0

Wizyta w Oklahomie nie zakończyła się sukcesem. Ciężko było podejrzewać, że rozpoczynający z wysokiego „C” Russell Westbrook odpuściłby sobie łatwy łup w postaci wygranej nad niedoświadczoną ekipą Los Angeles Lakers. Gwiazda „Grzmotu” nie zawiodła, pokazując arsenał swoich umiejętności i zaliczył już drugie w tym sezonie triple-double. Jednak to, co w największym stopniu jest warte odnotowania, iż sam Westbrook byłby w stanie obdzielić energią wszystkich Jeziorowców jacy pojawili się na parkiecie w Chesapeake Energy Arena.

Podopieczni Luke’a Waltona w dużej mierze zaliczyli podobne spotkanie do tego jakie rozegrali w Salt Lake City. Na tej podstawie nie trudno dojść do wniosku, że mecz skończył się rezultatem, który w ostatecznym rozrachunku nie może faworyzować ekipy Złota i Purpury. Na plus można zaliczyć początek spotkania, gdzie z dobrej strony pokazali się D’Angelo Russell i Julius Randle, którzy swoją grą pozwolili Jeziorowcom objąć prowadzenie 16:8. Wraz z upływem czasu gra gości wyglądała coraz gorzej.

Każda, nawet najprostsza zasłona postawiona dla Westbrooka kończyła się udaną akcją pick and roll dla gospodarzy. Tegoroczni Lakers są oczywiście zespołem niezgranym, młodym, mającym nowego trenera i o ile jestem w stanie w pełni zrozumieć błędy w komunikacji, przez które gracz rywala znajduje się na wolnej pozycji zdobywając punkty, o tyle gorzką piłką do przełknięcia jest widok ospałych zawodników swojej drużyny, którzy kompletnie nie angażują się po bronionej stronie parkietu.

Pierwszym i podstawowym warunkiem do zwycięstw jest trafianie do kosza, jako że Lakers nie mają personelu, aby regularnie zatrzymywać przeciwników poniżej jakichś sensownych wartości, muszą w związku z tym liczyć na ciągłość ofensywy, która będzie przynosić punkty na wysokiej skuteczności. W pojedynku z OKC Lakers trafiali zaledwie 22% trójek, co w sposób dobitny pokazuje, że podopieczni Luke’a Waltona tego spotkania wygrać nie mogli. Na dodatek na skutek niefrasobliwości popełniali mnóstwo głupich strat. W tym aspekcie przodowali Jordan Clarkson i D’Angelo Russell.

Jako, że mentalnym liderem tej ekipy ma być Russell, to trzeba podkreślić, że za postawę, którą zaprezentował należy mu się nagana. Wspomniany w tytule brak zaangażowania, odpalanie dziwnych rzutów, a także brak nawet prób poderwania kolegów z zespołu, kiedy były ku temu okazje, jak np. dojście Thunder na zaledwie 4 punkty, kiedy to drugi gartnitur odrobił kilkunasto punktową stratę. Od tej ekipy, nie wymaga się zwycięstw, nie wymaga się nawet konkretnych umiejętności, bo wielu z nich ma się uczyć na własnych błędach, ale muszą oni gryźć parkiet i oddać na boisku całe swoje serce. Tymczasem dzisiaj tego zabrakło, toteż rezultat nie mógł być inny, oby była to lekcja, z której wyciągną wnioski, a najlepszym przykładem zawonika, walczącego o każdy centymetr boiska niech będzie Russell Westbrook naprzeciwko którego mieli okazję zagrać.

Logowanie
Konferencja zachodnia
WP%GBSeriaDW
1Nuggets00.00000
2Timberwolves00.00000
3Blazers00.00000
4Thunder00.00000
5Jazz00.00000
6Warriors00.00000
7Clippers00.00000
8Lakers00.00000