Lakers 94 - Raptors 92

0

Po dramatycznej końcówce spotkania, Lakers pokonali Toronto Raptors 94-92 i zakończyli tym samym najdłuższą w sezonie serię wyjazdową z bilansem 3 zwycięstw i 3 porażek.  W ostatniej minucie meczu, Kobe Bryant swoimi kluczowymi zagraniami po obu stronach parkietu, najpierw wyrwał z rąk Raptors czteropunktowe prowadzenie, a następnie przypieczętował zwycięstwo trafieniem na cztery sekundy przed końcem meczu.

Po pierwszej kwarcie nic nie zapowiadało jednak tak wyrównanej końcówki meczu. Lakers rozpoczęli go od dominującej ofensywy, opartej na grze zespołowej, bez większego udziału swojego lidera. W ten sposób Jeziorowcy wygrali pierwszą ćwiartkę 34-19, a Kobe Bryant zdobył w tym czasie zaledwie 2 punkty. Więcej nie było jednak potrzebne, bo atak Lakers działał jak dobrze naoliwiona maszyna, z mnóstwem podań, wykorzystywaniem dogodnych pozycji zza łuku i dominującą postawą Pau Gasola. Na cztery minuty przed końcem pierwszej kwarty goście z Los Angeles prowadzili już nawet 24-8 i wszystko zmierzało w kierunku blowoutu.  

W nieskutecznej postawie Raptors więcej było jednak ich niedokładności niż żelaznej defensywy Lakers i wkrótce mecz przybrał zupełnie nieoczekiwany obrót. Mimo 15-punktowej przewagi, po pierwszej kwarcie, Lakers mieli od samego początku problemy z obroną przeciwko Jose Calderonowi. Hiszpański rozgrywający w samej pierwszej ćwiartce zdobył 11 punktów, obnażając słabość defensywy Dereka Fishera i Steve'a Blake'a przy zagraniach pick-n-roll.

Drugą kwartę Lakers zaczęli od powiększenia przewagi do siedemnastu oczek, ale wtedy do gry weszli rezerwowi Raptors Jamaal Magloire i Linas Kleiza, za których sprawą gospodarze w końcu zaczęli skracać dystans. Mający najlepsze lata za sobą Magloire skutecznie wyłączył z gry Andrew Bynuma, podczas gdy Kleiza dał wsparcie w ofensywie Calderonowi, który jako jedyny stanowił wcześniej zagrożenie dla Lakers. Dzięki temu do przerwy Toronto zdołało odrobić siedem punktów i zamknęli ją wynikiem 46-54, po znakomitym zagraniu w wykonaniu Jamesa Johnsona, który wsadził piłkę po przebiegnięciu z nią przez całe boisko, a następnie zablokował jeszcze próbę rzutu Matta Barnesa z połowy boiska.

Po zmianie stron Lakers w niczym nie przypominali już zespołu z pierwszej kwarty spotkania i zdobywanie punktów przychodziło im z wielkim trudem. Kompletnie nie potrafił się odnaleźć Pau Gasol, który świetnie rozpoczął spotkanie, trafiając cztery z pierwszych pięciu rzutów, ale od tego czasu spudłował ośmiokrotnie na dziesięć prób. Mało widoczny był również Andrew Bynum, który w całym spotkaniu uzbierał solidne ze statystycznego punktu widzenia 14 punktów, 9 zbiórek i i 7 trafień na 13 prób z gry, ale nie radził sobie w grze jeden na jednego przeciwko Aaronowi Grayowi, a przy podwojeniach tradycyjnie gubił piłkę. W trzeciej ćwiartce przebudził się Kobe Bryant i dzięki 9 punktom zdobytym przez niego w tej części spotkania, Lakers nadal utrzymywali prowadzenie, ale Raptors niebezpiecznie skracali dystans. Po punktach Linasa Kleizy na nieco ponad minutę przed końcem kwarty, Raptors przegrywali już tylko 65-68, co stanowiło najmniejszą stratę od pierwszej minuty spotkania, które Lakers  rozpoczęli od trafienia za trzy Metty World Peace'a. Nieoczekiwanie pod koniec kwarty przebudził się jednak Steve Blake i zdobywając pięć punktów z rzędu sprawił, że przed ostatnią ćwiartką Lakers nadal prowadzili 73-67.

