Aktualności


Pierwsza impresja
2013-11-05 19:28:00 | autor: Jarema | Komentarze [4]

Tagi: artykuły, sezon 2013/2014

Czas ma to do siebie, że biegnie nieubłaganie. Wszystko wokół nas ulega nieustannym metamorfozom. Nie sięgając w zbyt odległą przeszłość, powoli godzimy się z faktem, że pokolenie kibiców czasu Kobego Bryanta wkrótce straci swój sportowy drogowskaz. Gdy spojrzymy wstecz, niektóre sezony wzbudzają w nas dumę, a inne kipią rozgoryczeniem. Dawkę tego ostatniego zaserwowały nam przeszłe rozgrywki, które co by nie powiedzieć, zostały stracone.

I nie rozchodzi się o aspekt sportowy, ale o nastawienie na natychmiastowy sukces, które przełożyło się na fatalne tragedie zdrowotne. Wszystko to przeminęło i dziś po raz kolejny możemy rozkoszować się koszykówką w barwie złota i purpury. Jak jednak zapatrywać się na ten sezon? Czego oczekiwać? Czy możemy w ogóle mieć jakiekolwiek wrażenia wobec zupełnie nowej sytuacji w klubie? Bez względu na to, czy kibicuje ktoś Lakers od dwudziestu lat, czy też dołączył po zdobyciu ostatnich tytułów mistrzowskich, jedno jest pewne: obecne realia w organizacji są specyficzne i po prostu inne.

Włodarze

Musimy liczyć się z tym, że śp. dr Jerry Buss patrzy na nas z góry. Kontakt z innymi kibicami dał mi do zrozumienia, że wielu z nas pomija rolę zarządu klubu lub nawet części sztabu szkoleniowego. Uwierzcie mi, wpływ tych ludzi stanowi większą część ewentualnego sukcesu. Widzę to po lokalnych klubikach, a co dopiero igraszki w dużej lidze. Myślę, że nastąpiły zupełnie nowe uwarunkowania w organizacji Lakers i na razie jest zbyt wcześnie, aby cokolwiek w tym aspekcie podsumowywać. Możemy mieć jedynie wrażenia. Moje jest takie, że zarząd postarał się o możliwie najlepsze nazwiska, jakie mogliśmy otrzymać do składu. Mitch – to imię zawsze budzi we mnie scenerię Słonecznego patrolu – dokooptował kilku młodych, perspektywicznych, hardych, ale też nieregularnych walczaków. Lepiej po prostu być nie mogło i należy się naprawdę cieszyć z tego, co mamy.

Powrót Króla

Wiele w tym sezonie będzie zależało od powrotu, stanu zdrowia i formy Kobego Brytana. Póki co, cieszyć może fakt, że nie mamy do czynienia z nadmuchiwaniem balonika a’la D-Rose. Uważam, że ma to dobry wpływ na sytuację w klubie i nie podwyższa zbędnego ciśnienia. Osobiście należę do tych, którzy uważają, że Kobe najzwyczajniej wróci i będzie grał swoje. Nie wchodzę w deliberacje odnośnie cyferek w statystykach, bo nie o to tutaj chodzi. Kobe zacznie grać i będzie liderem. To, czy jego gra ulegnie metamorfozie, wydaje się być przesądzone. Ale, czy mamy czym się martwić? Uważam, że nie, ponieważ wbrew pozorom „Kobe mode” wielokrotnie ewoluował. Kim innym był KB ok. 2001 r., który szalał jako wszędobylski PG/SG. Inaczej prezentował się KB 06/07 - totalne unstoppable. Kobe ok. ’09 to koszykarz, który umiejętnie dzielił się grą z Pau Gasolem. Bryant wielokrotnie dostosowywał swoją grę do możliwości zdrowotnych i fizycznych. Tak też będzie tym razem. Mam tylko nadzieję, że nie wierzycie w bujdy o „żyłowaniu”, braku asystowania itd., bo wystarczy spojrzeć na statystyki i wiadomo, że Mamba wypadał w tych aspektach porównywalnie z innymi rzucającymi obrońcami. Na tym etapie, ważnym jest, abyśmy otrzymali z powrotem Brytana, który absorbuje obronę. Niczego Lakers więcej nie potrzeba. Nie ma znaczenia, czy średnia punktów będzie oscylowała w okolicach trzydziestu, czy piętnastu punktów. Potrzebujemy lidera, co widać po dotychczasowych meczach. Wierzę jednak, że Kobe da nam troszkę więcej, bo kto inny potrafiłby dostosować swoje poturbowane ciało do najwyższych wymagań? Za przykład niech posłuży jego zdeformowany na stałe palec wskazujący, co jest efektem kilku kontuzji, a skutkuje nieodwracalnymi zmianami. Jeśli komuś wydaje się, że technika rzutu nie uległa przez to zmianie, to w koszykówkę gra tylko na komputerze. Kobe zawsze potrafił się dostosować i zamiast szukać w nim egoizmu i buty postarajmy się znaleźć zdroworozsądkowe poświęcenie.

