Aktualności


Lakers 79 - Spurs 91 (0-1)
2013-04-22 01:52:00 | autor: | Komentarze [29]

Tagi: lakers, playoffs 2013, spurs

Stało się tak, jak przewidywali eksperci. Lakers polegli w niezbyt widowiskowym stylu z San Antonio Spurs 79-91, zaliczając jeden z najgorszych występów w ataku, co potwierdza niska liczba punktów, która jest drugim najgorszym wynikiem w tym sezonie. Tylko przeciwko Indianie Pacers na początku sezonu Lakers zdobyli zaledwie 77 oczek. W takim meczu jak nigdy brakowało Kobego Bryanta, który mógłby być katalizatorem ofensywy Kalifornijczyków. Mimo to Lakers nie mogą załamywać rąk Playoffy rządzą się swoimi prawami, a seria może być jeszcze długa.

Lakers rozpoczęli spotkanie w AT&T Center fatalnie. 15 punktów w pierwszej kwarcie, to nie jest liczba punktów, jakiej oczekiwałoby się od rzekomo ofensywnego geniusza na ławce trenerskiej i jednego z najlepszych kreatorów na boisku w postaci Steve’a Nasha. Wspomniany brak Black Mamby był nader odczuwalny przez całe spotkanie. Drogi do kosza nie potrafiło znaleźć zbyt wielu zawodników. Prócz Dwighta Howarda wszyscy gracze Złota i Purpury trafiali na odsetku niższym niż 50%. Na domiar złego w Ekipie Ostróg sytuacja była nawet gorsza, gdyż gospodarze trafiali 37,6% swoich rzutów przy 41,1% Lakers. Nie wróży to dobrze na dalszy przebieg serii, ponieważ skuteczne San Antonio, to San Antonio, którego Lakers nie będą w stanie pokonać.

Wbrew pozorom Lakers prezentowali się nieźle w defensywie. Jedynie o co można mieć zarzut do Mike’a D’Antoniego to wyjście ustawieniem, kiedy na boisku równocześnie przebywali Jodie Meeks i Steve Nash. Obwodowi Spurs natychmiast to wykorzystywali i to właśnie wtedy swoje momenty miał chociażby Manu Ginobili i Tony Parker. Przeciwko temu drugiemu świetną pracę wykonał Steve Blake, który w obronie wyglądał dziś naprawdę dobrze, za co był szczególnie chwalony przez komentatorów amerykańskiej stacji - Mike’a Breena i Jeffa Van Gundy’ego. Całość obrony w ryzach trzymał Dwight Howard, a wspomagał go Pau Gasol. Jednak Katalończyk mógł jedynie bezradnie rozkładać ręce, na trafiającego jak z nut na początku spotkania Tima Duncana, który pomimo 37 lat na liczniku, nadal potrafi zadziwić swoją grą.

Tak naprawdę spotkanie było dość jednostronne. Oprócz prowadzenia 2-0 na początku meczu Lakers nie prowadzili już ani razu. To Spurs kontrolowali grę, a w momentach zapalnych przerwę na żądanie brał Gregg Popovich. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 45-37 dla gospodarzy, co i tak oznaczało odrobienie dwóch punktów po pierwszej kwarcie, którą Teksańczycy zakończyli prowadząc 24-15. Trzecia ćwiartka rozpoczęła się bardzo rwanie, dzięki stratom z obu stron. Jednak to Spurs jako pierwsi zdobyli punkty po dwóch rzutach Parkera. To dało 12-punktowe prowadzenie, co spotkało się z niezadowoleniem Mike’a D’Antoniego i prośbą o czas. Chwilę później Lakers doprowadzili do zmniejszenia dystansu do 4 oczek i była to najmniejsza strata z dalszej perspektywy spotkania.

