Lakers 101 - Wizards 106

0

Dzień po przykrej porażce z Detroit Pistons, Los Angeles Lakers spotkało największe upokorzenie w tym sezonie w konfrontacji z Washington Wizards. Jeszcze w trzeciej kwarcie Jeziorowcy prowadzili różnicą 21 punktów, by ostatecznie przegrać 101-106 z drugą od końca, najgorszą drużyną w NBA. Jeśli zwycięstwo nad Miami Heat zamydliło oczy generalnego managera Mitcha Kupchaka, to dwie porażki z tak słabymi rywalami, powinny dać mu do zrozumienia, że coś w tej drużynie musi się w końcu zmienić jeśli chce osiągnąć coś więcej niż sam awans do Playoffs.

Na nieco ponad siedem minut przed końcem trzeciej kwarty Lakers osiągnęli swoje najwyższe w tym meczu, 21-punktowe prowadzenie. Zwycięstwa pomimo takiej straty nie są rzadkością w NBA, ale gdy dokonuje tego drużyna walcząca co najwyżej o jak największe szanse w loterii draftowej, z bądź co bądź czołową ekipą w lidze, za jaką nadal uchodzą Lakers, to ociera się to o coś nieprawdopodobnego. I rzeczywiście, to co działo się na parkiecie hali Verizon Center, było czymś co z rzadka mają okazje oglądać fani ze stolicy Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w pierwszej połowie miejscowi kibici skandowali „MVP!” na cześć Kobego Bryanta, który wówczas rozgrywał kolejny dobry mecz w tym sezonie. Mecz kończył się jednak przy aplauzie „Beat LA!”, a Bryant mógł tylko bezradnie przyglądać się temu jak Wizards dokonują niemożliwego, po tym jak w ostatniej kwarcie trafił 1 z 10 rzutów.

Tymczasem po stronie Wizards błyszczał Kevin Seraphin, zawodnik, o którym prawdopodobnie słyszycie po raz pierwszy. Nawet w Wizards, jednej z najsłabszej drużyn w lidze jest bowiem jednym z rezerwowych końca ławki i zazwyczaj wchodzi na pakiet dopiero wtedy, gdy wynik meczu jest rozstrzygnięty. I tak było właśnie wczoraj, gdyż nic nie wskazywało na to, że Wizards zdołają wygrać to spotkanie. Seraphin rozegrał jednak najlepszy występ w swojej karierze w NBA i w samej czwartej kwarcie zdobył 10 ze swoich rekordowych 14 punktów w tym meczu. Nie był to jednak jedyny cud, jaki na własne oczy oglądali fani zebrani w Verizon Center. Inny rezerwowy, Roger Mason, który w sezonie gra średnio po zaledwie 8 minut na mecz, w tej samej kwarcie trzykrotnie trafił za trzy punkty. Natomiast Nick Young, zawodnik, któremu podawanie piłki przychodzi z ogromnym bólem zanotował w niej 4 ze swoich 6 asyst w tym meczu (rekord kariery). I to jeszcze nie koniec tej wyliczanki, gdyż Trevor Booker, jedyny w tym gronie starter zgarnął w ostatnich 12 minutach 9 zbiórek, dzięki czemu również ustanowił nowy rekord kariery (17 zb.). A to wszystko w meczu, w którym lider gospodarz, John Wall zdobył zaledwie 4 punkty, trafiając 1 z 8 rzutów z gry.

Wizards przerwali tym samym serię 9 porażek z rzędu przeciwko Lakers, gdyż ostatnie zwycięstwo odnieśli nad nimi w roku 2006, gdy swoje rekordowe w karierze 60 punktów rzucał Gilbert Arenas. Wówczas jednak ekipa z Waszyngtonu walczyła o awans do Playoffs, a teraz z bilansem 9 zwycięstw w 38 meczach okupuje drugą od końca lokatę w tabeli Konferencji Wschodniej. Po wygraną nad Lakers sięgnęli ci sami gracze, którzy jeszcze dwa dni temu, po 20-punktowej porażce z Golden State Warriors zostali określeni przez własnego trenera Randy'ego Wittmana mianem „nieprofesjonalnych”.

Jedynym graczem w zespole Lakers, który nie zawiódł był Pau Gasol. Hiszpan, który robi wszystko, aby tylko nie zostać wytransferowanym przez Mitcha Kupchaka, zdobył 19 punktów i zebrał 15 piłek. Kobe Bryant rozpoczął mecz całkiem nieźle, trafiając w pierwszej połowie 6 z 13 rzutów z gry, ale do jego końca dołożył zaledwie 3 trafienia na 18 prób, kończąc ostatecznie występ z fatalną 29-procentową skutecznością i nawet dorobek 30 punktów nie zmienia faktu, że było to dla niego żenujące spotkanie, o którym będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Nie popisał się również Andrew Bynum, który był wyróżniającą się postacią w przegranym dzień wcześniej spotkaniu z Detroit Pistons. 24-latek był nadal skuteczny i zdobył 19 punktów (6/8 z gry), ale zanotował też 7 strat (najwięcej w sezonie) i zebrał tylko 6 piłek, co miało niebagatelne znaczenie dla przegranej przez Lakers walki na tablicach 4-21. Ławka drużyny z Kalifornii przegrała z kolei 21-55.

Serię trzech spotkań wyjazdowych, z których jak na razie przegrali dwa, Lakers zakończą jutro w Minnesocie, gdzie zmierzą się z miejscowymi Timberwolves.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02