0

Los Angeles D-Fenders, filia Lakers w D-League, ponieśli trzecią z rzędu porażkę w tych rozgrywkach. Tym razem za mocni okazali się goście z Canton Charge. Była to 10 porażka w tym sezonie podopiecznych Erica Musselmana przy liczbie 17 zwycięstw spośród, których ostatnie miało miejsce 20 stycznia (105-88) przeciwko lokalnym rywalom - Bakersfield Jam.

Świetny początek

Od początku meczu w drużynie D-Fenders wyróżniał się Zach Andrews. Na szczególną uwagę zasługują jego 2 zbiórki w obronie po niespełna czterech minutach gry, czego efektem były 4 punkty zdobyte w dodatku przez niego samego. Na plus grali także zawodnicy frontcourt. Pozwoliło to w połowie pierwszej kwarty prowadzić już 15-4. Po niespełna dwóch minutach i 3 nie trafionych rzutach za trzy Canton Charge dogonili gospodarzy na 2 punkty. Nie zraziło to D-Fenders, którzy końcówkę tej części gry rozegrali naprawdę wyśmienicie. Andrews przy wsparciu Mardy Collinsa, zdobył 6 punktów, drugi z nich miał 3 asysty. Po pierwszej kwarcie na tablicy widniał wynik 32-22 dla drużyny z Los Angeles.
 

Słaba 2. kwarta i przebłyski w trzeciej

Drugie 12 minut zaczęło się od 3 punktów Luka Harangod'ego. I jeśli chodzi o grę D-Fenders na tym można skończyć podsumowanie drugiej kwarty. Skuteczność pozostawiała wiele do życzenia, wyniosła ledwie 26%. Nie popisał się też Derrick Caracter, odesłany tymczasowo z Lakers do D-League zawodnik w całym meczu zagrał 16 minut, zdobywając 8 punktów, przy czym wszystkie w drugiej połowie.
Pod koniec kwarty run (8-0) zaliczyli Charge, ale do przerwy 4-punktowe prowadzenie utrzymali gospodarze.

Carracter na początku drugiej połowy zanotował stratę i kontra rywali doprowadziła do wyniku 60-58. Nic nie dała heroiczna gra w obronie Geralda Green'a, który zanotował w tym czasie 5 zbiórek. Dość szczęśliwie udało się objąć prowadzenie na 30 sekund przed końcem 81-78. Wtedy Money Time Player Manny Harris równo z syreną końcową trafiając trójkę doprowadził do remisu.

Nie zachowali zimnej krwi

Ostatnia kwarta była bardzo wyrównana. Raz za razem zawodnicy popisywali się Airball, czyli koszykarskimi niedolotami. Na minutę przed końcem D-Fenders przegrywali 4 punktami, ale wtedy zamiast rozważnie zaatakować popełnili 3 straty i rywale zdobyli fast break points. Te szybkie punkty przesądziły o losach meczu i porażce 101-110.

Ogółem w całym meczu najwięcej punktów zdobyli Gerald Green i Mardy Collins (25). Pierwszy z nich zdobywa w tym sezonie średnio 16.6, a drugi 9.5 punktu na mecz. W asystach królował Collins (5) a najwięcej zbiórek po stronie D-Fenders miał Andrews (13). Drużyna pokazała 2 oblicza. W pierwszej i trzeciej kwarcie to lepsze, w drugiej i czwartej zagrali jak ostatnio ich bardziej doświadczeni koledzy z Staples Center. Różni ich natomiast jedna zasadnicza sprawa. Dla D-Fenders to nie był kolejny słaby mecz, trafił się po prostu kryzys formy, pierwszy taki w tym sezonie i miejmy nadzieję, że ostatni. W tabeli Konferencji Zachodniej na 8 zespołów zajmują 4 miejsce za Rio Grande Valley a przed Bakersfield Jam. 17 zwycięstw i 10 porażek daje nam 63% zwycięstw w sezonie zasadniczym.

Szansa na rewanż już nie długo

Przypomnijmy, że w Play-Off zagra 8 najlepszych drużyn z całej ligi, a nie z jednej konferencji, jednak ich przewaga nad 8. Springfield Armor wynosi 4 zwycięstwa a także 3 porażki mniej.

Okazja do rewanżu nad Canton Charge już w poniedziałek 30 stycznia o godzinie 23.00 czasu polskiego. Tym razem na wyjeździe. Wcześniej, bo już w nocy o 01.00 czeka nas spotkanie Los Angeles Lakers z Minesotą Timberwolves.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors5725.69501
2Nuggets5428.65931
3Blazers5329.64643
4Rockets5329.64641
5Jazz5032.61071
6Thunder4933.59885
7Spurs4834.58593
8Clippers4834.58591