Gdy Jeziorowcy wydawali się łapać kontakt do swoich oponentów, to tym udawało się uciekać spod topora i pewnie utrzymywać przewagę. W drugiej połowie trzeciej części spotkania perfekcyjni zza linii rzutów wolnych byli Manu Ginobili, Tim Duncan i Matt Bonner. Nistąd ni zowąd Przewaga Spurs powiększyła się z powrotem do 9 punktów. Na 1,5 minuty do końca trzeciej kwarty swój festiwal rozpoczął Manu Ginobili. Argentyńczyk trzykrotnie trafiał do kosza, w tym 2 razy za 3 punkty, a jego Spurs objęli aż 13-punktowe prowadzenie.

Ostatnie 12 minut to próby uratowania meczu, ale płonny płomień nadziei bardzo szybko gasł. Duet Gasol-Howard miał parę akcji na przestrzeni całego spotkania, vide 2 alley-oopy, które mocnymi wsadami kończył Howard. W czwartej kwarcie podkoszowi Lakers próbowali jeszcze na początku swoich sił i zdołali po haku D12 i dwóch rzutach Gasola odrobić 4 punkty, zmniejszając tym samym stratę do 9 punktów. Jednak ponownie Popovich był tam, gdzie być powinien i zgasił w zarodku możliwy pożar. Przerwa Jeziorowcom wyraźnie się nie przysłużyła, gdyż pogubili się przy zastawianiu deski, ofensywne zbiórki padały łupem Matta Bonnera. Do końca spotkania Spurs utrzymywali bezpieczną, minimum dziesięciopunktową przewagę, której nie oddali do końcowego gwizdka sędziego.  W czwartej kwarcie można było zobaczyć efektowny blok Kawhiego Leonarda na Mettcie World Peace’u i świetny ball movement w wykonaniu Ostróg, którego wybitnie brakowało w ekipie z Miasta Aniołów. Za sprawą ruchu piłki gracze w szarych strojach mieli mnóstwo łatwych pozycji i w końcu ich rzuty zaczęły wpadać. Trójkami graczy Zlota i Purpury pogrążyli Danny Green i Matt Bonner. Po tych ciosach Lakers nie mogli się już podnieść, gdyż na 4 minuty do końca przegrywali 16-oma oczkami.

U podopiecznych Mike’a D’Antoniego zabrakło przede wszystkim siły ognia z obwodu. Kogoś, kto mógłby trafiać trudne rzuty. Jeszcze niedawno tym kimś był Kobe Bryant, ale po zerwaniu Achillesa, niemożliwym jest, aby mógł pomóc swoim kolegom, choć próbuje to robić, przesyłając wskazówki i komentarze za pośrednictwem swojego konta na Twitterze. Ogólny poziom sportowy widowiska był dość słaby i na pewno nie był to mecz porywający kibiców. Jednak w aspekcie koszykarskiego rzemiosła nie wyglądało to najgorzej. Steve Nash nie wyglądał dobrze w swoim powrocie i zmarnował wiele dogodnych pozycji rzutowych, które w pełnym zdrowiu wykorzystałby z zamkniętymi oczami.

Gasol i Howard zebrali razem 31 zbiórek – odpowiednio 16 i 15, jednak summa sumarum Lakers wygrali walkę na tablicach stosunkiem 44-43, a to zdecydowanie zbyt mało. Wrócił także casus strat, których Jeziorowcy popełnili zdecydowanie zbyt dużo, a konkretnie 18, co jest wynikiem  dwukrotnie większym od wyniku rywali. Nie można myśleć o zwycięstwie popełniając tyle niewymuszonych błędów. Brak Kobego Bryanta w starciu Spurs pokazał jak ważnym ogniwem w konstrukcji akcji ofensywnych był 35-letni rzucający obrońca. Brak podwojeń, które ściągał na siebie Kobe znacząco utrudnił współpracę na linii Howard-Gasol. Niestety pod tym względem trener Mike D’Antoni nie może dokonać usprawnień. Jedyne co mogłoby się zdarzyć to cudowne ozdrowienie Steve’a Nasha, który może poprowadzić ten zespół do jakiegoś sukcesu, ale z doniesień meczowych reporterów wiemy, że Kanadyjczyk gra pomimo doskwierającego mu bólu i ma nadzieję, że będzie w stanie wystąpić w meczu numer 2, chociaż w tym stanie ciężko powiedzieć, czy jego obecność na parkiecie daje pozytywny wpływ na wynik drużyny.

