0

Spełniły się życzenia znacznej liczby sympatyków Lakers, choć takiego scenariusza chyba mało kto się spodziewał. Prowadzący drużynę w ostatnich dwóch sezonach trener Mike D'Antoni odstąpił od wypełnienia swojego kontraktu, który zapewniał mu pracę również w przyszłych rozgrywkach i złożył swoje wymówienie. Według doniesień z ostatniego tygodnia D'Antoni chciał, aby zarząd Lakers przedłużył mu gwarancję zatrudnienia na dwa najbliższe sezony, ale ci nie byli skłonni spełnić jego prośby.

62-letni trener, który przejdzie do historii jako jeden z najbardziej znienawidzonych przez fanów szkoleniowców Lakers zrezygnował tym samym z 4 milionów dolarów, jakie miał zapisane w umowie na rozgrywki 2014/2015. Jeziorowcy dysponowali opcją przedłużenia kontraktu o kolejny rok na identycznych warunkach finansowych i Mike życzył sobie, aby już teraz ją wykorzystali, tak się jednak nie stało i to ponoć zmusiło go do podjęcia takiej decyzji, ku uciesze sympatyków klubu na całym świecie. „Szczęśliwe dni powróciły. Mike D'Antoni zrezygnował z posady trenera Lakers. Nie mógłbym być szczęśliwszy”. – napisał na swoim koncie na Twitterze legendarny zawodnik Jeziorowców Magic Johnson, wyrażając stan ducha bliski chyba większości fanów klubu tego dnia.

D'Antoni został zatrudniony w trakcie rozgrywek 2012/2013, po tym jak klub zwolnił jego poprzednika Mike'a Browna po zaledwie pięciu spotkaniach. Szkoleniowiec, który swoje największe sukcesy święcił kilka lat wcześniej prowadząc Phoenix Suns, nie zdołał jednak uratować sezonu, przed którym Lakers byli stawiani w gronie faworytów do tytułu mistrzowskiego. Po burzliwych rozgrywkach zasadniczych Jeziorowcy rzutem na taśmę dopełzali do Playoffs z wynikiem 45-37 i odpadli w pierwszej rundzie z San Antonio Spurs ulegając 0-4. Warunków sprzyjającym większym sukcesom jednak nie było, gdyż Lakers stracili na finiszu sezonu swojego lidera Kobego Bryanta, kilku innych zawodników również dopadły kontuzje i w Playoffs w pierwszym składzie Lakers zmuszeni byli grać drugoroczniacy Darius Morris i Andrew Goudelock, których nie ma nawet w tej chwili w NBA. Inną sprawą jest to, że D'Antoni w znacznej mierze forsował Kobego, grając nim długie minuty, co być może doprowadziło w konsekwencji do jego kontuzji ścięgna Achillesa.

Zanim Lakers zatrudnili D'Antoniego, „flirtowali” z Philem Jacksonem i kiedy świat zdążyła już nawet obiec informacja, że Jax wraca na ławkę trenerską, zarząd klubu podjął nagle decyzję o wyborze Mike'a, nie wysłuchawszy nawet żądań szkoleniowca, który poprowadził klub do pięciu ostatnich tytułów mistrzowskich. Czy Phil Jackson osiągnąłby lepszy wynik w tamtym sezonie, czy z nim na ławce udałoby się zatrzymać Dwighta Howarda, możemy tylko gdybać, że tak. We wciąż trwających, choć dla Lakers skończonych od dwóch tygodni rozgrywkach 2013/2014 lepszy wynik od D'Antoniego trudno byłoby osiągnąć jakiemukolwiek trenerowi. Być może podejmując taką niepopularną decyzję w listopadzie 2012 roku, zarząd Lakers uratował nieco z legendy Phila Jacksona. Przed obecnym sezonem Mitch Kupchak skompletował na naprędce całkiem nieźle prezentujący się skład, oparty w głównej mierze na graczach zatrudnionych na jeden sezon, ale nawet zdrowi, Lakers byli typowani, co najwyżej, do walki o ostatnie miejsce premiowane do Playoffs i nie byłoby to łatwym zadaniem. Wystarczy spojrzeć na Phoenix Suns, którzy całe rozgrywki grali na poziomie nieosiągalnym dla Jeziorowców, uzyskali lepszy bilans niż Lakers przed rokiem (48-34), a który w Konferencji Wschodniej dawałby im trzecie miejsce, a mimo to do Playoffs nie awansowali.

Z powodu licznych urazów Lakers stracili swoich graczy na łączną liczbę 319 spotkań, w czym liderowali w NBA w sezonie zasadniczym 2013/2014, wyprzedzając między innymi Denver Nuggets i Milwaukee Bucks. Do rekordu Toronto Raptors z rozgrywek 2002/2003, który wynosi o dwieście straconych spotkań więcej, co prawda trochę zabrakło, ale i tak jest to absurdalna liczba i sytuacja, która zdestabilizowałaby każdą drużynę w tej lidze. Najwięcej gier opuścił Kobe Bryant, który zagrał w tylko 6 meczach, przez znaczną cześć sezonu Lakers musieli sobie radzić również bez Steve'a Nasha, Jordana Farmara czy Xaviera Henry'ego, a zawodników którzy cieszyli się umiarkowanym zdrowiem od października do kwietnia można by zliczyć na palcach jednej ręki. Między innymi z tego powodu D'Antoni wystawił do gry 35 różnych pierwszych piątek, a barwy Lakers reprezentowało 19 zawodników, najwięcej od sezonu 2007/2008, kiedy na podobny stan rzeczy duży wpływ miał transfer z udziałem Pau Gasola.

Ostatecznie D'Antoni poprowadził Lakers do fatalnego wyniku 27-55, który jest najgorszym odkąd w roku 1960 Jeziorowcy przenieśli się do Los Angeles. Licząc zaś lata gry Lakers w Minneapolis jest to trzeci najgorszy rezultat w ich 66-letniej historii w NBA i dopiero szósty przypadek braku awansu do Playoffs. Nie bacząc na warunki w jakich przyszło pracować D'Antoniemu, osiągnięty wynik jest poniżej jakichkolwiek standardów do jakich przyzwyczaili Lakers i raczej powinno nas dziwić czemu to Mike D'Antoni złożył swoją rezygnacją, a zarząd nie zwolnił go wcześniej.

Według licznych doniesień Jeziorowcy byli bowiem skłonni pozostawić D'Antoniego „przy życiu” i według pierwotnego planu miał on trenować Lakers również w sezonie 2014/2015. „Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, sądzę, że nikt nie wykonałby lepszej pracy od Mike'a w poprzednich dwóch latach. W imieniu Lakers, dziękuję Mike'owi za jego etykę pracy, profesjonalizm i pozytywne nastawienie, które wnosił do zespołu na co dzień. Życzymy mu powodzenia”. – powiedział generalny manager Lakers.

Zarząd klubu nie zamierza tracić czasu i poszukiwania nowego szkoleniowca mają rozpocząć się w trybie natychmiastowym. Według doniesień zza oceanu pracą dla Lakers zainteresowani są między innymi Lionel Hollins, Steve Kerr oraz Byron Scott.

  

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Lakers5219.7320.01
2Clippers4923.6813.52
3Nuggets4627.6307.03
4Rockets4428.6118.53
5Thunder4428.6118.51
6Jazz4428.6118.51
7Mavericks4332.57311.02
8Blazers3539.47318.53