0

Los Angeles Lakers sprawili kolejną sensację, po zwycięstwie nad Atlantą Hawks zmierzyli się z Golden State Warriors, którzy dzień wcześniej rozprawili się z Oklahomą City Thunder. Poniekąd można by rzec „powtórka z rozrywki”, ponieważ drogi do kosza z dystansu nie potrafili znaleźć ani Klay Thompson, ani Stephen Curry (przerwana seria 157 meczów z rzędu z trafioną trójką), ani tez Draymond, a podobna sytuacja miała miejsce w zeszłym sezonie, kiedy Jeziorowcy również sprawili niespodziankę wygrywając z „Dubs”.

Lakers rozpoczęli mecz z wysokiego „C” i prowadzili od początku do końca spotkania. Warriors oczywiście próbowali przełamać Jeziorowców i najbliżej tego było w trzeciej kwarcie, gdzie zbliżyli się na dystans sześciu punktów, jednak Brandon Ingram i Lou Williams zażegnali kryzys. Pierwszy zaliczył kluczowy przechwyt w samej końcówce i trafił rzut z półdystansu wyprowadzający Lakers na 11-sto punktowe prowadzenie z końcem trzeciej, jednak nie byłoby tego, gdyby nie Williams, który po dobrej sekwencji obronnej Golden State po prostu wyczarował z niczego kilka punktów i wymusił 3 rzuty wolne przy próbie oddania trójki.

Elementy kluczowe do zwycięstwa, to dominacja na zbiórkach (51:40 dla Los Angeles) Juliusa Randle’a i Larry’ego Nance’a Juniora, którzy swoim atletyzmem bili na głowę Zazę Pachulię, a osamotniony Draymond Green nie był w stanie zatrzymać dobrze naoliwioną maszynę z Los Angeles. Tutaj przechodzimy do drugiego elementu czyli zespołowości, co dało już zwycięstwo w Atlancie. Podopieczni Luke’a Waltona do pierwszej połowy odnotowali 19 asyst na 25 trafionych rzutów, co było już wyrównaniem najlepszego wyniku w sezonie pod względem ilości odnotowanych asyst. Ostatecznie Lakers zakończyli mecz z wynikiem 26 podań otwierających drogę do kosza.

Pochwały po raz kolejny należą się Luke’owi Waltonowi, który trafnie rotował i reagował na to, co dzieje się na boisku. Rezerwowi znowu okazali się w dużej mierze ojcami zwycięstwa, ponieważ rozegrali w sumie więcej minut niż starterzy, a ich wkład w wygraną był bardzo duży. W meczu z Indianą do zwycięstwa zabrakło lidera w crunch time i co ciekawe, Jeziorowcy mogą go tak naprawdę nie potrzebować. Dzisiaj były momenty, w których kontrolę nad meczem utrzymywano dzięki trójkom D’Angelo Russella, dobitkom Larry’ego Nance Jra, czy umiejętnościami 1 na 1 Williamsa.

Interesującym spostrzeżeniem na temat Lou podzielił się trener – Luke Walton: „Ma w sobie więcej z naturalnego lidera, niż zdaje sobie z tego sprawy. Jest raczej cichym zawodnikiem i nie zawsze mówi, ale kiedy to robi wszyscy słuchają.” Docenił także jego wkład w trzymaniu wszystkiego w ryzach: „wykonuje dobrą robotę w zakresie utrzymania przez nas poziomu gry. Ma szacunek wszystkich kolegów w zespole. Kiedy do nich mówi i bierze kogoś na bok, pomaga to w ustawieniu zespołu i robieniu tego, co powinniśmy.”

Obecność tak grającego weterana (zeszłoroczny Lou, był niczym czarna dziura po obu stronach parkietu), daje niezwykły komfort młodzieży grającej w barwach Złota i Purpury, ponieważ nie ciąży na nich presja ciągnięcia gry na swoich barkach, a jednocześnie mają się od kogo uczyć. W tak bezpiecznej sytuacji D’Angelo może uczyć się bycia liderem, Randle szlifować swoje umiejętności podkoszowe, a Brandon Ingram dopasowywać się do fizyczności NBA.

Atmosfera w Staples Center niewątpliwie niosła dzisiaj ubranych w przepiękne stroje retro (z sezonu 86-87) Jeziorowców ku zwycięstwu, chociaż ten zespół tak naprawdę dalej ma rezerwy chociażby w przypadku skuteczności rzutów za 3. Luke Walton w krótkim czasie stworzył drużynę, a każdy z zawodników może pokazać swoje umiejętności i wie, że jego trener pozwoli mu na to, jeżeli tylko będzie przydatny dla zespołu. Ekipa z Miasta Aniołów z bilansem 3-3 plasuje się na ósmym miejscu w tabeli konferencji zachodniej i może być wyzwaniem dla każdego, jednocześnie być czarnym koniem tegorocznych rozgrywek. Nie chcę spekulować, czy awans do playoffs jest możliwy, po prostu usiądźmy i delektujmy się miłą dla oka zespołową koszykówką i pozytywną energią jaką do Lakers wniósł 36-letni Walton.

  

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors3114.68906
2Nuggets3014.6820.51
3Thunder2618.5914.52
4Blazers2719.5874.51
5Spurs2720.57452
6Rockets2519.5685.51
7Clippers2420.5456.54
8Lakers2521.5436.52