Na koniec parę słów należy poświęcić rezerwowym graczom Spurs, którzy zmietli swoich vis-a-vis ze strony Lakers. Perspektywy wydają się trudne. Howard po całkiem niezłym meczu w jego wykonaniu powiedział: „Nie możemy się zniechęcić z powodu porażki w pierwszym meczu. Spudłowaliśmy wiele rzutów. Miejmy nadzieję, że to się zmieni w drugim meczu.”. Z tymi słowami pozostaje się zgodzić, ale należy pamiętać, że Spurs nie trafili tych rzutów jeszcze więcej, więc oby nie była to broń obusieczna, która dla Lakers może okazać się śmiertelna w skutkach. 24 kwietnia czeka nas kolejny pojedynek pierwszej rundy Playoffs, na który już teraz zapraszamy.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Komentarze [29]

Brian

Spurs byli dzisiaj do ogrania. Szkoda że graliśmy na bardzo niskim procencie z dystansu. Blake powinien wychodzić w pierwszej 5 za Nasha, który moim zdaniem za bardzo bierzę grę na siebie. Blake już pokazał na co go stać w wielu meczach. W tym momecię jest zdecydowanie lepszą opcją.
Widoczny brak Kobego i jego punktów.
Trzeba wyciągnąć wnioski i doprowadzić do wyrównania rywalizacji przed meczami w Staples Center.
LET'S GO LAKERS

Przemo

Rozczarowała mnie czwarta kwarta, która ostatnio graliśmy na maxa skoncentrowani i zdyscyplinowani taktycznie. Tymczasem zagraliśmy odwrotnie.Rzuty z nieprzygotowanych pozycji, straty i bałagan na w rozegraniu. Wierzę, że mecz nr 2 będzie dla nas.
Let's go LA !

HORC

Cóż można powiedzieć po tym meczu? W zasadzie potwierdził się moje domniemywania sprzed ostatniego starcia... które wtedy się nie sprawdziły.

1. Ogólnie bardzo słaby mecz obydwu drużyn,z tym, że w całościowym rozrachunku nie gra to roli, bo nawet z dwóch beznadziejnych drużyn i tak wygrywa lepsza.

2. Trener. Widać koncepcję Popa, a przede wszystkim wzorcową reakcję na wydarzenia boiskowe. Za każdym razem, gdy łapaliśmy malutki zefirek w żagle reagował, usprawniał, brał przerwy... W przeciwieństwie do Mike'a, który przekuśtykał cały mecz, bez jakiejkolwiek inicjatywy. Pomyśleć, że narzekaliśmy na przesypiającego pierwsze kwarty Jaxa... Moim zdaniem Spurs właśnie w tym aspekcie mają największą przewagę.

3. Duncan - nie wiem może czegoś nie zauważam, ale wbrew temu, co mówią komentatorzy Tim wcale nie zagrał jakoś cudownie i Howard z Pau wyglądali bardzo solidnie. Moim zdaniem Tim sprawiał non stop wrażenie sfrustrowanego i niepewnego. Ot, miał kilka zagrać cwanego weterana.

4. Obwód Spurs zmiótł naszych, ale to chyba nikogo nie dziwi i winno być wkalkulowane w rywalizację.

5. Ginobili - według mnie zasłona dymna trenera przed rywalizacją. Jest w wybornej (choć niepełnej) formie i dlatego ławka SA zmiotła naszą. Na usprawiedliwienie napiszę, ze to mecz na wyjeździe i nie ma się co naszym dziwić.

