Lakers 105 - Timberwolves 102

0

Po dwóch porażkach z rzędu z Detroit Pistons i Washington Wizards, Los Angeles Lakers zakończyli serię trzech spotkań wyjazdowych upragnionym zwycięstwem nad Minnesotą Timberwolves 105-102. Podobnie jak w meczu sprzed 10 dni, Timberwolves zagrali jednak z Jeziorowcami bez swojego lidera Kevina Love'a, którego tym razem z gry wyeliminowały bolesne skurcze pleców. Dodatkowo Leśne Wilki kończyły mecz bez kolejnego ważnego zawodnika w swojej rotacji, Ricky'ego Rubio, który na 16 sekund przed końcem spotkania doznał kontuzji kolana.

Mimo braku Love'a, gospodarze spotkania postawili bardzo trudne warunki gry i przez długi czas wydawało się, że Lakers wrócą do Los Angeles z kompletem trzech porażek. Tym razem to Wolves wcielili się jednak w rolę zespołu, który przez większość meczu miał przewagę, i to w pewnym momencie całkiem dużą, a ostatecznie przegrał. Od momentu zdobycia przez Pau Gasola pierwszych punktów w meczu, Minnesota przeważała aż do końca trzeciej kwarty, gdy Kobe Bryant wyrównał na 78-78. Dopiero w czwartej kwarcie Lakers wyszli na pierwsze prowadzenie od początku gry, ale też w żadnym momencie nie wygrywali wyżej niż różnicą 5 oczek.

Tymczasem gospodarze prowadzili już nawet 14 punktami, ale miało to miejsce w pierwszej kwarcie, przy stanie 26-12. Im dalej w las, tym Lakers grali co raz lepiej, a ich przewaga pod koszami się co raz bardziej uwidaczniała. Bez Love'a, drugiego najlepszego zbierającego w lidze, Timberwolves przegrali walkę na tablicach 34-45 i pozwolili Lakers na aż 17 zbiórek w ataku. Dodatkowo Jeziorowcy z pomalowanego zdobyli aż 54 punkty, przy 40 ze strony rywali i Timberwolves nie pomogły nawet świetne występ Nikoli Pekovica, który zdobył 25 punktów i zebrał 13 piłek, ani życiowy występ debiutanta Derricka Williamsa, który zanotował pierwsze w karierze double-double (22 punkty, 10 zbiórek).

Wynik meczu czterema celnymi rzutami wolnymi ustalił Kobe Bryant. Najpierw przy próbie minięcia Ricky'ego Rubio, został przez tegoż sfaulowany, co nie tylko kosztowało Wolves dwa punkty, ale też utratę swojego rozgrywającego, który doznał w tej sytuacji poważnej kontuzji kolana. Przy prowadzeniu 103-102 dla Lakers, piłka była po stronie gospodarzy i na zmianę rezultatu mieli całe 16 sekund. Kluczowym zagraniem w obronie popisał się jednak Pau Gasol, który zablokował Derricka Williamsa. Po chwili, sfaulowany Bryant ponownie trafił na linię i ponownie był bezbłędny. Tracąc trzy punkty (105-102), Wolves nie mieli już możliwości wzięcia czasu na żądanie i ostatnią akcję zmuszeni byli rozgrywać spod własnego kosza. Luke'owi Ridnour'owi udało się mimo to przedrzeć na połowę Lakers i oddać rzut z 9 metrów, ale okazał się on niecelny.

Kobe częściowo zrehabilitował się po bardzo nieudanych występach przeciwko Pistons i Wizards, choć po tym jak w pierwszej połowie spotkania trafił 4 z 14 rzutów, wydawało się, że znowu będzie to występ obciążający jego konto. W drugiej części spotkania Bryant dołożył jednak 7 trafień na 12 prób i ostatecznie zakończył spotkanie, z przyzwoitą 42-procentową skutecznością i dorobkiem 34 punktów. Kobe przekroczył również granicę 29 tysięcy punktów w karierze, co uczynił jako dopiero piąty zawodnik w historii NBA. Andrew Bynum dodał 26 punktów i 10 zbiórek, a Pau Gasol 12 punktów i 11 zbiórek. Swoje pięć minut miał również Derek Fisher, który w trzeciej kwarcie popisał się trzema trafieniami za trzy i zdobył swoje wszystkie 9 punktów w tym spotkaniu. Na wyróżnienie zasługuje również forma Josha McRobertsa, który w ostatnich meczach odzyskał miejsce w rotacji i w 15 minut zanotował 5 punktów, 7 zbiórek i 2 asysty.

W niedzielę Lakers podejmą na własnym parkiecie Boston Celtics. Mecz rozpocznie się o godzinie 20.30 czasu polskiego, a jego transmisję pokaże stacja Canal Plus.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02