Lakers 85 - Thunder 100

0

W ostatnim przed przerwą na All-Star Weekend spotkaniu, Los Angeles Lakers zmierzyli się z Oklahomą City Thunder. Bezsprzecznym faworytem w tym pojedynku byli gospodarze i ostatecznie udowodnili to na boisku, pokonując Lakers 100-85. Tym samym symboliczną, rozdzieloną przez Weekend Gwiazd, połowę sezonu Jeziorowcy zakończyli z bilansem 20 zwycięstw w 34 meczach, dzięki któremu plasują się na piątej pozycji w Konferencji Zachodniej. Dla przeciwwagi, na jej czele znajdują się właśnie Thunder, którzy po tym spotkaniu mają na swoim koncie 27 wygranych i tylko 7 porażek.

Jeszcze przed dwoma laty, Lakers eliminowali Thunder z pierwszej rundy Playoffs, co prawda nie bez problemów, ale mimo wszystko wynikiem 4-2. Już wówczas Jeziorowcy nie mieli żadnej odpowiedzi na Russella Westbrooka, ale Ron Artest nadal był bardzo dobrym obrońcą i swoją nieustępliwością spowodował, że lider Thunder, Kevin Durant trafiał w tamtej serii zaledwie 35% rzutów z gry. Po tamtym zespole Lakers nie wiele już jednak pozostało, zwłaszcza jeśli spojrzymy na ławkę rezerwowych. Thunder tymczasem wzmocnili strefę podkoszową Kendrickiem Perkinsem, a młodzi jeszcze wtedy i niedoświadczeni James Harden i Serge Ibaka wyrośli na znakomitych zadaniowców, którzy dołączając do naturalnego rozwoju Duranta i Westbrooka sprawili, że Thunder znajdują się obecnie w gronie głównych kandydatów do wygrania ligi w tym sezonie.

Lakers natomiast nadal poszukują swojej świadomości i choć sami zawodnicy, a przynajmniej Kobe Bryant, nadal mierzą w mistrzostwo, to w tej chwili nie można o nich powiedzieć, że znajdują się w gronie głównych kandydatów. Pokazały to wszystkie dotychczas rozegrane mecze z trzema faworytami i zarazem drużynami z najlepszym obecnie bilansem w lidze tj. Chicago Bulls, Miami Heat i teraz Thunder. Tak, jak dwa lata temu, Jeziorowcy mieli przynajmniej broń defensywną na Kevina Duranta, tak teraz w obliczu spotkania z nim i Westbrookiem są bez radni. Rona Artesta już nie ma, a o tym jak słabi są Lakers na pozycji rozgrywającego tyle już napisano, że nie ma co dalej rozwijać tego wątku.

Westbrook co prawda wielkiej krzywdy nie wyrządził Jeziorowcom w tym meczu, gdyż zdobył tylko 19 punktów, w dodatku na słabej skuteczności (6/17), co jest dość mizernym wynikiem przy tym co wyczyniał w trzech meczach poprzedzających to spotkanie (średnio 34 punkty na mecz na 50% skuteczności). Ale nawet bez popisów strzeleckich swojego rozgrywającego Thunder zdobyli 100 punktów. W statystyce najmniej traconych punktów Lakers znajdują się na szóstej pozycji w NBA i tylko siedem razy w tym sezonie pozwolili rywalom na dobicie lub przekroczenie granicy 100 oczek. Niestety ich bilans w tych meczach jest fatalny i wynosi zaledwie jedną wygraną i sześć porażek. Utrata 100 punktów w tej lidze nie jest sama w sobie ułomnością, bo można wygrywać mecze tracąc ich nawet 130, ale trzeba najpierw zdobywać punkty samemu. A Jeziorowcy mają z tym wielkie problemy w tym sezonie i spotkanie to było kolejnym tego dowodem. Podczas gdy rywale Lakers osiągnęli ten pułap siedmiokrotnie, to podopiecznym Mike'a Browna wyczyn ten udał się zaledwie pięć razy. Przeciwko Grzmotom zdobyli zaledwie 85 punktów, trafiając na słabym procencie rzutów z gry (38,5%) i beznadziejnym z dystansu (28,6%) i nie pomogła nawet niemal bezbłędna dyspozycja na linii rzutów wolnych (21/23).

Duet podkoszowy Serge Ibaka i Kendrick Perkins nie jest może tak efektywny jak Andrew Bynum i Pau Gasol, ale mają odpowiedni dużo siły i masy by przeciwstawić się przynajmniej jednej z wież Jeziorowców. Na Hiszpana Thunder nie mieli odpowiedzi, gdyż ten zdobył 22 punkty i zebrał 9 piłek, trafiając 9/14 rzutów z gry, ale wymusili za to na nim 4 straty. Grający bliżej kosza Bynum nie potrafił już tak łatwo dochodzić do pozycji strzeleckich i trafił tylko 5 z 15 rzutów, co czyni ten występ jego najgorszym w tym sezonie przy takiej ilości prób. Andrew zakończył mecz z dorobkiem 14 punktów i 12 zbiórek, ale nawet nie trafiając, wraz z Gasolem stanowił największy atut Lakers w tym spotkaniu. Kompletnie zawiódł Kobe Bryant, który trafił tylko 7 z 24 rzutów z gry i został aż 6-krotnie zablokowany. Swój dorobek 24 punktów zawdzięcza głównie celnym rzutom wolnym, których trafił 10 na 11 prób.

Kolejny mecz Lakers rozegrają dopiero 29 lutego, a ich rywalem będzie Minnesota Timberwolves. Będzie to pierwszy z trzech meczów, w których Jeziorowcy będą gospodarzem. Ich rywalami w dwóch kolejnych spotkaniach będą Sacramento Kings i Miami Heat.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591