6. Brak Mamby. Może wreszcie banda troglodytów, którzy twierdzili, że Kobe ograniczał ten skład przestanie pisać głupoty o roli Bryant'a. Ewidentnie było widać i to co do minuty, kiedy brakowało Lakersa wszech czasów. Lubię polemiki, ale nie absurdalne.

7. Parker - to jak w beznadziejnej jest formie stawia Lakers pochodnię w tunelu. Jeśli będą dominować pod koszem, to może niedostatki na obwodzie jakimś cudem zostaną stłamszone, właśnie przez ewidentnie słabszą formę Francuza.

Na koniec, nie patrzmy tak bardzo pesymistycznie, bo grunt że gramy w playoffs i to z takim rozstawieniem. Widzieliście jakie kuku zrobili Thunder swoim przeciwnikom? ;-)

Przemo

kuku przez duże K :) Harden kolejny mecz na niskiej skuteczności.

"Na koniec, nie patrzmy tak bardzo pesymistycznie, bo grunt że gramy w playoffs"

Zgadzam się.Przed nami jeszcze sporo emocji.

devilll

Rockets jak wyrwą choć jeden mecz to będzie sukces :) My byśmy dostali szybkie 4-0 w każdym pewnie +20 dla OKC :D

LordoftheRings

Nic dwa razy się nie zdarza. W drugim meczu Rockets zagrają lepiej a u siebie prawdopodobnie ograją OKC.

Co do Lakers to nie było szans wygrać tego pierwszego meczu.
Każdy chce zacząć dobrze u siebie. Wystarczy spojrzeć na dotychczasowe wyniki. Kobe też by tu nic nie poradził.

W drugim meczu powinno być lepiej :)

devilll

Może i zagrają lepiej, ale to wciąż będzie za mało. Nie mają kompletnie argumentów na OKC.

Asik to jakaś parodia. Ibaka i Perkins robią z nim co chcą. Harden wymięka w końcówce RS i teraz na początku PO.

Rockets tylko taz w tym sezonie ograli OKC, było to u siebie i przy wybitnym wtedy meczu Hardena który rzucił 46pkt.

Naprawdę wyrwanie jednego meczu to będzie maks totalny ze strony Houston.

Finał NBA > Miami - Oklahoma bez dwóch zdań.

Vino24Fanatico

Gdyby nie ta kontuzja jego WIELKOŚĆ rozniosła by tych weteranów ale gdyby nie te minuty nie byłoby tych PO. Jak Nash będzie grał na wyższym procencie, a na boisku nie będzie duetu Meeks-Nash to wygramy następny mecz. Wyjście taką piątką to dobry ruch ze strony trenera. Coraz słabiej gra Meeks. Co on za cegły rzuca? Tak dobrze grał na początku sezonu a teraz taka cienizna. Żal że Kobasa nie ma bo Lakers sprawiliby nie małą sensację. Mam nadzieję że nie będzie takiego samego finału jak rok temu, bo to stanie się nudne.

Przemo

hmmm Meeks grał dobrze na początku sezonu? Nic takiego nie pamiętam. Meeks miał jeden, podkreślam jeden jak dla mnie dobry mecz przeciwko NOH. Może jakiś przeoczyłem ,ale góra może jedno spotkanie.

Zdania nie zmienię- dla mnie ten zawodnik jest do wymiany. Poza dyskusyjnym rzutem za 3 pkt. :D i dobrze wykonywanym wolnymi niczym więcej nie dysponuje. W ataku jest tak ubogi, ze nawet nie potrafi wykończyć kontry, kiedy idziemy 3:1 Zamiast podać, albo trafić, zostaje zablokowany, albo traci piłkę.

Trzy razy pamiętam tego typu akcję i efekt zawsze ten sam.

