0

Po kilkunastu dniach trzymania całej ligi w niepewności LeBron James w końcu obwieścił, że wraca do Cleveland Cavaliers. Wkrótce po tym Stephen A. Smith z ESPN doniósł, że Carmelo Anthony wykluczył dołączenie do Lakers i wybierze pomiędzy Chicago Bulls, a New York Knicks. Te decyzje uwolniły zapadkę wstrzymującą dotychczasowe ruchy na rynku wolnych agentów. Tym samym Jeziorowcy poczynili pierwsze działania w celu skompletowania składu na nowy sezon i pozyskali z Houston Rockets Jeremy'ego Lina.

Opuszczenie Florydy przez LeBrona Jamesa oznacza koniec drużyny Miami Heat w kształcie, który zapewnił jej dojście do finałów NBA w ostatnich czterech latach i zdobycie 2 mistrzowskich tytułów. Dla Żarów z Miami oznacza to również automatyczną utratę Chrisa Bosha, który nie ma tam czego dłużej szukać po odejściu Jamesa. Od kilku dni było wiadomo, że Bosh mocno flirtuje z Houston Rockets, gotowymi zaoferować mu maksymalny kontrakt i kiedy tylko LeBron za pośrednictwem Sports Illustrated ogłosił, że wraca do domu, kierownictwo Rakiet natychmiast przystąpiło do realizacji swoich zamiarów. Aby Rockets mogli zakontraktować Bosha, muszą jednak najpierw uszczuplić nieco pulę płac. Tu z pomocą przyszli im Lakers, godząc się na przejęcie kontraktu Jeremy'ego Lina.

Pozyskanie Lina dalece odbiega od planu A, który zakładał zwerbowanie przez Lakers Carmelo Anthony'ego czy LeBrona Jamesa, a nawet w najbardziej optymistycznym wariacie ich obydwu. Jest to jednak ruch, który idealnie wpasuje się w politykę drużyny. Pozyskują może nie wybitnego, ale dobrego zawodnika, z kontraktem, który dobiegnie końca po zakończeniu sezonu 2014/2015. To pozwoli Jeziorowcom zachować finansową elastyczność na następne lato i wówczas po raz kolejny spróbować uderzyć po największe nazwiska, jak Kevin Love czy Marc Gasol. Owszem, na rynku wolnych agentów byli w tym roku lepsi rozgrywający, jak Eric Bledsoe, Kyle Lowry czy Isaiah Thomas, ale nakłonienie ich do maksymalnie dwuletniej umowy, jaką Lakers byli skłonni zaoferować graczowi nienazywającemu się Carmelo lub LeBron, graniczyłoby z cudem.

Jeziorowcy pozyskali Lina za pół darmo, oddając za niego gotówkę oraz prawa do któregoś z zagranicznych graczy wybranych w poprzednich latach w drafcie. Jest to ktoś z trójki Ater Majok, Chinemelu Elonu, Sergei Lishouk. Dodatkowo Lakers otrzymują wybór w pierwszej rundzie draftu 2015 oraz przyszły wybór w drugiej rundzie i to mogą być najcenniejsze nabytki w tym transferze, gdyż sami większość swoich wyborów pooddawali wcześniej za Dwighta Howarda i Steve'a Nasha.

Usługi Jeremy'ego Lina w przyszłym sezonie będą kosztować Lakers 15 milionów dolarów, ale jego kontrakt jest tak skonstruowany, że tylko część tej kwoty, a dokładnie 8,4 mln będzie zjadać część tortu z puli płac drużyny. Transfer nie został jeszcze oficjalnie zatwierdzony przez ligę gdyż na chwilę obecną Jeziorowcy nie posiadają wolnych środków na przyjęcie kontraktu Lina. Aby to zrobić muszą najpierw albo pozbyć się praw do Pau Gasola, przehandlować go do innej drużyny w wymianie typu sign-and-trade lub po prostu podpisać z nim nowy kontrakt za niewygórowaną kwotę.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Jazz5220.7220.02
2Suns5121.7081.03
3Nuggets4725.6535.01
4Clippers4725.6535.02
5Mavericks4230.58310.01
6Blazers4230.58310.01
7Lakers4230.58310.05
8Grizzlies3834.52814.01