0

Kto inny może rozpracować rywala lepiej niż jego były trener? Ta teza w przypadku Cleveland Cavaliers jednak się sprawdzić prawa nie ma. Mike Brown był trenerem dzisiejszych rywali do 2009 roku, a więc w trakcie trwania ery LeBrona Jamesa. Życie po LeBronie już tak różowe jednak nie jest. Zespół od formy jednego gracza uzależniony nie jest, a trzon stanowią gracze młodzi i pozbawieni kompleksów. Już o 4.30 w Staples Center do gry, po jednodniowym odpoczynku, wracają Mistrzowie NBA 2010 − Los Angeles Lakers.

Ostatnie wyniki zespołu Jeziorowców mogą napawać optymizmem przed spotkaniem z ostatnim z piątki kolejnych rywali do ogrania z jakimi przyszło Lakers zmierzyć się w ostatnim czasie. Najgorszy zespół poprzedniego sezonu Konferencji Wschodniej (19 zwycięstw i 63 porażki) gra jednak nadspodziewanie dobrze. Bilans meczów 5-5 to zasługa Kyrie Irvinga, Antawna Jamisona i Brazylijczyka Andersona Varejao. Kawalerzyści zajmują 8. miejsce na Wschodzie, które jest premiowane grą w play-off. W tabeli przeskoczyli samych Boston Celtics.

Gdyby sezon zasadniczy miał się skończyć dzisiaj, to Cavs zagraliby dalej z Chicago Bulls, choć trzeba uczciwie przyznać, że bez większych szans na zwycięstwo. Niespełna 24 godziny temu schodzili z parkietu US Airways Center w Phoenix z podniesionymi głowami. Zwycięstwo nad Suns utwierdziło w przekonaniu, że zespół zmuszony jest grać mniej egoistycznie. Ale po przeciwnej stronie gra przecież Kobe Bryant. I w tym momencie huraoptymizm zostaje ostudzony. Nie mniej jednak w pojedynku z zespołem Marcina Gortata (Polak zagrał dobre zawody. Zdobył 14 punktów i miał dziesięć zbiórek) Cavaliers pokazali kawałek dobrej koszykówki.

Do zwycięstwa drużynę poprowadził Irving. 19-latek przyznał, że: "Świetną motywacją było to, że musiałem wypaść dobrze na tle Steva Nasha. Był moim idolem. Ciągle nie mogę uwierzyć, że mogłem wystąpić przeciw niemu". Do jego 26 punktów, swoje 23 dorzucił Antawn Jamison. Anderson Varejao miał za to aż 17 zbiórek. Jedną z najlepszych 10 akcji tej nocy był miss-matchup rozgrywającego. Bezradnie ośmieszony został w tej sytuacji Marcin Gortat. Irving w ostatnich 3 meczach miał średnią punktów 22.3.

Dla odmiany Lakers są na 3. pozycji w Western Conference i na pierwszej w Pacific Division. 8 zwycięstw i 4 porażki to patrząc na rywali wynik niezły, ale nie fenomenalny. Ostatnia przeprawa z Utah Jazz dała się we znaki nie tylko zawodnikom, ale i kibicom. Wygrana 90-87 po dogrywce i kapitalnych ostatnich sekundach Andrewa Bynuma, 40 punktach Bryanta i 11 zbiórkach Pau Gasola to jedynie przejaw wielkiego zespołu, który wygrywał w finałach NBA  z Magic i Celtics.

Historia spotkań przemawia zdecydowania za Lakers. Pamiętny pogrom 112-57 w Staples Center miał miejsce dokładnie 2 lata i 2 dni temu. W rywalach może powodować kompleksy. Niestety 3 wcześniejsze mecze to 3 porażki i to dość wyraźne. Dziś tak samo być nie musi, ale rywala nie można nie doceniać, choćby przez pryzmat kłopotów kadrowych Jeziorowców.

Lakers Hospital powiększył swe grono o kolejnych graczy. Steve Blake ma kontuzje żebra, którą odniósł w meczu z Jazz. Troy Murphy ciągle boryka się z zapaleniem żołądka i jelit. Josh McRoberts ma zwichnięty duży palec, a Kobe problemy z nadgarstkiem, które jednak nie uniemożliwiają grę. Pau Gasol także gra, ale ze zwichniętym barkiem, co możemy dostrzec przez stabilizator na prawym ramieniu Hiszpana. U Cavaliers wszyscy są zdrowi.

Składy na dzisiejszy mecz:

Lakers: Matt Barnes, Pau Gasol, Andrew Bynum, Kobe Bryant i Derek Fisher.

Cleveland: Omri Casspi, Antawn Jamison, Anderson Varejao, Anthony Parker i Kyrie Irving.

Początek meczu w Staples Center o 4.30 czasu polskiego.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02