Co z tego, że jest szybki i dynamiczny jak tego nie wykorzystuje. Jedno wejście pod kosz na ileś tam spotkań, to za mało. O grze tyłem do kosza, to nawet nie ma co mówić :)

W obronie też się gubi i jest ogrywany jak dziecko. Morris lepiej pracuje na nogach.

Pewnie każdy ma inne zdanie na temat tego zawodnika, ale mnie w ogóle nie przekonał na przestrzeni tego sezonu.

devilll

Mnie również, ale za tą kasę co mu dajemy, wątpię abyśmy znaleźli kogoś lepszego.

A wiadomo, że na bezrybiu i rak ryba :D

LordoftheRings

Bierze ktoś udział w Drive to the Finals?

Jeżeli tak to jak Wam się udał początek?

Mi narazie średnio. Iguodala zagrał słabiej niż przewidywałem a w drugim dniu Sanders nałapał szybko fauli i zagrał tylko 18 minut.

Mam nadzieję, że dzisiaj pójdzie mi trochę lepiej :)

VerDaD

Zgadzam sie ze ten mecz byl do wygrania. Niestety. Trudno. Zlepek nazwisk biegajacy bez pomyslu, rzucajacy z trudnych pozycji nie wygra nawet z latwym przeciwnikiem ktorym byli wczoraj sas i trzeba to przyznac. Mysle ze uda nam sie wyrwac zwyciestwo w 2 meczu. Oby. Go Lakers!

Vino24Fanatico

Lord biorę udział i poszło mi świetnie ale poszedłem jak narazie na łatwizne, wziąłem Melo 43 pkt i Howarda 36 pkt. Trzeba wykorzystywać gwiazdy drużyn które grają w zespołach które odpadną w pierwszej rudzie(takie jest moje zdanie), chociaż nie uważam aby NYK i LAL odpadli. Co do Meeksa to uważam że parę ważnych albo dających nadzieję trójek trafił z zasadniczym.(Ale 0,357%) celnych rzutów za 3 jest rzeczywiście wątpliwe. Morris...ciągle mówicie że jest całkiem dobry w defensywie,hmm po wczorajszej akcji chyba Manu 2+1 której sprawcą był Darius, myślałem że się załamie. Blake dużo lepszy w defensywie, chyba przekonałem się co do Blake ale w ustawieniu z Nashem, takie jest najlepsze.Morris w ofensywie nie istnieje, jego carer hight to 12 pkt z tego co pamietam przeciwko Sixers. To wszystko wyjaśnia. Ale z drugiej strony kim ma grać MDA? Taki zmiennik to punktowanie w plecy.

LordoftheRings

Vino24 - gratulacje za mocne wybory:) Jesteś teraz w ścisłej czołówce.
Ja chyba zacząłem zbyt zachowawczo ale myślałem, że mimo wszystko zdobędę trochę więcej punktów.

Odnośnie Lakers uważam, że największym grzechem pierwszego meczu i obawiam się, że kolejnego też jest wpuszczenie Nasha.
Facet nie jest w pełni sprawni i dezorganizuje grę po tym jak nauczylismy się grać i WYGRYWAĆ bez Niego.
Trzeba było zagrać składem jak w poprzednich meczach i pewnie byłoby dużo bliżej zwycięstwa.
Pozdrawiam!

Vino24Fanatico

Kogo na dzisiaj masz w rotacji? Również Pozdro z mojej strony;)

