Lakers 106 - Timberwolves 101

0

Los Angeles Lakers wygrali z Minnesotą Timbwerwolves 106-101, odnosząc swoje drugie zwycięstwo na wyjeździe w tym sezonie. Styl, w jaki to uczynili ponownie pozostawiał jednak wiele do życzenia. Mimo prowadzenia różnicą 18 punktów, Lakers pozwolili gospodarzom na zniwelowanie strat do zaledwie jednego punktu na 3 minuty przed końcem meczu. W ten sposób, para Kobe Bryant i Pau Gasol, która była motorem napędowym ofensywy Lakers w tym spotkaniu, musiała grać po 41 minut. To tyle jeśli chodzi o zapowiedzi trenera Mike'a Browna o skróceniu czasu gry swoich liderów.

To wszystko zepsuło najlepszą w tym sezonie prezencję Lakers w ofensywie. W końcu udało im się przekroczyć granicę 100 punktów w meczu, po tym jak w 13 ostatnich nie potrafili tego dokonać, co stało się zarazem najdłuższą tego typu serią w całej historii zespołu, nie licząc czasów przed wprowadzeniem czasu na oddanie rzutów, tj. przed rokiem 1954. Do tego trio Kobe Bryant, Pau Gasol, Andrew Bynum było skuteczne jak nigdy, zdobywając 84 punkty na skuteczności bliskiej 57%, a cały zespół trafił 50,6% rzutów z gry i do tego 8 z 19 trójek (42,1%).

Doprawdy ze świecą szukać takiego spotkania, w którym cała wielka trójka Lakers stanowiła takie zagrożenie na atakowanej tablicy. Znakomicie w mecz wszedł Hiszpan Pau Gasol, który w pierwszej kwarcie był jedynym graczem Lakers, który wyglądał jakby zjadł tego dnia śniadanie. Zdobył w niej 14 punktów z 22 całej drużyny, trafiając raz po raz, przeciwko bezradnemu Kevinowi Love. W drugiej kwarcie dodał już tylko 2 oczka, ale przebudził się znowu w ostatnich dwunastu minutach meczu, zdobywając 8 punktów. Całe spotkanie zakończył z dorobkiem 28 oczek, trafiając 11 z 15 rzutów z gry (miła odmiana po ostatnim meczu – 33,3% przyp.) i wszystkie 6 rzutów wolnych. Konto Gasola obarcza jednak tylko 6 zbiórek, i pozwolenie wspomnianemu wcześniej Love na zdobycie 33 punktów.

Kiedy nie punktował Gasol, robił to Bryant. W pierwszej kwarcie był jeszcze cichy (5 punktów), w drugiej się już powoli przebudzał, żeby zagrać fenomenalnie w drugiej połowie meczu, w samej trzeciej kwarcie trafiając chociażby czterokrotnie za trzy punkty. W całym meczu zdobył 35 punktów, przekraczając granicę 30 punktów po raz dziesiąty w tym sezonie. Do tego zebrał 14 piłek, będąc pod tym względem najlepszym graczem na placu gry, na którym przebywali przecież Kevin Love i Andrew Bynum, czyli odpowiednio, drugi i trzeci najlepszy zbierający w lidze w tym sezonie. „Nie wiem czy jest najlepszym graczem czy nie, ale w ostatnich kwartach na pewno. Może tacy gracze jak LeBron James czy Derrick Rose mogą być lepsi na przestrzeni 48 minut meczu, ale w końcówkach on jest najlepszy.” – powiedział o grze Kobego, rozgrywający Timbwerwolves Ricky Rubio.

Nieco w cieniu Bryanta i Gasola grał Andrew Bynum, który w przeciwieństwie do swoich kolegów nie zaliczył żadnej fenomenalnej kwarty, ale był za to równie skuteczny przez cały mecz. W ten sposób dodał do dorobku swojej drużyny 21 punktów (8/14 z gry), ale podobnie, jak i Gasol, nie spisał się najlepiej w zastawianiu obręczy po niecelnych rzutach. Bynum zebrał tylko 7 piłek, co walnie przyczyniło się do przegrania przez Lakers walki na tablicach wynikiem 41-52. Timbwerwolves wręcz zdominowali pod tym względem Jeziorowców, gdyż na atakowanej tablicy zanotowali miażdżące 24 zbiórki (przy 7 ze strony Lakers), co w konsekwencji doprowadziło do zdobycia przez nich 32 punktów drugiej szansy.

Wolves dominowali również w punktach z kontry (16-0), czy ilości wymuszonych strat, względem popełnionych przez siebie (12-4), ale trafiali tylko 38% rzutów z gry i nie potrafili znaleźć odpowiedzi na trio Lakers, a zwłaszcza na Kobego. „Nie potrafiliśmy go zatrzymać, bez względu na to, co robił. Był maszyną do zdobywania punktów w ostatniej kwarcie.” – powiedział o jego występie Rubio.

Po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszej piątce zagrał Metta World Peace, ale nie rozegrał najlepszych zawodów i wątpliwe, żeby na dłużej wygryzł z niej Matta Barnesa. W drugiej kwarcie niezłą energię z ławki wprowadzili Andrew Goudelock (7 punktów) i Troy Murphy (6 punktów, 4 zbiórki), ale w drugiej połowie meczu, na parkiecie przebywał już praktycznie tylko pierwszy garnitur Lakers i nie mieli szansy na poprawienie swoich dokonań.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591