Lakers 107 - Hornets 101 OT

0

Lakers w końcu dokonali czegoś co nie udawało im się przez cały sezon, a mianowicie wygrali drugie wyjazdowe spotkanie z rzędu. Do zwycięstwa nad New Orleans Hornets potrzebowali co prawda dogrywki, podobnie jak 24 godziny wcześniej w meczu z Grizzlies, ale tym razem tylko jednej, w której udało im się zamknąć wynik spotkania na 107-101. Dla Lakers była to również czwarta wygrana z rzędu, w ogóle, co jest w tej chwili najdłuższą serią zwycięstw na Zachodzie i z bilansem 27 zwycięstw i 16 porażek umocnili się na pierwszym miejscu w Dywizji Pacyfiku i trzecim w Konferencji.

Podobnie jak noc wcześniej, droga do Lakers do zwycięstwa była usłana powrotem z dalekiej podróży. Z Grizzlies przegrywali już 17 punktami, by ostatecznie doprowadzić do dwóch dogrywek i wygrać 116-111. W konfrontacji z New Orleans Hornets również przegrywali 17 punktami w drugiej kwarcie, by finalnie doprowadzić do dogrywki i opuszczać halę rywala z kolejnym zwycięstwem na koncie. „Nigdy się nie poddajemy, gdy przegrywamy różnicą 14, 15 czy iluś tam punktów. Nie zniechęcamy się tym. Przechodziliśmy przez to już nie raz. Przegrywaliśmy wysoko w meczu numer 7 Finałów i wróciliśmy z tego, więc naprawdę nie jest to czymś co mąci nasz spokój.” – powiedział Kobe Bryant.

Wygrana po dogrywce nad słabymi Hornets, którzy z bilansem 10-33 są najgorszą drużyną na Zachodzie, nie jest może czymś wysoce optymistycznym dla kibiców Lakers, ale wystarczy przypomnieć, że jeszcze tydzień temu przegrali wyjazdowy dwumecz ze słabymi Detroit Pistons i Washington Wizards. Powrót do Los Angeles z dwoma, nawet wymęczonymi zwycięstwami w back-to-back z Grizzlies i Hornets, jest więc sporym sukcesem, zważywszy na to, że wcześniej ta sztuka ta im się nie udała ani razu. Od przerwy na All-Star Game, Lakers mają okazały bilans 7-2 i nadal mają spore szanse na zajęcie drugiego miejsca w Konferencji Zachodniej, które obecnie okupują San Antonio Spurs (28-13.

Koszykarze Lakers byli bardzo zmęczeni dwoma dogrywkami przeciwko Grizzlies, co początkowo gospodarze tego spotkania bezlitośnie wykorzystywali, ale ostatecznie zabrakło im doświadczenia i zimnej krwi, by utrzymać tak wysoką przewagę. Powrót Lakers z zaświatów rozpoczął w trzeciej kwarcie Metta World Peace, który przy stanie 58-43 dla Hornets zdobył swoje pierwsze punkty w spotkaniu. Kobe Bryant dołożył sześć punktów z rzędu, po trafieniu zanotowali Andrew Bynum i Pau Gasol, a Lakers zrobili 14-4 w trzy minuty, zmniejszając stratę do pięciu punktów. Nim jeszcze kwarta dobiegła końca, był już remis i z nim także obie strony przystąpiły do gry w ostatniej ćwiartce (70-70).

Hornets nie byli jednak jeszcze gotowi by oddać inicjatywę w tym meczu i czwartą kwartę rozpoczęli od zdobycia siedmiu punktów z rzędu, przy zerowej odpowiedzi ze strony Lakers. To pozwoliło utrzymywać im przynajmniej jednopunktową przewagę niemal do samego końca regulaminowego czasu gry i jeszcze na minutę przed jego upływem prowadzili 93-88. Swoje ostatnie punkty przed dogrywką Hornets zdobyli jednak na dwie minuty przed końcem czwarty kwarty, a punkty zdobywali już tylko Jeziorowcy. Najpierw świetnym leworęcznym hakiem popisał się Andrew Bynum, zmniejszając dystans do trzech oczek, a na 93-93 wyrównał Kobe Bryant, po trafieniu wszystkich trzech rzutów wolnych, po tym jak został sfaulowany przez Gustavo Ayona przy próbie rzutu za trzy punkty. Rzut Chrisa Kamana na 3 sekundy przed końcową syreną okazał się niecelny i Lakers mieli jeszcze 2 sekundy na zmianę rezultatu. Kobemu udało się znaleźć na dogodnej pozycji do rzutu, ale ten już okazał się jednak niecelny i do rozstrzygnięcia rezultatu spotkania niezbędna była dogrywka.

