Aktualności


Hornets 96 - Lakers 104
2013-04-10 08:30:00 | autor: | Komentarze [5]

Tagi: hornets, lakers, sezon 2012/2013

Im bliżej końca rozgrywek, tym walka o ósme miejsce na Zachodzie przybiera większych rumieńców. Każda kolejka spotkań wydaje się przynosić przetasowania między Lakers, a Utah Jazz i nie inaczej było tym razem. Jeziorowcy pokonali New Orleans Hornets 104-96, co w obliczu porażki Jazzmanów z Thunder pozwoliło im wrócić na ósmą pozycję w tabeli. Lakers muszą jednak wygrać wszystkie pozostałe cztery spotkania jeżeli Jazz nie potkną się ani razu w swoich trzech ostatnich meczach.

Odnosząc 41 zwycięstwo w sezonie, Jeziorowcy wyrównali ubiegłoroczny bilans wygranych, z tym małym zastrzeżeniem, że przed rokiem rozgrywki były skrócone do liczby 66 spotkań, a 41 wygranych przy 25 porażkach dawało im 3 miejsce w silnej Konferencji Zachodniej. Od dawna wiadomo, że tego wyniku w tym sezonie nie powtórzą, a najbardziej prawdopodobnym rozwojem wydarzeń jest walka o ostatnie miejsce premiowane awansem do Playoffs, aż do ostatniego meczu z Houston Rockets (17 kwietnia). Teoretycznie Lakers wciąż mogą zakończyć rozgrywki nawet na 6 pozycji, ale potrzebowaliby do tego kompletu porażek Golden State Warriors i właśnie Rockets, co wydaje się być kompletnie oderwanym od rzeczywistości scenariuszem. W najgorszym razie Lakers mogą skończyć nawet na 10 pozycji, jeśli przegrają wszystkie pozostałe spotkania. Jedno jest pewne. Przed Lakers teraz najtrudniejsza seria czterech spotkań w sezonie, w trakcie której zmierzą się z Portland, Golden State, San Antonio i Houston. Łatwych rywali już nie ma, a każda porażka może spowodować, że 20 kwietnia spędzą w sklepie wędkarskim, zamiast walczyć na parkiecie hali Chesapeake Energy Arena bądź AT&T Center w pierwszej rundzie Playoffs. Dla kontrastu Jazz zmierzą się dwukrotnie ze słabą Minnesotą, a sezon zakończą wyjazdowym spotkaniem w Memphis.

W konfrontacji z New Orleans Hornets Jeziorowcy z pewnością nie wyglądali na zespół, który miałby nóż na gardle, a przynajmniej nie pokazywali oznak tego do ostatniej kwarty. Na przeciwko siebie stanęły dwie równorzędne, słabe drużyny i gdyby ktoś nie był zaznajomiony z sytuacją w tabeli, mógłby pomyśleć, że dla Jeziorowców sezon dobiegł już końca, a myślami są powoli na urlopie. Zwycięstwo pozostaje jednak zwycięstwem i nikt za parę dni nie będzie pamiętać w jakim stylu zostało odniesione, ale faktem jest, że w czterech kolejnych meczach Lakers muszą wykazać się większym zaangażowaniem na parkiecie jeśli nie chcą, aby ich marzenia o mistrzostwie – choćby nie wiadomo jak iluzoryczne były – prysły już teraz. Wygranej nad Hornets nie też co bagatelizować, bo mimo, że Nowy Orlean teoretycznie nie gra już o nic i wręcz można by się po nich spodziewać, że mogą chcieć przegrywać jak najwięcej (aby zwiększyć swoje szanse w loterii draftowej), to w ostatnim czasie potrafili odnieść trzy zwycięstwa z rzędu, pokonując po drodze Boston Celtics, Memphis Grizzlies i Denver Nuggets.

I także przez znaczną część wczorajszego starcia z Jeziorowcami, podopieczni Monty'ego Williamsa wyglądali na bardziej zdeterminowany zespół, choć oczywiście nadal stosunkowo słaby i grającym na pół gwizdka gospodarzom uchodziło to płazem. Nawet w najgorszych momentach gry Jeziorowcy nie przegrywali wyżej niż różnicą sześciu oczek, a wynik najczęściej oscylował wokół remisu. Do wygranej wystarczyło włączenie wyższego biegu w czwartej kwarcie, choć bardziej zrobił to Kobe Bryant niż cały zespół. Być może była w tym jakaś myśl taktyczna, albo podświadomość graczy Lakers, że nazajutrz czeka ich ciężki back-to-back w Portland i muszą się oszczędzać, ale koniec końców i tak musieli włożyć sporo wysiłku w to zwycięstwo. Powrót Metty World Peace'a pozwolił Bryantowi rozegrać najkrótszy od dwóch tygodni mecz, ale 41 minut to wciąż za dużo, gdy na tym etapie rozgrywek liderzy innych drużyn odpoczywają przed walką o Playoffs. Nawet jeśli Jeziorowcom uda się wywalczyć awans, to tak długie minuty Bryanta mogą się okazać zabójcze dla jego efektywności w pierwszej rundzie i czy to ze Spurs, czy Thunder, nie będzie w stanie grać na najwyższym poziomie.

