0

„Nigdy nie lekceważ serca mistrza” – wygłosił kiedyś Rudy Tomjanovich. Ja wygłaszam „Nigdy nie lekceważ głosu kobiety, nawet jeśli sprawa, w której zabiera głos, przekracza jej kompetencje”. Jeanie Buss na decyzje sportowe Lakers nie ma pozornie wpływu. Wciąż jest jednak jednym z sukcesorów dziedzictwa swojego ojca i siostrą mającego w tej chwili najwięcej do powiedzenia w drużynie brata – Jima, a spory rodzinne nie wróżą nic dobrego organizacji Lakers w najbliższych latach.

We wrześniu w amerykańskich księgarniach pojawiła reedycja autobiograficznej książki Jeanie – „Laker Girl”, w której tak opisała decyzję zarządu o zatrudnieniu Mike'a D'Antoniego, zamiast Phila Jacksona, prywatnie jej narzeczonego: „Ta sekwencja zdarzeń – informacje o tym, że Phil wraca, a następnie powiedzenie mu, że znaleźli lepszego kandydata – praktycznie mnie zniszczyły. Prawie odebrało mi to pasję do pracy i koszykówki. Poczułam się, jakby wbito mi w plecy nóż. Byłam zdruzgotana”.

Najwyraźniej różnice zdań pomiędzy Jeanie, a Jimem nie zostały zażegnane odkąd książka trafiła do sprzedaży, bo pani prezes od operacji biznesowych w Lakers nie zaprzestaje publicznie krytykować D'Antoniego i tym samym decyzji swojego brata o jego zatrudnieniu kosztem Phila Jacksona. Po wczorajszej porażce z Mavericks ktoś, bliżej niezidentyfikowany, napisał na Twitterze, że pora „z-Mike-Brown-ować” D'Antoniego, czyli wzorem ubiegłorocznych rozgrywek zwolnić trenera po pięciu spotkaniach. Jeanie Buss dodała ten tweet do ulubionych.

 

 

O ile nikt nie włamał się Bussównej na konto i powyższe polubienie odzwierciedla jej faktyczny pogląd na tę sprawę, trafia z tym na podatny, populistyczny grunt, albowiem podobne zdanie ma w tej chwili większość fanów Lakers. Ja jestem jednak zdania, że powinny to być załatwiane za zamkniętymi drzwiami – nie wspominając o tym, że wolałbym aby w rodzinie właścicieli Lakers w ogóle nie dochodziło do różnic zdań – bo załatwianie takich spraw na forum publicznym świadczy tylko o niedojrzałości spadkobierców Jerry'ego do pełnienia powierzonych im przez niego ról.

Wystarczy przypomnieć do jakich rozmiarów został rozdmuchany niegdyś przez media konflikt pomiędzy Kobem Bryantem, a Shaquillem O'Nealem, żeby wyobrazić sobie potencjalne reperkusje jakie niesie za sobą publicznego pranie, po raz kolejny, brudów między rodzeństwem Bussów. Można nie być fanem D'Antoniego i przyklasnąć Jeanie, że odważa się dowalić chrustu pod kociołek w którym, od chwili wystawienia do wiatru Phila Jacksona, bulgoczą jej poglądy, sprzeczne z linią reszty zarządu, za to często zgodne z opinią fanów. Nie zapomnijmy jednak przy tym wszystkim o zdrowym rozsądku.

Dr. Buss zostawił dzieciom prawdopodobne najlepszą organizację w historii tej dyscypliny sportu. Z tego pułapu już nie za bardzo jest gdzie pójść dalej, można tylko spaść niżej. Jim i Jeanie to dwójka, która ma w Lakers największe udziały i tym samym w największym stopniu od nich będzie zależeć w jakim stylu i jak skutecznie zostanie przeprowadzony proces przebudowy. Czy waśnie rodzinne będą magnesem przyciągającym w lecie wolnych agentów? Bardzo wątpliwe, choć na to będzie się składać także mnóstwo innych czynników. Czy z tak niespójną wewnętrznie organizacją nadal będzie chciał się utożsamiać Kobe Bryant i podpisze nowy kontrakt w miejscu, w którym szanse na zdobyciu upragnionego szóstego tytułu będą znikome? Bryant zapewniał, że chce zakończyć karierę w koszulce Lakers, ale nie wiem czy jest aż na tyle lojalny, aby porzucić własne ambicje, które przecież zdefiniowały go jako gracza, kto wie czy właśnie nie najbardziej ambitnego w historii NBA.

Nie jestem fanem ani Mike'a D'Antoniego, ani tym bardziej Jima Bussa. Jestem jednak fanem Lakers, a skoro nic nie zapowiada, aby najstarszy syn Jerry'ego miał w najbliższym czasie abdykować, to życzyłbym sobie zgodności w zarządzie, a nie zatwardziałego trzymania się swoich poglądów, a następnie demonstrowania ich publicznie. Jeżeli w najbliższych miesiącach konflikt będzie narastał, to w czarnych barwach rysuje się przyszłość organizacji Lakers. Życzyłbym sobie, aby sprawy koszykarskie zostały oddane w ręce kogoś, kto ma o koszykówce większe pojęcie, tak jak to uczynił przed laty Dr. Buss, dając pełnię władzy Jerry'emu Westowi. Na to się jednak nie zanosi... Jeanie, jak to kobieta, podchodzi do sprawy emocjonalnie, Jim z kolei, jak na rasowego chłopa przystało, jest okopany w swoich poglądach i próbuje manifestować swoją władzę. Dlatego też pozostaje trzymać kciuki, że rodzeństwo znajdzie między sobą równowagę, bo tyle to może im zagwarantować podtrzymanie, a nie sprzeniewierzenie pasma sukcesów ojca i gruntu jaki im przygotował.

  

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Jazz00.00000
2Thunder00.00000
3Blazers00.00000
4Timberwolves00.00000
5Nuggets00.00000
6Warriors00.00000
7Clippers00.00000
8Lakers00.00000