Cavaliers 92 - Lakers 97

0

Los Angeles Lakers odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu, pokonując na własnym parkiecie Cleveland Cavaliers 97-92. Przewaga 18 punktów jaką Jeziorowcy mieli po pierwszej połowie musiała ich jednak wpędzić w nie lada zakłopotanie, gdyż był to pierwszy raz w tym sezonie gdy po przerwie wygrywali tak wysoko. Wydawało się, że Lakers szybko wykończą niżej notowanego rywala i w czwartej kwarcie trzon zespołu będzie już odpoczywać przed kolejnym meczem z LA Clippers, ale nic bardziej mylnego.

Lakers zupełnie stracili koncentrację po przerwie i pozwolili rywalom skrócić dystans do nawet trzech punktów. Ostatecznie zmniejszenie deficytu do wyniku 79-82 na siedem minut przed końcem meczu, było wszystkim, na co było stać tego wieczoru Kawalerzystów. Mimo, że zabrakło im w końcówce talentu i doświadczenia by dobić gospodarzy, to i tak napędzili stracha koszykarzom Lakers i zwrócili trenerowi Brownowi uwagę, na to, że coś w grze jego podopiecznych musi ulec w końcu zmianie jeżeli chcą wygrywać przeciwko mocniejszym rywalom.

Odnosząc piąte zwycięstwo z rzędu, Lakers poprawili swój bilans do 9 wygranych i 4 porażek, co daje im już drugą lokatę w całej Konferencji Zachodniej, ale każda z tych wygranych została odniesiona nad niżej notowanymi rywalami: Golden State Warriors, Memphis Grizzlies, Phoenix Suns, Utah Jazz i teraz Cavaliers. Optymistycznie wygląda fakt, że Lakers wygrywają z drużynami teoretycznie słabszymi od siebie, gdyż w poprzednich latach bywało z tym różnie, ale ich gra nie napawa optymizmem przed kolejnymi meczami z Clippers, Mavericks, Heat i Magic.

Znowu o swojej wielkości przypomniał Kobe Bryant, który zdobywając 42 punkty, po raz trzeci z rzędu przekroczył granicę 40 punktów. To najdłuższa tego typu seria w jego wykonaniu od 2007 roku, gdy zanotował pięć spotkań z dorobkiem minimum 40 oczek na swoim koncie. Kobe trafił 15 z 31 rzutów z gry i 8 z 10 z linii rzutów wolnych oraz zanotował 5 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty. Oprócz niego tylko trzech graczy Lakers trafiło z gry więcej niż raz i była to podstawowa przyczyna tego, że w drugiej połowie pozwolili Cavaliers na odrobienie strat. Najbardziej odczuwalne było niemal zerowe wsparcie od rezerwowych, którzy łącznie zdobyli zaledwie 4 punkty, na co ławkowicze z Cleveland odpowiedzieli 36 punktami.

W meczu nie zagrał Steve Blake, najskuteczniejszy rezerwowy Lakers w tym sezonie i choć pierwsze wzmianki mówiły o tym, że pauzować będzie tylko przez kilka dni, to teraz wiadomo już że potrwa to od trzech do czterech tygodni. Do gry powrócili za to Troy Murphy i Josh McRoberts, ale nie wnieśli nic pozytywnego do gry drużyny. Ten pierwszy choć grał aż 21 minut, to wyglądał na wyraźnie zagubionego i jego jedynym dorobkiem były 2 zbiórki, 2 asysty i 3 faule. Josh z kolei zanotował tylko 4-minutowy epizod, więc trudno stwierdzić czy można już mówić o pełnym powrocie do gry w jego wykonaniu.  Do listy kontuzjowanych dopisać trzeba za to Mettę World Peace'a, który nie pojawił się na parkiecie w ogóle. Choć klub nie wydał oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, to powodem tego są podobno bóle pleców i problemy ze ścięgnem Achillesa.

Kobe dostał jednak niezłe wsparcie od partnerów z pierwszej piątki i to po raz pierwszy w tym sezonie, bez wyjątku. Oczywiście Derek Fisher nadal był nieskuteczny, ale za to nadrobił elementem gry, w którym rzadko wykazuje się czymś podobnym. 37-letni obrońca zanotował aż 10 asyst, co udało mu się dopiero po raz 15 w swojej 16 letniej karierze w NBA. Jego rekord asyst wynosi zaledwie 13, a granicę 10 udało mu się przekroczyć po raz pierwszy od trzech lat, gdy 11 stycznia 2009 roku zanotował ich 11 w konfrontacji z Miami Heat.

Do tego Fisher dodał 3 przechwyty, ale co było wiadome już przed rozpoczęciem tego meczu, z numerem pierwszym draftu 2011, Kyrie Irvingiem nie radził sobie kompletnie. Młodszy od Fishera o prawię połowę, 19-latek był najskuteczniejszym graczem w szeregach Clippers z dorobkiem 21 punktów. Andrew Bynum dodał siódme double-double w sezonie w postaci 15 punktów, 11 zbiórek, a także trzech bloków. Pau Gasol był zaś drugim strzelcem zespołu z 19 punktami, do których dołożył również 10 zbiórek. Ostatnim z pięciu muszkieterów był Matt Barnes, który wsparł drużynę 15 punktami i 4 zbiórkami.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02