0

Wydawałoby się, że w tej chwili Pau ma wszystko, czego zapragnął. Wreszcie odpoczął, podreperował ciało, nie zawadza mu pod koszem drewniany kolega, odpuścił kadrę. Mógłbym wyliczać w nieskończoność mniejsze i większe argumenty na korzyść Gasola. Koronnym niechaj będzie to, że Bryant jest kontuzjowany i Hiszpan może wczuwać się w rolę lidera, samca alfa lub kogo tam pragnie. Generalnie ma możliwość udowodnienia tego, co od dwóch, a nawet trzech lat powtarza…

Stop. Mija prawie cały sezon i okazuje się, że obecność Gasola była jak gra w kółko i krzyżyk (na co przynajmniej oficjalnie nie ma wpływu), a koloryt jego gry w czasie obecności daleki jest od wyrazistości i jaskrawości znanej chociażby z hiszpańskich barw.

W zasadzie, kiedy Gasol był szczęśliwy w Lakers? Otóż gdy przyjrzymy się poprzednim sezonom, to tak naprawdę najlepiej czuł się i grał, gdy Bynum był kontuzjowany lub niedomagał, a bohater mego rozważania był drugą opcją ataku, bez ciężaru odpowiedzialności spadającej na lidera.

W mijającym sezonie, role te na siebie nachodziły. Owszem, brak w zespole drugiej wieży, ale pierwsza musi być również liderem. Pau najzwyczajniej w świecie nie nadaje się do tej roli. Choćby osiągał 25 punktów i 15 zbiórek, nie potrafi być przywódcą. Obserwujemy mentalną retrospekcję z Memphis. W koszykówce nie chodzi wyłącznie o statystyki, które jakoś jeszcze może Gasola bronią. Oczywiście zależy od punktu widzenia. Problem w tym, że jego postawa na parkiecie pozostawia wiele do życzenia. Nie miejmy pretensji do wieku i możliwości fizycznych, ale skupmy się na podejściu i myśleniu.

W założeniu D’Antoniego, Williams i Gasol mieli rozciągać grę umiejętnością rzutów pół i dystansowych. Jak to się skończyło w przypadku pierwszego zawodnika, wszyscy wiemy. Nie mówi się o tym głośno, bo na tapecie był powrót Bryanta i jakby nie patrzeć pozytywny start Lakers, ale „operacja Shawnie” to kompletna kompromitacja trenera. Gorsze pomysły miał chyba tylko Jason Kidd (ale wziął się w garść) w Nets. Problem polega na tym, że Hiszpan nie rozciągał, ale zagęszczał grę w middle range, często zostawiając deskę bez opieki. Nie wiem, może nie przymyka jej w toalecie i stąd ten nawyk. Próby pokazania własnej wszechstronności palą na panewce, gdyż zaniedbywane zostają podstawy. W moim odczuciu gra Gasola wyglądała momentami nieco lepiej tylko dlatego, że do pierwszej piątki zagościł Hill, który idealnie uzupełnia braki Pau. Tymczasem ten ostatni dowodzi, że potrafi być na boisku nieprzydatny. Dogłębnie rozważam, czy to nieprzystosowanie myśli trenerskiej, czy regres w grze Jeziorowca. Niewytłumaczalnym jest nie zajmowanie pozycji w głębokim post up przez centra, nawet jeśli nie planuje się akcji przez środek.

Gdy zastanawiam się nad poszczególnymi występami Gasola, mam wrażenie, że można je podzielić na trzy grupy pod względem ustawienia zespołu. Nie będę wchodził tutaj w liczby, ale skupię się jak w całości rozważania nad kwestiami wokół przywództwa, motywacji, budowania chemii, boiskowym porozumieniu – ogólnym „robieniu różnicy”. Pierwsza to mecze a’la dwie wieże z Kamanem, których nie było aż tak wiele, ale dało się zaobserwować, że Ci panowie grali obok siebie i osobno. Zupełny brak uzupełnienia, zwłaszcza biorąc pod uwagę ćwiczenia tego typu wariantów przez cały poprzedni sezon. Jak widać Mike nie miał określonego patentu, skoro nie potrafił skorzystać z jego strzępów w bieżących rozgrywkach. Momentami miałem nawet wrażenie, że to Pau jest zawodnikiem na siłę „doklejonym” do Kamana i nie piszę tego jako zagorzały oportunista, tylko zdziwiony obserwator. Gasol przy Chrisie próbował gry kombinacyjnej, znowu uciekał na półdystans i w efekcie okazywało się, że to jego kolega rządzi pod obręczą, a co najbardziej zastanawiające, ma większy zasób zagra tyłem. Dlaczego Pau od tak dawna nie gra tego, co najlepiej potrafi?

