0

WarriorsJeziorowcy nadal pozostają niepokonani na starcie rozgrywek. Wczorajszej nocy drużyna prowadzona przez trenera Phila Jacksona wygrała po raz trzeci z rzędu i jest już tylko jedną z czterech drużyn, które mogą poszczycić się podobnym wyczynem. Podobnie jak Lakers, żadnej porażki nie doznali jeszcze Atlanta Hawks, Oklahoma City Thunder New Orleans Hornets i Portland Trail Blazers. Tym razem mistrzom NBA z dwóch ostatnich sezonów nie sprostali Golden State Warriors, którzy po jednostronnym pojedynku przegrali 83-107.

Już po pierwszej kwarcie zwycięstwo gospodarzy było niemal przesądzone. Lakers wygrali ją różnicą dwudziestu punktów, zaczynając najpierw od wyniku 11-2, by po lekkim przebudzeniu Warriors (18-12) zakończyć ją runem 16-2. Reszta spotkania nie miała już tak jednostronnego przebiegu, a goście z Oakland na początku drugiej kwarty pokazali nawet wolę walki, zmniejszając stratę do 9 punktów, jednak było to wszystko, na co ich było stać tego wieczoru. Od tego momentu Lakers ani razu nie pozwolili im się już zbliżyć na mniej niż kilkanaście oczek, a każdą taką próbę odpierali efektywnym atakiem i powrotem do przewagi oscylującej w granicach 20 punktów.

„Jesteśmy zadowoleni z naszej dotychczasowej formy. W ostatnich latach zazwyczaj sobie z nimi radziliśmy, ale to do czego nie można dopuścić przeciwko Warriors, to rozluźnienie. Jeśli przyśniesz, to oni zdobędą dużo punktów” - powiedział po meczu Pau Gasol.

Warriors, osłabieni brakiem Stephena Curry'ego jednak nie mieli zbyt wiele argumentów tego wieczoru. Jeziorowcy zmiażdżyli rywali na tablicach, zbierając 55 piłek, przy 42, które padły łupem graczy Golden State. Lakers stawali również aż 30-krotnie na linii rzutów wolnych, co przy 13 takich próbach ze strony Warriors wielbiciele teorii spiskowych mogliby uznać za faworyzowanie mistrzów przez sędziów, ale różnica ta była wynikiem większej agresywności Lakers w atakowaniu kosza, czym nie mogli się pochwalić zawodnicy Keitha Smarta.

Najskuteczniejszy na parkiecie był Pau Gasol, który zdobył 26 punktów, zebrał 12 piłek oraz miał 4 asysty. Wspierał go Kobe Bryant, który w 27 minut zanotował 20 punktów (8/16 z gry) i zebrał 7 piłek. Znakomitą dyspozycję wciąż utrzymuje natomiast Lamar Odom, który we wszystkich dotychczasowych meczach notował double-double. Tym razem rzucił 16 oczek (2/2 za trzy) oraz był najlepszym zbierającym na placu gry, z liczbą 14 zebranych piłek.

Na słowa uznania zasługuje również gra rozgrywającego Dereka Fishera, który nie błyszczał w formą w meczach przedsezonowych i wydawało się, że zastąpienie go w pierwszej piątce przez Steve'a Blake'a będzie tylko kwestią czasu. Tymczasem po pierwszym słabym meczu z Houston, Derek zagrał niezłe zawody przeciwko Suns, by w meczu z Warriors, czyli ze swoim niegdysiejszym pracodawcą zdobyć 14 punktów na skuteczności 5/6 z gry. Nie popisał się natomiast ostatni z graczy pierwszej piątki, czyli Ron Artest, który spudłował 9 z 11 rzutów.

Swoje pierwszy występ w NBA zanotował debiutant Devin Ebanks, który zagrał od razu 12 minut, w których trakcie zdobył 4 punkty (wszystkie z linii rzutów wolnych).

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591