0

W drugim i ostatnim sprawdzianie przed startem sezonu 2011/2012, koszykarze Los Angeles Lakers ponownie ulegli LA Clippers, tym razem wynikiem 103-108. Mimo przedmeczowych zapowiedzi nie zagrał Kobe Bryant, któremu trener Brown dał odpocząć ze względu na zerwane więzadło w prawym nadgarstku. Kobe powinien być jednak zagrać przeciwko Bulls na inaugurację rozgrywek. Pomimo utraty najlepszego zawodnika, gra Jeziorowców wyglądała znacznie lepiej niż w pierwszym meczu przegranym 95-114.

Zagrali natomiast inni narzekający w ostatnich dniach na urazy, Devin Ebanks i Steve Blake, a także po raz pierwszy pod wodzą trenera Mike'a Browna wystąpił Derek Fisher. Jeziorowcy poczynili spore postępy w ograniczeniu poczynań rozgrywających Clippers, którzy bezlitośnie obnażali słabość Lakers na tej płaszczyźnie w pierwszym meczu. Tym razem Chris Paul i Chauncey Billups zdobyli tylko, odpowiednio 7 i 8 punktów i to Clippers mieli problemy z upilnowaniem Steve'a Blake'a, który zakończył mecz z dorobkiem 20 punktów, trafiając 6 z 9 rzutów z gry, w tym 5 z 7 rzutów trzypunktowych. Derek Fisher, choć wyglądał na trochę zardzewiałego, to wykonał również dobrą robotę, zdobywając 7 punktów, 8 asyst i 4 zbiórki.

O ile udało się ograniczyć poczynania niskich Clippers, o tyle na Blake'a Griffina odpowiedzi Lakers już nie mieli, w szczególności w decydujących minutach spotkania. Numer pierwszy draftu 2009 zdobył 30 punktów, z czego 9 w ostatnich 5 minutach. Nie znaczy to jednak, że Andrew Bynum i Pau Gasol przeszli obok spotkania. Wręcz przeciwnie, a zwłaszcza ten pierwszy, który w obydwu spotkaniach przeciwko Clippers był jednym z najjaśniejszych punktów w zespole Lakers. Tym razem był bezdyskusyjnie najlepszym graczem w zespole trenera Browna i zdobył 26 punktów, na świetnej skuteczności 11 trafionych na 15 oddanych rzutów z gry, a także zebrał 11 piłek. Pau Gasol dodał wszechstronne 13 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst.

Lakers zaczęli meczu z ustawieniem Derek Fisher, Jason Kapono, Devin Ebanks, Pau Gasol i Andrew Bynum. Zarówno Kapono, jak i Ebanks, grali jednak ostatecznie po zaledwie 12 minut. Mimo tak krótkiego czasu gry, temu drugiemu udało się zanotować solidne 8 punktów (4/6 z gry). Kapono zakończył mecz z zerowym dorobkiem punktowym, za to z trzema faulami.

W pierwszej połowie to Jeziorowcy prezentowali się nieco lepiej i dzięki temu po pierwszych 24 minutach prowadzili nieznacznie 56-53. W pewnym momencie przewaga Lakers wynosiła już nawet 9 punktów, jednak ostatnie dwie i pół minuty drugiej kwarty Clippers zakończyli runem 10-2, zmniejszając straty do przerwy do 3 punktów.

Przez pierwsze cztery minuty trzeciej kwarty Lakers nadal utrzymywali przewagę, ale od tego momentu za sprawą tercetu Caron Butler–Blake Griffin-DeAndre Jordan, Clippers zdobyli 14 puntów z rzędu przy zerowej odpowiedzi Jeziorowców. Dzięki temu przed ostatnią częścią spotkania prowadzili 83-73. Lakers pokazali jednak pazura w czwartej kwarcie i po trójkach Andrew Goudelocka, Steve'a Blake'a i Troya Murphy'ego na sześć minut przed końcem meczu zmniejszyli straty do 87-90. Wtedy jednak do głosu doszedł wspomniany wcześniej Blake Griffin i zdobywając do końca spotkania 9 punktów poprowadził swój zespół do drugiego zwycięstwa z rzędu.

Co ciekawe, Clippers udało się znaleźć drogę do zwycięstwa pomimo tego, że zostali zmiażdżeni na tablicach wynikiem 44-27 zbiórek dla Lakers. Mało tego, Lakers trafiali na znacznie lepszej skuteczności rzutów z gry – 54,8% przy 48,2% Clippers, byli skuteczniejsi w rzutach trzypunktowych – 50% do 40%, a także lepiej wykonywali rzuty wolne. To jednak podopieczni trenera Vinny'ego Del Negro częściej lądowali na linii rzutów wolnych i mimo że trafiali na słabszym procencie, to zdobyli w ten sposób 9 punktów więcej od Jeziorowców. Prawdziwym gwoździem do trumny Lakers była jednak liczba strat, których popełnili aż 21. Dla porównania rywale byli pod tym względem niemal bezbłędni, gdyż stracili piłkę zaledwie 6 razy.

W barwach Lakers zadebiutował obrońca Gerald Green, jednak przez 7 minut udało mu się tylko spudłować jeden rzut, raz stracić piłkę i dwa razy sfaulować. Choć tak krótki czas gry nie jest wystarczający, żeby skreślić zawodnika, to biorąc pod uwagę, że Lakers mają już 15 zakontraktowanych graczy, Green w najbliższych dniach zostanie zapewne zwolniony razem z resztą graczy zatrudnionych tylko na czas obozu przygotowawczego (Zach Andrews, Elijah Millsap, Chris Daniels i Marcus Thomas).

W meczowej dwunastce znalazł się również debiutant Andrew Goudelock, zastępując Dariusa Morrisa, który pokazał się z korzystnej strony w pierwszym spotkaniu z Clippers. Wybrany z numerem 46 w drafcie Goudelock także wykorzystał swoją szansę i w 20 minut zanotował 9 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty. Znacznie lepiej niż w pierwszym meczu, choć wciąż słabo zaprezentował się Metta World Peace. Tym razem kilku jego rzutów znalazło jednak drogę do kosza i zakończył mecz z 10 punktami (4 na 13 z gry, 2 na 6 za trzy) i 3 asystami.

W sezonie regularnym obydwa zespoły spotkają się trzykrotnie. Pierwsza konfrontacja będzie mieć miejsce 14 stycznia.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02