Lakers 107 - Blazers 96

0

Koszykarze Los Angeles Lakers nie sprostali drużynie z najlepszym w tej chwili bilansem w Konferencji Zachodniej i przegrali z Portland Trail Blazers 96-107. To już trzecia wyjazdowa porażka Jeziorowców na trzy rozegrane w tym sezonie mecze. Portland tymczasem pozostają niepokonani na własnym parkiecie, chociaż o tym, że Lakers będą mieli problemy z odniesieniem zwycięstwa w Rose Garden było wiadomo już przed meczem. Przegrali tu bowiem 10 z 12 spotkań, poprzedzających wczorajszy pojedynek.

W pierwszej połowie spotkania Lakers trafiali na świetnej skuteczności rzutów z gry, wynoszącej 61%. W analogicznym czasie Blazers trafili tylko 43% oddanych rzutów, ale mimo to do przerwy przewaga Jeziorowców wynosiła zaledwie 56-52.  Trudno znaleźć usprawiedliwienie dlaczego taka dysproporcja w skuteczności obu drużyn nie przełożyła się na większą przewagę, gdyż zawodnicy Portland w tej części spotkania nie dominowało w żadnym aspekcie gry. Kilka trafionych trójek, parę punktów zdobytych po zbiórkach w ataku wystarczyło do tego by na drugą połowę gospodarze wychodzili ze stratą tylko czterech punktów.

Po przerwie na parkiecie zjawiły się już jednak zupełnie inne drużyny. Lakers przestali trafiać głównie za sprawą świetnej defensywy zespołowej Portland, a Jeziorowcy nie mieli żadnej odpowiedzi na grających transition Blazers. Sam Gerald Wallace zdobył w trzeciej ćwiartce 10 punktów, a kolejne 9 dodał LaMarcus Aldridge. Lakers tymczasem nie mieli żadnego pomysłu na sforsowanie szczelnej obrony Portland i z gry zdobyli w tej części meczu tylko 10 punktów, trafiając 5 z 19 rzutów z gry. Całą kwartę Lakers przegrali 18-32 i przed ostatnimi dwunastoma minutami przegrywali 74-84. Choć przewaga nadal nie była zbyt duża, a czasu, by nadrobić straty pod dostatkiem, to w ostatniej kwarcie nie wiele uległo poprawie w grze podopiecznych Mike'a Browna. Jeziorowcy zaczęli w końcu coś trafiać, ale nadal na niskim procencie, co przy wciąż kulawej obronie pozwoliło zaledwie na uniknięcie blamażu. W tej kwarcie Blazers zwyciężyli 23-22 ustanawiając wynik meczu na 107-96.

Rzucone przez rywali 107 punktów, to najwięcej ile Lakers pozwolili zdobyć rywalom w dotychczas rozegranych meczach sezonu 2011/2012. Po świetnym pod tym względem starcie rozgrywek, z każdym meczem obrona Lakers wygląda co raz gorzej i choć nadal są w czołówce ekip tracących średnio najmniej punktów (91,2 punktu na mecz i 8 miejsce w całej lidze), to nie licząc pierwszej porażki z Chicago Bulls, w każdym z przegranych spotkań tracili przynajmniej 99 oczek. O ile przynajmniej pod względem statystycznym obrona Lakers nie wygląda jeszcze tak źle, to jeśli chodzi o trafianie z dystansu, jest już fatalnie. Wczoraj Lakers spudłowali wszystkie 11 rzutów za trzy punkty i po raz pierwszy od listopada 2003 roku rozegrali spotkanie bez ani jednej trafionej trójki. Z fatalną skutecznością za trzy, wynoszącą w tej chwili 22,8%, Jeziorowcy są na ogonie NBA i tylko Memphis Grizzlies i New Orleans Hornets są pod tym względem gorsi.

Lakers mają również spore problemy z nadmierną ilością strat oraz wymuszaniem strat na rywalach. O ile pod tym pierwszym względem nie odbiegają od średniej ligowej, tak pod tym drugim są już najgorsi w lidze i przeciwko nim rywale tracą średnio tylko 11,4 piłki w meczu. We wczorajszym meczu Blazers popełnili tylko 4 straty, podczas gdy goście z Los Angeles – 13.

Dobre zawody rozegrał duet Kobe Bryant i Andrew Bynum, ale zabrakło dla nich wsparcia od reszty zespołu. Kobe mimo świetnej obronie w wykonaniu Geralda Wallace'a zdobył 30 punktów na dobrej skuteczności z gry (13/24). Bryant nie trafił jednak wszystkich czterech rzutów za trzy oraz popełnił 4 straty. Bynum z kolei zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów, 12 zbiórek i 3 bloków, ale w drugiej połowie spotkania nie był już tak skuteczny jak w pierwszej, gdy trafił wszystkie 8 rzutów z gry. Po przerwie dodał do tego już tylko jeden celny rzut na osiem prób. Pau Gasol zagrał bardzo dobrze w ataku, zdobywając 19 punktów (7/10 z gry, 5/5 z wolnych), a do tego dodał przyzwoite 7 zbiórek, jednak w obronie nie potrafił ograniczyć LaMarcusa Aldridge'a, który był drugim najlepszym strzelcem zespołu gospodarzy z 28 punktami na swoim koncie.

Jeszcze większe problemy mieli Lakers z zatrzymaniem Geralda Wallace'a. Matt Barnes wpadał w foule-trouble przez co czas jego gry wyniósł tylko 17 minut w całym meczu. Metta World Peace był z kolei za wolny w obronie, a Devin Ebanks za słaby fizycznie. W efekcie Wallace zdobył najwięcej w sezonie, 31 punktów, trafiając 13 razy na 19 prób. Po stronie Lakers zabrakło również wsparcia ze strony rezerwowych, które było praktycznie zerowe. Fani Jeziorowców mogli z zazdrością patrzeć na rezerwowego Blazers Jamala Crawforda, który prezentował to, czego w Lakers nie potrafi robić nikt oprócz Kobego Bryanta, a mianowicie samemu kreować sobie sytuacje rzutowe. Crawford dodał z ławki 17 punktów, a rezerwowi gospodarzy zdobyli łącznie 24 punkty, na 14 w odpowiedzi przyjezdnych z Los Angeles (na skuteczności 5/24 z gry).

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Suns6418.7800.01
2Grizzlies5626.6838.01
3Warriors5329.64611.05
4Mavericks5230.63412.04
5Jazz4933.59815.01
6Nuggets4834.58516.01
7Timberwolves4636.56118.01
8Pelicans3646.43928.02