W tym momencie zagrożenia nie stanowił już tylko Calderon, a do gry włączył się cały zespół gospodarzy. Przy pomocy rezerwowych Leandro Barbosy i Eda Davisa, Raptors zmniejszyli dystans do jednego punktu (81-82) po trafieniu za trzy Calderona na niespełna pięć minut przed końcem meczu. Grunt zaczął się palić pod nogami Lakers i już po chwili, Jose Calderon trafił za trzy po raz kolejny, wyrównując wynik meczu na 84-84. Raptors nie zamierzali jednak na tym poprzestać i idąc za ciosem, wyszli na swoje pierwsze w tym meczu prowadzenie (86-84) na dwie minuty I 48 sekund przed jego końcem. Chwilę później, po punktach Linasa Kleizy, Raptors prowadzili już czterema oczkami, co zarazem stanowiło dla nich najwyższą przewagę w tym meczu. Lakers nie potrafili zdobyć punktów z gry przez równo cztery minuty, a impas ten udało się w końcu przerwać Andrew Bynumowi. Na jego wsad szybko odpowiedział jednak Calderon i fani zebrani w hali Air Canada Center wybuchli okrzykiem euforii. Kiedy po kilku sekundach piłkę stracił Steve Blake, wydawało się, że Lakers się już nie podniosą.

Na szczęście dla Lakers, straty Blake'a Raptors na punkty nie zamienili i na minutę przed końcem meczu piłka była po stronie Jeziorowców. W momencie, gdy Raptors nabrali wiatru w żagle, o swojej wielkości po raz kolejny przypomniał Kobe Bryant. Najpierw trafił za trzy zmniejszając stratę do jednego punktu, a po chwili wymusił stratę na Linasie Kleizie. W wyprowadzonej przez siebie kontrze, Kobe odegrał do World Peace'a, który trafieniem spod samego kosza, wyprowadził Lakers na ponowne prowadzenie 91-90. W ten sposób w zaledwie 25 sekund Raptors znaleźli się ponownie w położeniu drużyny goniącej za wynikiem, ale wcale nie zamierzali złożyć broni. Piłka powędrowała w ręce Jose Calderona, który na szesnaście sekund przed końcem meczu poprawił wynik meczu na 92-91 dla Raptors.

Ostatnie słowo należało jednak do Kobego Bryanta, który na 4,2 sekundy przed końcową syreną zdobył decydujące o zwycięstwie punkty, po których Lakers objęli prowadzenie 93-92. Gospodarze mieli jednak nadal mnóstwo czasu na zmianę wyniku spotkania, ale wówczas miała miejsce najbardziej kuriozalna sytuacja w tym meczu. Rasual Butler tak długo zwlekał z wyprowadzeniem piłki z autu, że nie zdążył wziąć czasu przez upływem przepisowych pięciu sekund i Raptors stracili ją na rzecz Lakers. Sfaulowany szybko Bryant wykorzystał jednak tylko jeden z dwóch rzutów wolnych i Toronto nadal miało 3,7 sekundy na zmianę rezultatu. Tym razem udało się wyprowadzić piłkę do gry, ale rzut za trzy w wykonaniu DeMar DeRozana okazał się niecelny.

Kobe zakończył mecz z dorobkiem 27 punktów, na skuteczności 9 celnych rzutów na 23 próby. Hiszpan Pau Gasol dodał wszechstronne 16 punktów, 17 zbiórek i 6 asyst, ale trafił łącznie tylko 6 z 15 rzutów. 

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Jazz00.00000
2Thunder00.00000
3Blazers00.00000
4Timberwolves00.00000
5Nuggets00.00000
6Warriors00.00000
7Clippers00.00000
8Lakers00.00000