0

Proces poszukiwania nowego trenera nie był w wykonaniu Lakers szczególnie zażarty, ale na pewno długotrwały. Po niemal trzech miesiącach od ustąpienia z tej funkcji Mike’a D’Antoniego w końcu poznaliśmy jego następcę. Niespodzianki w tym przypadku brak, gdyż od kilku tygodni kandydat był właściwie jeden – Byron Scott i to właśnie on poprowadzi Jeziorowców od pierwszego meczu kolejnych rozgrywek. Scott podpisze z Lakers 4-letnią umowę, czyli na ten sam okres, na który byli zakontraktowani jego poprzednicy.

Mike Brown wytrwał na stanowisku trenera Lakers przez zaledwie 83 spotkania, jego następca, Mike D’Antoni trochę dłużej, bo poprowadził Jeziorowców w 158 grach. Tym razem zarząd postanowił nie dawać już trzeciej szansy trenerowi o tym samym imieniu, choć wstępnym kandydatem był kolejny Mike – Dunleavy. Zadanie odbicia się od dna, jakim był najgorszy sezon w historii Lakers, zostało powierzone byłej gwieździe drużyny Byronowi Scottowi, który w latach 80-tych trzykrotnie zdobywał mistrzostwo NBA u boku Magica Johnsona i Kareema Abdul-Jabbara. 4-letnia umowa Scotta z Lakers opiewać będzie na sumę 17 milionów dolarów, a czwarty rok ma być opcją drużyny.

„To fantastyczne uczucie. Moje marzenie się spełniło. Od zawsze chciałem trenować Lakers, zwłaszcza, odkąd faktycznie rozpocząłem karierę trenerską. To niewiarygodne, że w końcu nim zostanę. Muszę podziękować Mitchowi, Jeanie i Jimowi za danie mi tej szansy”. – powiedział Byron w rozmowie ze stacją KCBS-TV.

Scott był jednym z głównych kandydatów na objęcie tego stanowiska od pierwszej chwili, gdy tylko D’Antoni złożył swoją dymisję 31 kwietnia. Kiedy trenerzy akademiccy, John Calipari i Kevin Ollie bardzo szybko podpisali ze swoimi uczelniami nowe kontrakty, wybór został zawężony do zaledwie kilku nazwisk. Oficjalnie Lakers rozmawiali z pięcioma trenerami, oprócz Scotta byli to: Kurt Rambis, Mike Dunleavy, Lionel Hollins i Alvin Gentry. Sporo mówiło się na początku także o Dereku Fisherze, ale Lakers nie chcieli jednak na tym stanowisku kompletnego żółtodzioba i nie stanęli do rywalizacji o niego z New York Knicks. Rambis, Hollins i Gentry znaleźli w międzyczasie zatrudnienie w innych klubach i na placu boju pozostali jedynie Scott oraz Dunleavy, ale realnym kandydatem od kilku tygodni był już jedynie ten pierwszy, z którym Lakers przeprowadzili łącznie trzy rozmowy i w czwartek zaproponowali mu w końcu posadę.

Jeziorowcy zwlekali tak długo z tą decyzją, chcąc najpierw uformować skład na nowy sezon. Scott ponoć zaimponował kierownictwu na ostatniej rozmowie, kiedy mógł przedstawić swoją wizję poprowadzenia skompletowanego już personelu. Ostatni rok Scott spędził pracując jako analityk spotkań Lakers w stacji Time Warner Cable SportsNet, tak więc jest doskonale zaznajomiony z trzonem drużyny, który pozostanie z ubiegłego roku w postaci ośmiu zawodników. Dodatkowym atutem Byrona jest stuprocentowa akceptacja ze strony Kobego Bryanta, z którym od lat się przyjaźni i między innymi mentorował mu, kiedy w roku 1996 kilkunastoletni wówczas Bryant wchodził do NBA.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591