawej kości piszczelowej.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Lakers5219.7320.01
2Clippers4923.6813.52
3Nuggets4627.6307.03
4Rockets4428.6118.53
5Thunder4428.6118.51
6Jazz4428.6118.51
7Mavericks4332.57311.02
8Blazers3539.47318.53