W doliczonym czasie gry kluczowa okazała się zimna krew Lakers, którą nabyli przez lata doświadczeń w Playoffs. Dokładnie na minutę i 21 sekund przed końcem dogrywki Hornets prowadzili 99-98. W ostatnich 58 sekundach Lakers zanotowali jednak serię 9-2, dając gospodarzom nauczkę, którą zapamiętają na długo. Serię zapoczątkował Derek Fisher, a punktem zwrotnym była kolejna akcja obronna w wykonaniu Metty World Peace'a, który wyrwał piłkę z rąk Chrisa Kamana i popędził na drugą stronę parkietu podwyższając wynik spotkania na 102-99. Od tego momentu Hornets mogli się tylko bezradnie przyglądać jak Jeziorowcy doprowadzają robotę do samego końca. „Posiadanie w drużynie tych wszystkich sprawdzonych w boju zawodników jest naszą zaletą. Zagranie Metty, to jest właśnie to o czym mówię – podjęcie ryzyka bez obawy o konsekwencje i rozegranie skutecznej akcji. Mamy w drużynie mnóstwo graczy, którzy potrafią to zrobić.” – powiedział Derek Fisher.

„Ta drużyna wygrywała tytuły mistrzowskie. Byli w podobnych sytuacjach wielokrotnie i wiedzą jak się w nich zachowywać: pozostają spokojni, zrelaksowani i wykonują zadanie. Naprawdę nas skrzywdzili.” – powiedział obrońca gospodarzy Greivis Vasquez. „Sfaulowaliśmy Kobego w ataku i pozwoliliśmy mu zakończyć to skutecznym wsadem, zamiast objąć go wpół. Z mojego punktu widzenia, zawodnicy zachowują się w ten sposób jeśli nigdy wcześniej nie byli w takiej sytuacji. Nie rozumieją na czym polega twardy faul. To jest to czego musimy się nauczyć.” – dodał Monty Williams, trener Hornets.

Najskuteczniejszym graczem w ekipie Lakers był Kobe Bryant, który trafił 10 z 23 rzutów z gry i wszystkie 11 rzutów z linii rzutów wolnych, co pozwoliło mu na zdobycie 33 punktów, do których dołożył 4 zbiórki, 5 asyst i 2 przechwyty. Swoje trzy grosze wtrącił również Andrew Bynum, który w 45 minut zdobył 25 punktów, zebrał 18 piłek, 4 asysty i po 2 przechwyty i bloki. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt, że statystyki Bynuma z ostatnich sześciu spotkań to: 26,2 punktu i 13 zbiórek, na skuteczności 69,5%! Pau Gasol dodał double-double w postaci 18 punktów i 10 zbiórek, a Derek Fisher 11 punktów i 4 asysty. Rezerwowy Matt Barnes w 17 minut zanotował z kolei 10 punktów i 5 zbiórek.

Kolejne dwa spotkania Lakers rozegrają na własnym parkiecie, gdzie legitymują się najlepszym bilansem w całej Konferencji Zachodniej (18-2) i również najlepszym w lidze, ex aequo z Miami Heat. Rywalami Lakers będą niżej notowani, choć wciąż silni Minnesota Timberwolves i Utah Jazz.  Jeśli Jeziorowcy wygrają obydwa te spotkania, to przedłużą serię zwycięstw do sześciu, co byłoby ich najlepszym wynikiem w tym sezonie.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02