  

Uparciuch

W progu sezonu 2013/2014 stanęliśmy przed wizerunkiem zupełnie nowego sposobu trenowania. Wiadomo, że ciężko jest rozmawiać o tych sprawach w sposób wnikliwy, skoro siedzimy tylko przed komputerami, ale zawsze warto podyskutować. O D’Antonim wszystko zostało już powiedziane, a ja nie chcę biadolić, ponieważ ocenimy tego gościa po sezonie, w którym wreszcie ma pełne warunki do pracy. Poza tym, skłonny byłem dać na gregorianki, gdy zobaczyłem, że rotuje jedenastoma graczami. To kolosalny postęp jak na naszego speca. Albo nawiedził go Ice Cube z kolegami. Widać w każdym razie światełko w tunelu i wierzę, że bardzo powoli będziemy zbliżać się do tego blasku. Żeby nie było tak kolorowo, zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest trzymanie na boisku Williamsa wobec jego pasywności. Nie chodzi w tym przypadku o jakiekolwiek zgranie, czy wyczucie gry. Facet jest według mnie jak dziecko we mgle i swoją postawą zasłużył sobie na bycie głęboką rezerwą. Oczywiście póki co. Nic i nikogo nie skreślam, ale wymiar czasu jego gry więcej na razie szkodzi niż pomaga. Następstwem tego stanu rzeczy jest doraźne korzystanie z usług Jordana Hilla. Uprzedzam, że jestem entuzjastą tego gościa. Osobiście, eksperymentowałbym z ustawieniem go w pierwszej piątce. Styl jego gry wydaje się być idealnym uzupełnieniem możliwości Pau, a zyskalibyśmy na tym w defensywie. Z jakiegoś nieznanego nam powodu nie jest nam dane tego zobaczyć. Cóż, nie siedzimy z chłopakami na treningach. Mike powinien więcej czasu poświęcić Youngowi i Johnsonowi, ponieważ wyraźnie widać, że pomimo sporego potencjału są zagubieni w ustawieniu ofensywnym. Run and gun. Rozumiem, wszystko pięknie i ładnie, ale w każdym z meczów odniosłem wrażenie, że Nick i Wesley dopiero, co dołączyli do drużyny. Strzelbę trzeba jeszcze umieć ustawić. Jedyne, co tak naprawdę najpoważniej mnie martwi, to dyspozycja Nasha. Steve nadal jest świetnym kreatorem, ale na ten moment obserwujemy jedno z dwojga: jest już za stary, albo jeszcze zardzewiały. Pozostawię to na razie bez komentarza, aczkolwiek trener powinien zweryfikować swoje uwielbienie.

