0

Toronto RaptorsPo tym meczu nie spodziewałem się niczego innego poza łatwym zwycięstwem Lakersów nad osłabionymi przez letnie transfery Raptorsami. Po utracie Chrisa Bosha i Hedo Turkoglu oraz bez wzmocnień rekompensujących te straty, Toronto, drużyna walcząca jeszcze rok temu o Playoff, z powrotem dołącza do grona zespołów walczących o jak najwyższy numer w przyszłorocznym drafcie. Ten mecz nie był jednak dowodem na potwierdzeniem tej tezy, jednak to głównie za sprawą braku zaangażowania Lakers i chyba lekkiego zlekceważenia rywala. Lakers wygrali 108-103 ale ich forma w tym meczu daleka była od mistrzowskiej.

1 kwarta
Piłkę z Andreą Bargnanim wywalczył Pau Gasol i rozpoczął się mecz. Obie drużyny przez pierwsze minuty grały praktycznie cios za cios. Najbardziej na boisku po stronie Raptorsów wyróżniał się Reggie Evans, który zebrał szybko 7 piłek i Demar DeRozan, który rzucił 8 „oczek”. W drużynie z Los Angeles od początku dobrze zaczęli grać Kobe Bryant (8 punktów, 2 zbiórki, 4 asysty i 1 przechwyt) i Derek Fisher (6 punktów, 2 przechwyty i po 1 zbiórce i asyście), który grał z energią 20-latka, od czego raczej odzwyczaił kibiców NBA. W ciągu ostatnich 2 minut gry Lakersi zaprezentowali nowy „Showtime”. 3 trójki z kontr Steve’a Blake’a, Kobe asystujący Gasolowi niczym „Magic” Johnson. W taki oto sposób pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 33-20 dla mistrzów NBA.

2 kwarta
Ta ćwiartka zaczęła się od świetnej gry obronnej Lakersów: blok Theo Ratliffa i chwilę potem kolejny Shannona Browna. Jednak to zamiast „speszyć” ekipę z Toronto, spowodowało, że ci nagle zaczęli grać coraz lepiej w ataku (run 7-4 dla nich). Sytuację uspokoiła kolejna trójka Steve’a Blake’a, który na tym etapie gry miał 12 punktów (4/4 za trzy punkty!) i Pau Gasol, rzucający daleką „dwójkę”. 42-31 dla gospodarzy. Obie drużyny rzucają jeszcze po parę punktów i na boisko na ostatnie 5 minut gry wchodzi Kobe Bryant, a Pau Gasol robi swoje w ataku. Końcówka pierwszej połowy należała zdecydowanie do drużyny z Toronto. Udało im się na niespełna minutę do końca wyrównać stan gry na 55-55 (odrobili 13 punktów z pierwszej ćwiartki), a następnie po trójce Leandro Barbosy wyszli na prowadzenie 58-55.

Wyróżniający się zawodnicy po pierwszej połowie:
Raptors
Leandro Barbosa – 15 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta, 2 przechwyty, 3/3 za 3 punkty
DeMar DeRozan – 10 punktów, 1 zbiórka
Amir Johnson – 4 punkty, 8 zbiórek
Reggie Evans – 0 punktów, 7 zbiórek
Lakers
Pau Gasol – 14 punktów, 0 zbiórek!, 2 asysty
Steve Blake – 12 punktów, 1 asysta, 4/4 za 3 punkty
Kobe Bryant – 10 punktów, 2 zbiórki, 4 asysty, 2 przechwyty
Derek Fisher – 9 punktów, 1 zbiórka, 1 asysta, 2 przechwyty

3 kwarta
Jeziorowcy zaczęli agresywnie, starając się szybko wrócić na prowadzenie. Kontynuowali jednak swoją niemoc na deskach, co najlepiej odzwierciedla fakt, że Pau Gasol zebrał swoją pierwszą piłkę w meczu dopiero w piątej minucie trzeciej kwarty. Nie można mu jednak zarzucić złej gry. W ataku był dla drużyny z Los Angeles najlepszą opcją, kończąc większość akcji skutecznym rzutem/wsadem. Do połowy kwarty Lakersi zdołali wyjść na jednopunktowe prowadzenie: 72-71. W drużynie Raptors pierwsze punkty po 20 minutach gry zdobył Reggie Evans, ale co bardziej imponujące miał już wtedy na koncie 13 zbiórek. Końcówka kwarty należała tym razem do Lakersów i w końcu można było zobaczyć świetną drużynową grę trójki Brown-Barnes-Blake, znanej także jako Killer B’s. Wynik po 3 kwartach: 82-78 dla Los Angeles Lakers. Lider w punktach na boisku? Oczywiście Pau Gasol z dorobkiem 20 punktów. 16 punktów rzucił Kobe, a najwięcej punktów z kanadyjskiej drużyny rzucił Barbosa – 15, nie zdobywając ani jednego punktu w trzeciej ćwiartce.

4 kwarta
Lakersi rozpoczęli ostatnią kwartę od runu 7-2, co wymusiło time out u trenera Raptors. Była to dobra decyzja, biorąc pod uwagę run 6-1 teamu z Toronto i dojście do wyniku 86-90. Kolejne minuty to dużo nerwowości w grze obydwu drużyn, co w konsekwencji spowodowało sporą nieskuteczność. Jednak z czasem mistrzowie NBA zaczęli przejmować inicjatywę w tym spotkaniu, wreszcie zaczęli walczyć o każdą piłkę, zbierać tych piłek więcej i co najważniejsze zdobywać więcej punktów niż ich rywale z Toronto. Końcówka była wprawdzie nieco nerwowa, ale rzuty wolne wykonane przez Bryanta oraz fenomenalny blok przypieczętowały zwycięstwo Jeziorowców nad Raptors. Mecz zakończył się wynikiem 108-103.

Spotkanie zakończyło się zwycięstwem zawodników z Los Angeles, mimo słabej postawy na deskach. Raptors roznieśli Lakersów 49 do 31 w zbiórkach, zbierając aż 19 piłek w ataku i w tym kontekście aż nieprawdopodobny wydaje się fakt, że to oni nie wygrali tego meczu. Pochwała dla walecznych zawodników z Toronto za zaskakująco dobrą postawę, najlepszy zawodnik tego wieczoru w Raptors: Amir Johnson - 12 punktów i 15 zbiórek (rekord kariery). W Lakersach najlepiej zagrali Pau Gasol – 30 punktów, 7 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki i Kobe Bryant – 23 punkty, 4 zbiórki, 6 asyst, 3 przechwyty i 1 blok. Tak więc po 6 spotkaniach bilans Lakers wynosi… 6-0.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors4216.72401
2Nuggets3918.6842.52
3Thunder3720.6494.51
4Blazers3523.60372
5Rockets3325.56992
6Jazz3225.5619.51
7Spurs3326.5599.51
8Clippers3227.54210.51