0

W iście mistrzowskim stylu koszykarze Los Angeles Lakers dowieźli zwycięstwo do końca,w inaugurującym sezon pojedynku z Houston Rockets. Wieczór Jeziorowcy rozpoczęli od ostatniej celebracji zwycięstwa nad Boston Celtics w czerwcowych finałach. Pod kopułę hali Staples Center wciągnięto piętnasty szesnasty w historii zespołu mistrzowski baner, a dziewięciu zawodnikom oraz sztabowi trenerskiemu wręczono mistrzowskie pierścienie. Lakers przypieczętowali święto wywalczonym w ostatnich minutach zwycięstwem nad Rakietami.

W pierwszej połowie podopieczni Phila Jacksona byli jednak najwyraźniej rozkojarzeni ceremonią, która miała miejsce przed rozpoczęciem meczu. Lakers zaczęli co prawda od mocnego uderzenia i wyniku 7-2 po pierwszych dwóch minutach gry, ale to Rakiety dyktowały warunki przez resztę kwarty. Po stronie Lakers znakomicie prezentował się w pierwszej ćwiartce gry skrzydłowy Ron Artest, który zdobył 8 punktów. Jak się jednak później okazało były to jego wszystkie punkty w tym meczu, który zakończył zresztą na fatalnej skuteczności 3/15 rzutów z gry.

W drugiej kwarcie niewiele się zmieniło i goście z Houston stopniowo powiększali swoją przewagę, żeby wygrać ostatecznie pierwszą połowę wynikiem 62-51. Jeziorowcy mieli spore problemy z poradzeniem sobie w obronie z dwójką obrońców Rockets – Kevinem Martinem i Aaronem Brooksem. Obaj zdobyli w pierwszych 24 minutach odpowiednio 19 i 18 punktów. Ich poczynania udało się jednak ograniczyć w drugiej połowie meczu, choć tuż po wznowieniu gry nic nie wskazywało na to, żeby Lakers mieli się jeszcze tego wieczoru podnieść.

Po niespełna trzech minutach trzeciej kwarty zawodnicy Ricka Adelmana powiększyli przewagę do piętnastu punktów (68-53), ale Phil Jackson w swoim stylu postanowił nie brać przerwy, a pozwolić swoim graczom samemu wyjść z tarapatów. Taktyka, która wielokrotnie kosztowała Lakers pojedyncze porażki w poprzednich sezonach, tym razem również nie okazała się skuteczna. Przez następne trzy minuty bezowocnych prób nawiązania kontaktu z przeciwnikiem, gospodarze zniwelowali stratę o zaledwie dwa punkty. Jackson w końcu poprosił o przerwę i Jeziorowcy w końcu zaczęli przebudzać się z letargu. Dzięki skutecznej grze w ataku i dwóm trójkom w wykonaniu Steve'a Blake'a pod koniec trzeciej kwarty, do ostatnich dwunastu minut Rocket przystępowali mając już tylko pięć punktów przewagi.

W decydującej kwarcie Phil całkowicie zrezygnował z usług tych, którzy zawodzili we wcześniejszej fazie spotkania tj. wspomnianego wcześniej Rona Artesta i Dereka Fishera, który nie miał już szansy zrehabilitować się po tym jak trafił 1 z 7 rzutów. W ten sposób szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności dostali Shannon Brown i Steve Blake, a za zaufanie trenera odwdzięczyli się z nawiązką. Ten pierwszy urządził sobie małe show w stylu Kobego Bryanta i w sześć i pół minuty czwartej kwarty zdobył 14 oczek (w tym 4 trójki). Dzięki niemu Lakers wyszli na największe tego dnia prowadzenie 99-91. Rockets nie zamierzali się jednak poddawać i walczyć o zwycięstwo do samego końca. Sukcesywnie odrabiali straty aż w końcu na 53 sekundy przed końcem meczu objęli ponowne prowadzenie 108-107. Niewiele brakowało by w następnej akcji Kobe Bryant zgubił piłkę w dryblingu, ale ta, na szczęście wpadła w ręce Pau Gasola, który następnie umieścił ją w koszu po rzucie z czwartego metra. Luis Scola dał Rakietom powtórne prowadzenie (110-109), by w końcu Steve Blake przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Lakers trafiając trójkę po świetnym podaniu od Bryanta. Goście mieli jeszcze 18 sekund na odrobienie strat, ale Luis Scola nie trafił spod samego kosza i piłka powędrowała na aut. Pierwszą decyzją sędziów było przyznanie jej gospodarzom, ale po zapoznaniu się z powtórką video, arbitrzy oddali ją w ręce Rakiet. W ten sposób otrzymali oni jeszcze jedną szansę na wygraną, ale rzut Aarona Brooksa został zablokowany przez Lamara Odoma.

Najskuteczniejszym graczem Lakers okazał się Pau Gasol, który zdobył 29 punktów, a także zebrał 11 piłek. Kobe Bryant dodał 27 punktów (8/20 z gry), 7 asysty i 5 zbiórek, a bohater czwartej kwarty, Shannon Brown zakończył występ z 16 punktami i liczbą czterech przechwytów. Double-double w postaci 14 punktów i 10 zbiórek dołożył z kolei Lamar Odom. Swoje debiuty w barwach Jeziorowców (w oficjalnym meczu) zaliczyło czterech nowych graczy: Steve Blake, Matt Barnes, The Ratliff i debiutant Derrick Caracter. Najlepiej z nich spisał się ten pierwszy, który oprócz zwycięskiego rzutu miał w swym dorobku 10 punktów i 3 asysty.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591