Lakers 90 - Suns 102

0

Z rywalizacji Los Angeles Lakers z Phoenix Suns, która elektryzowała fanów w sezonach 2005-2007 niewiele już pozostało, ale nadal ciężko wskazać faworyta w pojedynku między obiema drużynami. Na papierze Lakers są silniejsi, na to samo wskazuje miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, ale wszystkie te atuty znikają, gdy przychodzi im grać na wyjeździe. Lakers pokonali Suns już dwukrotnie w tym sezonie, ale obydwa spotkania były rozegrane w hali Staples Center. Wczoraj gospodarzem były już Słońca, a Lakers cudem uniknęli pogromu, ulegając ostatecznie 90-102.

Gdy pierwsza kwarta zakończyła się 16 punktową przewagą Suns (35-19), a w następnej gospodarze powiększyli ją jeszcze o siedem oczek (28-21), było już właściwie po meczu. Druga połowę Słońca z Arizony rozpoczęły od powiększenia przewagi do najwyższej w meczu, wynoszącej 27 punktów i wydawało się, że wszystko zakończy się najbardziej dotkliwą porażką dla Lakers w tym sezonie. Wtedy jednak Jeziorowcy w końcu zaczęli gonić wynik, ale stać ich było jedynie na zmniejszenie strat do 10 punktów. Kobe Bryant opuszczał parkiet na tyle sfrustrowany, że dostało się managementowi Lakers, który Kobe w ostrych słowach skrytykował za pojawiające się ciągle znaki zapytania przy tym, czy Pau Gasol zostanie w drużynie do końca sezonu, czy zostanie wytransferowany.

„Chciałbym, żeby kierownictwo podjęło w końcu decyzję i wytransferowało go, lub powiedziało, że tego nie zrobi. Ciężko jest zawodnikowi dać z siebie wszystko, jeśli nie ma pewności czy będzie członkiem drużyny jutro. Wolałbym, żeby Pau został z nami, ale jeśli zamierzają go wytransferować to niech to po prostu zrobią. A jeśli nie zamierzają tego zrobić, to niech powiedzą, że tego nie zrobią. W ten sposób Pau będzie grał z większą pewnością i będzie mógł całkowicie poświęcić się grze. Nie można pozwolić na to, by jeden z naszych filarów nie wiedział czy będzie tu jutro. Zróbcie coś. W jedną stronę, albo w drugą, ale to zróbcie.” – powiedział po meczu Kobe.

Bryant zdobył 32 punkty, zebrał 7 piłek i zanotował 5 asyst, ale jego konto obciąża rekordowe w tym sezonie, 10 strat (o jedną mniej niż najwięcej w karierze) oraz słaba skuteczność (11/24), zwłaszcza zza linii rzutów za trzy punkty (1/8). Cały zespół Lakers wypadł jednak fatalnie pod tym względem i po chwilowej poprawie (45% w ostatnich trzech meczach), tym razem Jeziorowcy trafili zaledwie 3 trójki na 18 prób. 63 punkty, które Lakers stracili w pierwszej połowie to z kolei najwięcej ile pozwolili zdobyć jakiejkolwiek drużynie w tym sezonie w trakcie w jednej połowy. Wcześniej było to 56 punktów, które rzucili im Chicago Bulls w spotkaniu inaugurującym rozgrywki 2011/2012. „Jesteśmy świetnym zespołem w defensywie, ale dziś było to widać dopiero w drugiej połowie meczu.” – powiedział Bryant, w odniesieniu do 39 punktów, które Suns zdobyli po zmianie połów boiska.

Drugim strzelcem zespołu był Pau Gasol, który zdobył 17 punktów, zebrał 12 piłek i zanotował 6 asyst. Hiszpan również nie omieszkał zabrać głosu w sprawie, w której wypowiedział się Kobe Bryant. „Jest mnóstwo plotek i dyskusji na mój temat. I wygląda na to, że zespół cały czas ponawia oferty i czeka na propozycje. W innym wypadku, nie byłoby tylu plotek. Jeśli zawodnik grałby w moim zespole to powiedziałbym, że nie jestem zainteresowany żadnymi transferami bo cenię go i chcę go zatrzymać. Wtedy wszystkie dyskusje milkną. Ale wygląda na to, że jest inaczej. Tak właśnie to czuję. Nie mam żadnego potwierdzenia, że tak jest, ale tak to odbieram przyglądając się sytuacji.” – powiedział Pau.

Andrew Bynum dodał 16 punktów i zebrał 10 piłek, ale grał zaledwie 28 minut i to nie mając problemów z faulami. Powodem była natomiast gra Marcina Gortata, który w obydwu spotkaniach z Lakers notował po przynajmniej 20 punktów i 15 zbiórek, a wczorajszej nocy było to dokładnie 21 oczek i 15 zbiórek. „Gortat zdobywał mnóstwo punktów i najwyraźniej trener uznał, że ja jestem za to odpowiedzialny, więc usiadłem na ławce.” – powiedział o swoim krótszym występie Bynum.

Prawdziwie spustoszenie siał jednak skrzydłowy Jared Dudley, który rozegrał najlepszy mecz w sezonie, zdobywając 25 punktów. Jeszcze trójka graczy Suns (Grant Hill, Channing Frye, Markieff Morris) zanotowała tego wieczoru double-figures, a Steve Nash dodał 14 asyst. Tymczasem po stronie Lakers, jedynym wsparciem dla trójki Bryant, Gasol, Bynum był rezerwowy Troy Muprhy, który zdobył 8 punktów. Do tego jednak Jeziorowcy nas już przyzwyczaili i to w nieskutecznej obronie w pierwszej połowie meczu należy szukać przyczyn porażki, a nie w małej zdobyczy punktowej. Aż 14 z dotychczasowych 18 zwycięstw Lakers odnosili bowiem nie przekraczając granicy 100 punktów.

Mecz z Suns był ostatnią szansą na poprawienie bilansu przed ciężkimi trzema meczami jaki czekają teraz Lakers. Już dziś Jeziorowcy grają back-to-back przeciwko Portland Trail Blazers, a po dniu odpoczynku we wtorek, w środę i czwartek zagrają back-to-back z Dallas Mavericks i Oklahoma City Thunder. Trudności dodaje fakt, że tylko pierwszy mecz z Blazers zagrają przed własną publicznością,

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Jazz00.00000
2Thunder00.00000
3Blazers00.00000
4Timberwolves00.00000
5Nuggets00.00000
6Warriors00.00000
7Clippers00.00000
8Lakers00.00000