Przez większość spotkania Kobe grał jednak bardzo zachowawczo, jakby oszczędzając paliwo na samą końcówkę. Do czwartej kwarty miał na swoim koncie ledwie 7 punktów przy 5 oddanych rzutach z gry. Mimo mało imponującej gry, Lakers udało się przez te trzy czwarty trzymać wynik w ryzach, dzięki czemu Kobe mógł zaoszczędzoną w ten sposób energią eksplodować w ostatnich dwunastu minutach. Do połowy czwartej kwarty był jednak jedynym punktującym po stronie Lakers (pierwsze 13 punktów zespołu), a Hornets wciąż utrzymywali się na powierzchni i nie dawali za wygraną. Dopiero gdy wsparcie w ataku dostarczyli mu Antawn Jamison, Pau Gasol i Dwight Howard, Jeziorowcom udało się odskoczyć na parę punktów. Remis 84-84 na sześć minut przed upływem czasu gry był już ostatnim tego wieczoru. Po chwili Lakers powiększyli przewagę do paru oczek i nie oddali jej już do samego końca. Ostatecznie w samej czwartej ćwiartce Bryant zdobył 23 punkty, a łącznie w całym meczu 30, dodając do nich 6 zbiórek, 6 asyst, 5 przechwytów, ale także i 5 strat, które to po raz kolejny były bolączką Lakers (15 strat).

Kobe był tym, który ukąsił w crunch time, ale wcześniej wynik utrzymywał Pau Gasol i za ten występ należą mu się szczere słowa uznania. Hiszpan rozegrał najlepszy mecz od powrotu po kontuzji, dając porządną lekcję koszykówki debiutantowi Anthony'emu Davisowi. Kandydat do nagrody Rookie of The Year zdobył co prawda niezłe 18 punktów i zebrał 14 piłek, ale nie radził sobie w defensywie z silniejszym i większym Gasolem (22 punkty, 9/15 z gry). Pau dołożył do tego 11 zbiórek i 4 asysty, a jego grę w ataku oglądało się z prawdziwą przyjemnością. Lakers dobrze wykorzystali swoją przewagę podkoszową, zdobywając 50 punktów z pomalowanego. Hornets wcale im w tym względzie znacząco nie ustępowali (48 punktów), ale w ich szeregach za zdobywanie punktów spod kosza odpowiedzialni byli głównie obwodowi, którzy bez większych problemów mijali pierwszą linię obrony. Dobry mecz w ofensywie rozegrał również Dwight Howard, który z powodu nadmiernej liczby przewinień grał tylko 33 minuty, ale gdy grał, środkowi Hornets nie mieli na niego odpowiedzi (19 punktów, 9/13 z gry). Martwić może tylko liczba 6 zbiórek (po tym jak w ostatnim meczu z Clippers miał ich 4), ale Lakers i tak wygrali walkę o zbiórki bo aktywni na tablicach byli także Kobe, Steve Blake czy Antawn Jamison.

Z pewnością bardziej ucieszyłoby wyższe zwycięstwo i odpoczynek graczy pierwszej piątki w czwartej kwarcie, ale trzeba przyznać, że Hornets rozegrali niezłe spotkanie, a swoją twardą postawą w defensywie w drugiej połowie udowodnili, że choć sezon jest dla nich dawno przegrany, to wciąż grają o zwycięstwa. Lakers zrobili zaś to, co mieli do zrobienia, czyli zapisali na swoje konto kolejną wygraną. Dziś czeka ich ostatni mecz wyjazdowy, a zarazem ostatnia seria back-to-back w tym sezonie.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [5]

montekristoo99

Proszę!!! Chociaż jedno back-to-back niech nie będzie w plecy!!! :P

pita

:) Nie wiem czy się nie mylę ale chyba kilka dni temu chłopaki pisali że jeszcze nigdy w historii nie zdarzyło się żebyśmy nie wygrali żadnego back-to-backa w historii. Dzisja Bryant jak by na przekór wczorajszym wyliczeniom Patryka (26,1 % w czwartych kwartach w ostatnich kilku meczach) zapewnił zwycięstwo właśnie właśnie w niej. Martwi tylko łączna suma 10 zbiórek Howarda w meczach z CLippersami i NOH. Mam nadzieje że to piłka się tak niefortunnie odbijała od obręczy a nie że DH12 dostał zadyszki w najważniejszym momencie sezonu.

pita

MWP grał 15 min a ma najlepszy +/- (+12) w zespole:)

grand216

Kobe 4q: 12min - 23p(63,6%/25,0%/88,9%)-3r-1a-3s-1b... MVP. D12 dziś troszkę "delikatniej" grał jak złapał kilka fauli i to chyba to sprawiło, że było jak było. Poza tym przed LAC w osatnich 25 meczach miał bliko 15 zbiórek na mecz, więc może po prostu troche trzeba odpocząć. Niemniej z Portland by się przydała dominacja na tablicach z naszej strony. Go LA!

devilll

Nie zagra Batum, Hickson i Matthews, więc jeśli teraz nie wygrają, to papa PO :)

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18