0

To już druga niespodzianka, jaką sprawili Jeziorowcy w tym sezonie. Lakers pokonali najwyżej notowanych rywali spośród czterech drużyn, z którymi zmierzyli się na sesji wyjazdowej. Atlanta Hawks rozpoczęła sezon od trzech zwycięstw z rzędu i w pojedynku z grającymi dzień po dniu podopiecznymi Luke’a Waltona byli zdecydowanym faworytem. Tymczasem gracze Złota i Purpury pokazali fantastyczną energię i zaciętość po obu stronach parkietu, a ich kolektywny wysiłek przełożył się na wygraną.

Po ciężkim meczu w Indianie, ubrany w garnitur Timofey Mozgov obserwował mecz  z ławki rezerwowych. Spowodowane było to trafieniem w oko i rozcięciem wargi. Zmusiło to jednak trenera Waltona do wystawienia w pierwszej piątce debiutanta – Ivicę Zubaca. 19-letni Chorwat pomimo problemu z faulami pokazał się z dobrej strony, parę razy uprzykrzając życie Dwightowi Howardowi, także skutecznie wykańczając akcje w ataku.

Coś, co w tej drużynie podoba mi się najbardziej to ich zespołowość, oraz atmosfera jaka się wykształtowała wokół tej grupy. Za to spotkanie chciałbym jednocześnie nie wyróżniać nikogo jak i wyróżnić wszystkich, z tego względu, iż każdy z zawodników miał swój unikalny wkład w to zwycięstwo. Widać tutaj kolektyw, radość z grania razem i wolę walki. O aferze wokół Nicka Younga i D’Angelo Russella nikt już nie pamięta, a drugoroczniak grający na pozycji rozgrywającego niejednokrotnie notował asystę, dzięki swojemu koledze, który zdobywał punkty po jego podaniach.

Lakers przede wszystkim w końcu zaczęli trafiać, gdyż do tego spotkania byli drużyną, która trafiała z otwartych pozycji z najniższą skutecznością w lidze. Tym razem Jeziorowcy byli skuteczni, ponad 40% trójek i niespełna 54% z gry to miła odmiana, po ostatnich kanonadach, które kończyły się tylko odbiciem od obręczy. Po pięciu spotkaniach Lakers mają bilans 2-3 i plasują się obecnie na dziewiątym miejscu w konferencji zachodniej z identycznym stosunkiem zwycięstw i porażek jak ósmi Portland Trail Blazers.

Teraz Luke Walton i spółka będą mieli dzień przerwy, a Staples Center odwiedzi jego była drużyna – Golden State Warriors, z którymi ekipa z Miasta Aniołów rozegrała kilka spotkań w preseason. Z pewnością będzie to wyzwaniem, gdyż przeładowana talentem pierwsza piątka Wojowników, może w każdej chwili zacząć działać jak dobrze naoliwiona maszyna. Choć Steve Kerr jeszcze nie ułożył odpowiednio wszystkich klocków w swojej układance, a widoczny brak w postaci Andrew Boguta, który spajał defensywę, a znajduje się obecnie w Dallas Mavericks nie predysponuje Los Angeles Lakers do tego, aby stoczyć równą walkę. Nie predysponuje oczywiście na papierze. Lakers takimi wygranymi jak dzisiaj, dają swoim fanom solidną porcję wiatru w ich żagle wiary.

Wiara w własne umiejętności i w to, że mecz nigdy nie jest przegrany to coś, co jak dotychczas nieźle opisuje Lakers. Wielokrotnie przegrywali w dotychczasowych rozgrywkach nawet 15-stoma punktami, jednakże zawsze znajdywali jakiś sposób, aby zbliżyć się do rywali i przysporzyć im kłopotów, a kibicom atrakcyjnej i zaciętej końcówki spotkań. D’Angelo Russell podsumował zwycięstwo w następujący sposób: „Szczerze - byliśmy zmęczeni przegrywaniem. Zebraliśmy się w sobie i zagraliśmy dobrze razem  jako zespół. Było to nasze ostatnie spotkanie wyjazdowe i chcieliśmy je dobrze zakończyć.”

  

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors4822.68601
2Nuggets4722.6810.54
3Rockets4527.62541
4Blazers4427.6204.52
5Jazz4229.5926.55
6Spurs4230.58371
7Clippers4230.58373
8Thunder4230.58374