0

Na trzecie spotkanie wyjazdowe Los Angeles Lakers przyszło zmierzyć się przeciwko zawodnikom Indiany Pacers. W Hali Bankers Life Fieldhouse doszło do dość kuriozalnej sytuacji, ponieważ zegary na tablicach świetlnych przez ponad połowę pierwszej kwarty nie były sprawne. Czas nie działał na korzyść Jeziorowców, gdyż główny trzon w postaci Juliusa Randle’a i D’Angelo Russella musiał opuścić parkiet z powodu dwóch łatwo złapanych fauli.  Wiele godzin gier i doświadczenie z nich wyciągniętych potrafi odróżnić zwycięzcę od przegrywającego, w pewnym sensie tak też było dzisiaj.

Nate McMillan niewątpliwie ma komfort w postaci posiadania po swojej stronie gracza kalibru Paul George. Takiego atutu w swojej talii nie ma jeszcze Luke Walton. Podopieczni najmłodszego obecnie trenera w NBA nie potrafią znaleźć drogi do kosza, już kolejne spotkanie z rzędu. Przy skuteczności zaledwie 22% za 3 Jeziorowcy nie będą wygrywać spotkań, chyba że ich rywalom przydarzy się jeszcze gorsza noc strzelecka. Warty podkreślenia jest fakt, że na niespełna 2 minuty do końca Lakers prowadzili 108-107, jednakże było to jedyne prowadzenie od stanu 6-4 z początku spotkania.

Choć ofensywa w kwestii budowania akcji wyglądała nieźle, to zabrakło kogoś kto w krytycznym momencie pociągnąłby grę, tak jak zrobił to Paul George, który zagrał 3 izolacje z rzędu i zamienił je na punkty, dając zwycięstwo swojej drużynie. Po stronie Złota i Purpury nie było tak naprawdę komu tego zrobić. Lou Williams, który rozegrał naprawdę dobre spotkanie, nie będzie tym, który regularnie wygra Ci mecz. Człowiek orkiestra – Larry Nance Jr. mimo efektownych zdobyczy statystycznych (11 punktów, 6 przechwytów i 5 zbiórek), nadal pozostaje zadaniowcem, a nie graczem, który przechyli szalę zwycięstwa na twoją korzyść.

D’Angelo Russel rozegrał tylko 19 minut, z powodu wspomnianych wcześniej złapanych dwóch szybkich fauli w niecałą minutę pierwszej kwarty. Mimo to Russell powinien spróbować podjąć się agresywnej gry i pokierowania ofensywą. Równie pasywny był Julius Randle, który także po 20 minutach spędzonych na parkiecie, musiał go opuścić z powodu 6 fauli. W wywiadach zarówno D’Angelo jak i Julius podkreślali, że chcą liderować tej ekipie, jak na razie te obietnice kończą się na słowach.

Co znamienne i problematyczne dla Jeziorowcow to brak zawodnika z dobrym pierwszym krokiem, który mógłby przełamać obronę. Póki co ani Russell, ani Jordan Clarkson, ani Brandon Ingram nie potrafią regularnie przebić się pod kosz i minąć rywala bez pomocy zasłony wysokiego. Pomimo wad Juliusa, to właśnie on w dotychczasowych rozgrywkach pokazywał, że potrafi wziąć piłkę i swoim mało wyrafinowanym dryblingiem wykończyć akcję punktami lewą ręką. W tej drużynie musi wyłonić się lider, bo poprawna gra poziomie drużynowym, co skutecznie wdraża Luke Walton, to za mało na rywalizację na najwyższym poziomie. Chapeau Bas dla sztabu szkoleniowego Lakers. Podobno starego psa nie można nauczyć nowych sztuczek, ani oduczyć go starych nawyków. Tymczasem Lou  Williams, stara się w obronie, nie oddaje zbyt wiele głupich rzutów, a także potrafi znaleźć dobrym podaniem swoich kolegów.

Swego czasu problemy z brakiem lidera problemy miała drużyna Atlanty Hawks, z którą dzień po dniu zmierzą się Jeziorowcy. Oczywiście drużyna z L.A nie jest na etapie regularnego awansowania do playoffs, a na etapie szukania tożsamości. W Lakers konieczne jest także odnalezienie tożsamości lidera, a tą w kimś z młodego trzonu musi znaleźć i rozbudzić Luke Walton. Czy będzie to Russell, Randle, a może Ingram? Odpowiedzi na to pytanie, póki co nie podejmę, ale z przyjemnością poczekam i popatrzę, bo nawet w przypadku porażek Los Angeles Lakers grają miłą dla oka koszykówkę.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Warriors3114.68906
2Nuggets3014.6820.51
3Thunder2618.5914.52
4Blazers2719.5874.51
5Spurs2720.57452
6Rockets2519.5685.51
7Clippers2420.5456.54
8Lakers2521.5436.52