Wróbel w garści…

W całym tym zamieszaniu najważniejsze jest to, że wreszcie zaczął się sezon. Zostawmy z boku te wszystkie docinki i oczekiwania. Nie załamujmy się kolejnymi porażkami, ponieważ Lakers na tym etapie to zespół, który wymaga od nas cierpliwości. Powiem jedno: jakby nie patrzeć, na ciężkiej drodze sezonu jesteśmy pięć kroków dalej niż rok temu. Na tym samym etapie w 2012, all-Lakers-stars mieli łączny bilans 0-13 i nie było powodów do mruczenia. Nakręcono kiedyś taki film o koszykówce akademickiej, zatytułowany Blue chips z młodym Shaqiem i Pennym w rolach głównych. De facto mistrzowsko przetłumaczono ów amerykański zwrot na „drużynę asów” (chlebak, jak nazwa wskazuje, służy do noszenia granatów). Nie wnikam w fabułę oraz ideologiczny wydźwięk tegoż obrazu, ale pada tam istotna kwestia. Trener uświadamia dziennikarzom, iż psioczyli na zespół, który osiągał słabe wyniki mimo całkowitego zaangażowania, a gloryfikowali skorumpowany team zwyciężający bez problemu. Pomijając kwestię przekupstwa, pragnę zachęcić wszystkich do żarliwego kibicowania tegorocznym Lakers, którzy nie są potentatami i nie mają tak wiele talentu jak zwykle, ale poświęcają się dla klubu, gry i dla nas. Może was to zaskoczy, ale z większą przyjemnością oglądałem Jeziorowców ery Kwame i Smusha, niż zeszłoroczną błazenadę, w której dwóch graczy gryzło parkiet. W tym wszystkim nie chodzi tylko o tytuły i nagrody, bo gdyby tak było, Kobe „przeniósłby swoje talenty” gdzie indziej, zarobił jakieś centy i pstryknął ze dwa lub trzy tytuły. Na odczepne powiedziałby, że Jordan również grał gdzie indziej niż w Bulls. Jesteśmy jeszcze w atmosferze zaduszkowej i na kanwie prawdy „spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” podobnie traktujmy każdą chwilę z naszym klubem póki wciąż gra w nim Bryant. Wyłączając z tej myśli wizję śmierci pamiętajmy, że wkrótce skończy karierę i bezpowrotnie przeminie wszystko to, co tak mocno przeżywamy.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [4]

LilSauce24

Świetny art, szczególnie ostatni akapit daje dużo do myślenia..

Przemo

Mamba Forever !

HORC

Ciekawe spojrzenie. Osobiście uważam, że Hill to ktoś więcej niż x-factor. Przyznaję się bez bicia, że mam słabość do gry tego zawodnika tak, jak to miało miejsce z Artestem, ale nie da się zaprzeczyć, że Jordan daje bardzo wiele w defensywie. Może będziecie się śmiać, ale ale ja go widzę w pierwszej piątce.

Lukas

Początek artykułu po raz kolejny jak co kilka miesięcy wprowadził mnie w nostalgiczny nastrój ;) A tak na serio, zdecydowanie zakończenie kariery przez Kobiego będzie dla mojego pokolenia znakiem, że Panowie co by nie mówić się starzejemy :D Pamiętacie tą reklamę Sprite... "patrzcie na niego, patrzcie na niego, to osiemnastoletni Lakers..." ehhh. Btw. ma ktoś może jakiś link do tej reklamy?

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6114.8130.0W931-430-10
2Spurs5717.7703.5L129-828-9
3Rockets5123.6899.5L128-1023-13
4Jazz4629.61315.0W225-1221-17
5Clippers4531.59216.5W125-1220-19
6Thunder4331.58117.5W227-1016-21
7Grizzlies4134.54720.0W122-1419-20
8Trail Blazers3638.48624.5W420-1516-23
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

Wojt: Kolejna reaktywacja strony? Może tym razem się uda :)

D'Angelo Russell kontuzjowany Komentarz opublikowany: on 30/1/17

Wojt: Się wzięło i zacięło :(

 Komentarz opublikowany: on 8/12/16

Łukasz: Jakby Denga udało się upchać gdzieś przed wypełnieniem kontraktu to byłoby mistrzostwo!

Jastrzębie pokonane! – Hawks 94 – Lakers 109 Komentarz opublikowany: on 7/12/16