Brian

Od początku sezonu mówiłem że brakuje nam Point Guarda, który godnie mógłby zastąpić Kobego w razie kontuzji i niestety na dzień dzisiejszy jesteśmy bez klasowego Pointera, który mógłby średnio zapewnić te 15 pkt. Marzy mi się Jr. Smith. Gość jest niesamowity. Jego kontrakt jest bardzo niski bo tylko 2 mln $, trzeba pomyśleć nad jakimś dealem z NY Knicks, ale to raczej nie możliwe.
Blake > Nash. Moim zdaniem on tylko szkodzi. Owszem rzuci troche punktów, ale na niskiej skuteczności, poza tym nie ma już tego wbijanie w pole 3 sekund. Jego lata robią swoje, bardzo łatwo jest ogrywany przez vis a vis, a wczoraj był nim Parker. Blake zdecydowanie lepiej gra w obronie, jest szybki i przede wszystkim oddaje wiele cenych rzutów z dystansu. Z szacunkiem do Nasha, ale Blake jest dużo bardziej przydatny.
Meeks wczoraj same cegły rzucał, dobre mecze przeplata słabymi.
Gasol również nie grał na wysokim %, ale za to zaliczył mnóstwo zbiórek i asyst.
Howard zagrał bardzo solidne zawody, szkoda że w 3Q zaliczył już 4 faule i musiał zejść. Mam wrażenie że za mało piłek wczoraj dostał w drugiej połowie, sam Kobe napisał na twitterze "post"post"post", powinniśmy bardziej grać wewnętrznie, ponieważ mamy ku temu możliwość.
Nash powinien zostać przyhamowany, bo myśli że jest liderem dlatego oddał tyle bezsensownych rzutów.
Trzeba liczyć na wielki dzień pod względem celności rzutów, a wtedy SA jest spokojnie do ogrania.
GO LAKERS !

Vino24Fanatico

Musimy grać prostą taktyką. Piła do Howarda a on gra jeden na jeden albo rozrzuca na obwód lub półdystans. W grę jeszcze wchodzi pick a' roll z Gasolem. Ostatnio chyba nawet często to graliśmy.

LordoftheRings

Vino24 - na dzisiaj mam D Williamsa. Liczę na to, że Chicago postawi trudne warunki i Deron będzie musiał zaszaleć, żeby wygrać ten mecz dla Nets.

A jak będzie to wyjdzie w praniu:) Z moim pechem może się okazać, że złapie kontuzje i nic nie ugram:)

13% osób go dzisiaj wybrało.

A Ty kogo obstawiłeś?

LordoftheRings

Vino - minimum jakie sobie postawiłem to pokonanie Shaqa :)
Narazie tracę do Niego 5 punktów:/

LordoftheRings

Widzę, że wszyscy zbierają siły na drugi mecz bo cisza jak makiem zasiał :)

grand216

Tak. Lakers z rana lepsi od wiadra Red-Bull'a. ;P Oby mecz nie wyglądał tak jak ostatnio. Bo mniej bolało mnie samo przegrywanie, co przegrywanie z takimi "łajzami"... Chyba najgorszy mecz 1-szej rundy. Teraz ma być lepiej!!! Go LA!

Vino24Fanatico

Lord-ja akurat miałem znowu farta bo wybrałem Conleya. Mam nadzieję że szczęście mnie nie opuści.

LordoftheRings

Vino - masz nosa, nie da się ukryć :)
A mój Williams jak na złość nic wczoraj nie trafiał. 8 punktów tylko rzucił. Na szczęście miał przynajmniej 10 asyst.

Zaczyna mi się lekki stresik przed kolejnym meczem Lakersów :)
Wierzę, że zagramy dobrze ale czy na tyle, żeby wygrać?

HORC

A tam zaraz cisza;) Ja zbieram siły mentalne na kolejny pojedynek i modlę się za KB#24;)

Przemo

mmmm,ale GSW rozpykało te cwaniactwo z Denver:-D
Jak miło:-)

Vino24Fanatico

Chyba fart mnie opuścił tym razem bo wybrałem ceglarza ellisa(16pkt). Nash zdrowy na dzisiejszy pojedynek?

LordoftheRings

Przemo - też mi się ten wynik spodobał :) Ale boję się, że bez Lee na dłuższą metę nie dadzą rady.

Vino - ja wybrałem jeszcze gorzej bo Boguta (15pkt). Mogłem wybrać wczoraj każdego z GSW to wybrałem najgorszego :)

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17