Lakers 96 - Mavericks 91

0

Połowę skróconego do 66 spotkań sezonu 2011/2012 Los Angeles Lakers mają już za sobą. W nocy ze środy na czwartek Jeziorowcy odnieśli bardzo wartościowe i co warto podkreślić – wyjazdowe zwycięstwo nad aktualnymi mistrzami NBA – Dallas Mavericks 96-91. Na półmetku sezonu Lakers mają więc na swoim koncie 20 zwycięstw i 13 porażek, co daje im piątą lokatę w klasyfikacji Konferencji Zachodniej. Dla porównania, po 41 meczach poprzednich rozgrywek, mieli o 10 zwycięstw więcej i dwie porażki mniej niż w chwili obecnej.

Mecz miał bardzo wyrównany przebieg, podobnie zresztą jak pierwsze spotkanie obu drużyn w tym sezonie, które miało miejsce 16 stycznia. Wówczas mecz zakończył się bardzo niskim wynikiem 73-70 dla Lakers, a o zwycięstwie zdecydował rzut za trzy Dereka Fishera na 3,1 sekundy przed upływem regulaminowego czasu gry. Tym razem zespoły nie miały już takich problemów ze znajdowaniem drogi do kosza, ale podobnie jak wtedy, losy meczu rozstrzygały się do ostatnich sekund.

Za sprawą podkoszowego duetu Pau Gasol i Andrew Bynum, Lakers rozpoczęli mecz od szybkiego 12-3, ale Mavericks szybko ucięli tę dominację przyjezdnych i już po chwili był tylko 12-10. Sama pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 25-21 dla Jeziorowców, ale ten fragment gry nie wskazywał jeszcze na to, że spotkanie to będzie zacięte do ostatnich sekund. Rezerwowi Dallas Mavericks to ścisła czołówka w lidze, podczas gdy ławka Lakers stanowi odwrotnie proporcjonalny biegun. Na początku drugiej kwarty, w ustawieniu Bynum, Matt Barnes, Andrew Goudelock, Steve Blake i Troy Murphy, Lakers odskoczyli jednak na 14 punktów (42-28), co jak się później okazało, było ich najwyższą przewagą w tym meczu. Po chwili na boisku pojawiły się pierwsze piątki obydwu drużyn i Mavericks zanotowali serię 20-6, wyrównując stan meczu na 48-48, którym to zakończyła się też pierwsza połowa meczu.

Od tego momentu spotkanie było już bardzo wyrównane i prowadzenie kilka razy przeskakiwało z jednej strony na drugą na tablicy wyników. Trzecia kwarta również zakończyła się remisem (24-24) i o wszystkim miało zdecydować ostatnie 12 minut. Co jednak najistotniejsze, w żadnym momencie, Dallas nie prowadzili wyżej niż różnicą trzech oczek, a miało to miejsce na siedem i pół minuty przed końcem meczu, przy stanie 78-75. Gdy po dwóch celnych rzutach osobistych Andrew Bynuma, Lakers wyszli na ponowne prowadzenie 84-82, nie oddali go już do samego końca. Mało jednak brakowało by przez rzuty osobiste opuszczali parkiet w roli przegranych. Na równo minutę przed końcem meczu, Lakers mieli, wydawało się bezpieczne, siedmiopunktowe prowadzenie (93-86).

Można się było wówczas zastanawiać dlaczego już w tym momencie Mavericks zdecydowali się na faulowanie graczy Lakers, posyłając ich na linię rzutów wolnych, ale okazało się, że była to słuszna taktyka. Najpierw dwukrotnie spudłował Matt Barnes, na co Jason Terry odpowiedział celną trójką. Po chwili wyczyn Barnesa powtórzył Kobe Bryant, a Dirk Nowitzki dobijając niecelny rzut Vince'a Cartera zmniejszył dystans do zaledwie dwóch punktów (93-91). Po chwili na linię rzutów wolnych trafił Pau Gasol i on również dwukrotnie spudłował, ale na szczęście na posterunku był Matt Barnes, który po drugim niecelnym rzucie Gasola zanotował prawdopodobnie najważniejszą zbiórkę w sezonie. Barnes został szybko sfaulowany i tym razem już się nie pomylił, przerywając fatalną passę sześciu niecelnych wolnych Lakers. Dzięki temu na 18 sekund przed upływem czasu gry Jeziorowcy prowadzili 95-91. Jason Terry nie trafił za trzy, a rezultat spotkania na 96-91 ustalił Derek Fisher, trafiając jeden z dwóch rzutów wolnych.

Ostatecznie Jeziorowcy fatalnie spisali się na linii, pudłując aż 13 z 31 rzutów wolnych, co dało im  58-procentową skuteczność. Gdyby podopieczni Mike'a Browna trafiali tak jak średnio w sezonie (74,5%), być może losy meczy rozstrzygnęłyby się znacznie wcześniej. Jeziorowcy byli jednak skuteczni w kontaktowej grze i trafili 46% rzutów z gry oraz 40% trójek. Jeżeli chodzi o rzuty trzypunktowe jest to już kolejny dobry pod tym względem występ w ostatnich tygodniach i Lakers w końcu odbili się od dna i ostatniego miejsca w lidze. Obecnie nadal znajdują się w ogonie NBA, ale awansowali na 27 pozycję i w końcu przekroczyli barierę 30%.

Jeden ze słabszych występów w sezonie zanotował Kobe Bryant, pudłując 11 z 15 rzutów z gry oraz 4 z 9 z linii rzutów wolnych. Do tego zanotował aż 7 strat, a liczba ta stanowi również  jego średnią w ostatnich trzech meczach, co jest dosyć niepokojącym zjawiskiem. Bryant zakończył mecz z 15 punktami na swoim koncie, do których dopisał 5 zbiórek i 4 asysty. Na miejscu, z dobrą dyspozycji byli jednak gracze podkoszowi w osobach Bynuma i Gasola. Obaj byli bardzo skuteczni i wspólnymi siłami trafili 17 z 28 rzutów z gry. Bynum zdobył 19 punktów i zebrał 14 piłek, a Hiszpan dodał 24 punkty, 9 zbiórek, 4 asysty i 2 przechwyty.

Jeszcze do dziś najlepszym występem Dereka Fishera w tym sezonie pozostawał występ przeciwko Dallas z 16 stycznia, w którym to zdobył 13 punktów i popisał się game-winnerem. Dla 37-letniego Fishera, o rok starszy Jason Kidd jest najwyraźniej idealnym rywalem, gdyż w tym spotkaniu zagrał jeszcze lepiej. Derek zdobył rekordowe dla siebie w tym sezonie 15 punktów, trafiając 6 z 8 rzutów z gry. Metta World Peace tradycyjnie nie stanowił żadnego zagrożenia w ataku, ale nadrobił to zbierając 8 piłek, a także blokując 2 rzuty rywali. Z ławki odpowiednie wsparcie dał za to jego zmiennik, Matt Barnes, który był bliski double-double z 9 punktami i 9 zbiórkami na swoim koncie.

Już dziś przed Jeziorowcami jeszcze trudniejsze spotkani, gdyż zmierzą się z legitymującą się najlepszym bilansem w Konferencji Zachodniej Oklahomą City Thunder. Poprzeczkę podwyższa dodatkowo fakt, że gospodarzem będzie Oklahoma, która na własnym parkiecie ma najlepszy wynik w lidze i przegrała tam zaledwie raz w 15 podejściach. Lakers na wyjazdach mają tymczasem fatalne 6-11, co czyni ich zaledwie jedną z dwóch drużyn w lidze z dodatnim bilansem, które grają tak słabo w obcych halach.  

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591