Drugą grupę stanowią mecze, przed którymi okazało się, że Duch Święty wylał na trenera dar mądrości, przez co ten wprowadzał do pierwszej piątki Gasola i Hilla. W pewnym sensie były to moje ulubione mecze, ponieważ cenię potencjał Jordana i mam nadzieję, że rozwinie się on w Lakers (na co szanse zdecydowanie zmalały). Wiadomo, że Hill to póki co gracz ograniczony ofensywnie i nadrabiający aktywnością, poświęceniem, a przede wszystkim zaangażowaniem. Hill stanowił podporę w defensywie, która winna uzupełniać się ogromnym wachlarzem możliwości Gasola po atakowanej stronie parkietu. Co tym razem? Pau cały czas robi swoje liczby, ale w tej konfiguracji wygląda, no przepraszam, jak eunuch. Zero ikry w porównaniu do Jordana. Ja nie wiem, czy on jest wypalony, czy nie znosi napojów energetycznych, ale facet sprawiał wrażenie jakby miał mniej werwy niż moje ręce na klawiaturze. Nadmieniam, że jestem leniwy, gruby i brzydki. Co mnie jeszcze bardziej uderzyło, to fakt, że Hill próbował w tym sezonie dużo częściej uczestniczyć w zagraniach pick and roll, rotował w obronie, aktywizował się w ataku, gzie częściej nie otrzymywał piłek niż je dostawał. Tymczasem Gasol tradycyjnie szukał swojej szansy w okolicach osobistych, schodził wyżej, czekał na podwojenia. Szanuję wszechstronność Gasola i jego umiejętność rzutu z półdystansu, nad którą pracował w ostatnich latach, ale szukanie tego typu zagrania, jak naliczyłem, w pięciu akcjach ofensywnych z rzędu to po prostu przesada. Zwłaszcza jeśli po pierwsze jesteś centrem i masz inne zadania, a po drugie jeśli L. Aldridge to nie ty…

Trzecia grupa spotkań to te, kiedy Pau Gasol był ustawiony niejako sam pod koszem, czyli cała reszta „wypracowanych schematów ofensywnych” D’Antoniego. Obojętne, czy pojawiał się na boisku Williams, Johnson, czy też nawet Sacre. Pau miał tu być „gwiazdą”. I super, przecież to idealna sytuacja dla zawodnika dobrze wyszkolonego technicznie. Problem polega na tym, że Gasol na tle młodszych kolegów na boisku wyglądał jak zadaniowiec, a nie lider, mentor, inicjator, itd. Może jestem tendencyjny, nie umiem obserwować meczów i mam uprzedzenie. Trudno, najwyżej nie mam racji i wszystko jest w porządku. Wolałbym się mylić. Gdy jednak widzę sytuacje, w których nowicjusz w Lakers, Young ustawia zespół pod akcje, dyryguje kolegami, pokrzykuje, motywuje, a Pau stoi jak kołek to czuję w środku dualizm dobra i zła. Nie chcę tu deprecjonować Younga, nie o to mi chodzi, ale uważam, iż pomijając suche statystyki, Pau kompletnie nie wywiązał się z powierzonej u w tym sezonie roli.

Lawirując po owych rozważaniach przypomnijmy sobie zarzut, który często kierowany jest do Bryanta, mianowicie, że nie potrafi motywować kolegów tak, jak czynił to Wielki Mike. Nie to jest przedmiotem mojej oceny, ale jak swoje doświadczenie i niezwykłe umiejętności wykorzystał na tej płaszczyźnie Gasol? Kto w tym zespole skorzystał na jego potencjale? Kiedy sprawdził się jako lider? Czy był klejem dla tegorocznej rozsypanki Lakers? Nie żebym był zwolennikiem publicznej krytyki, ale jeśli chodzi o charyzmę lidera, to otwarte i cierpkie słowa pod adresem trenera, które jakiś czas temu wypowiedział, były szczytem możliwości przywódczych Pau. I to nie komplement. To tragedia.

Zbierając te wszystkie wątpliwości w całość napiszę tak: Gasol to gracz, który ciągle sprawdza się statystycznie w stosunku do swojego wieku, ponieważ 17,4/9,7/3,4 są w porządku. Nie nadaje się jednak na przywódcę i motywatora, ponieważ sam potrzebuje przewodnika. Mam wrażenie, że bez Bryanta brak mu kogoś kto non stop podnosi mu poziom adrenaliny. Zdolności przywódcze Pau dyskwalifikują go nawet jako przewodnika PTTK. I nie żebym był krytycznie nastawiony do jego osoby. Wręcz przeciwnie, choć nie ma to żadnego znaczenia. Problem polega na tym, ze Mike D’Antoni wypowiedział się oficjalnie na konferencji prasowej przed sezonem, że Pau Gasol jest w życiowej formie i będą to jego jedne z najlepszych rozgrywek, a do roli lidera jest przygotowany.

Mógłbym tu przeanalizować wszystkie jego tegoroczne występy i każdą akcję, ale nie o to mi chodzi. Konkluzją tegoż tekstu jest następujący problem: za jakie pieniądze opłaca się zatrzymać w Lakers Pau? Uprzedzam, że wyłączam z tego zagadnienia kwestię umowy Bryanta. Moim zdaniem dziesięć milionów dolarów za sezon stanowi absolutne maksimum, na które zasługuje Gasol. Zwłaszcza, że coraz częściej gra po jednej stronie parkietu. Nie wymagam od tego zawodnika, żeby nagle stał się twardzielem i przeszedł metamorfozę na siłowni, ale chciałbym, aby robił to, co najlepiej potrafi. I tutaj mam największe wątpliwości.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Lakers5219.7320.01
2Clippers4923.6813.52
3Nuggets4627.6307.03
4Rockets4428.6118.53
5Thunder4428.6118.51
6Jazz4428.6118.51
7Mavericks4332.57311.02
8Blazers3539.47318.53