Aktualności


Mavericks 81 - Lakers 101
2013-04-03 09:40:00 | autor: | Komentarze [24]

Tagi: lakers, mavericks, sezon 2012/2013

Gdy w grudniu koszulka z numerem Jamaala Wilkesa trafiła pod dach hali Staples Center, gdy Jerry Buss odszedł na zawsze w lutym, Lakers honorowali te wydarzenia poprzez wysokie zwycięstwa nad Blazers i Celtics. Nie inaczej było kolejnego ważnego dla organizacji wieczoru, a ceremonia zastrzeżenia numeru z jakim występował w Los Angeles Shaquille O'Neal została przypieczętowana wygraną nad Dallas Mavericks 101-81. Dzięki temu Jeziorowcy ponownie zrównali się bilansem z Utah Jazz, ale wciąż zajmują dziewiąte miejsce w Konferencji.

Kiedy uwaga wszystkich była skupiona na osobie Shaquilla O'Neala, na parkiecie hali Staples Center można było dostrzec takie legendy klubu jak Jerry West, Phil Jackson, Elgin Baylor, Jamaal Wilkes czy James Worthy. Nie było jednak wśród nich wciąż pracującego na swoją legendę Kobego Bryanta, który w tym czasie przebywał w szatni. „Chciałbym to zobaczyć, ale to był dla nas bardzo ważny mecz. Musiałem zostać w szatni i przygotować się do drugiej połowy. Ale porozmawialiśmy chwilę jak wracałem na parkiet”. – powiedział Kobe, którego przemowę zaprezentowano jaką pierwszą, ale wygłosił ją nie osobiście tylko z nagranej wcześniej taśmy.

Kobe zapracował jednak na usprawiedliwienie swojej nieobecności na parkiecie w momencie ceremonii, bo przebywał na nim wystarczająco długo w trakcie gry, prowadząc Lakers do jakże ważnego zwycięstwa, które przedłużyło ich szanse na awans do Playoffs. Bryant po raz drugi z rzędu grał ponad 47 minut, odpoczywając łącznie przez 79 sekund w starciach z Kings i Mavericks. Lider zespołu chciał jednak upewnić się, że jego Lakers będą schodzić do szatni z podniesionymi głowami bo ewentualna porażka mogłaby przekreślić marzenia o awansie do Playoffs. Dzięki wygranej Jeziorowcy znacznie powiększyli przewagę nad dziesiątymi w tabeli Mavericks, co z kolei stawia obecnie Teksańczyków w arcytrudnym położeniu i do końca sezonu musieliby oni wygrać właściwie wszystkie mecze, licząc przy okazji na potknięcia Jazz i Lakers. Sytuacja podopiecznych Mike'a D'Antoniego jest znacznie lepsza, co nie znaczy jednak, że dobra. Tie breaker jest po stronie Jazz, więc do awansu Lakers będą potrzebować lepszego bilansu, bo obecny remis premiuje nim ekipę z Salt Lake City. Do końca rozgrywek Jazz będą mieć również mniej wymagających przeciwników, ale atutem Lakers będzie to, że czeka ich tylko jeden wyjazd i to do pobliskiego stanu Oregon, gdzie zmierzą się z Portland Trail Blazers.

Bryant skradł nieco światła reflektorów swojemu koledze, z którym sięgał trzykrotnie po mistrzostwo NBA w latach 2000-2002. Nie był to jednak jeden z tych meczów, w których uczynił to heroicznymi wyczynami w ofensywie. Nie był to nawet „Kobe Johnson”, jakiego oglądaliśmy już parę razy w tym sezonie, tylko kolejne, jeszcze bardziej wszechstronne wcielenie, które można by określić „Kobe Robertson”, odnosząc się do lidera wszech czasów klasyfikacji triple-double Oscara Robertsona. Kobe zanotował drugą w tym sezonie i 19-tą w karierze potrójną zdobycz, w postaci 23 punktów, 11 zbiórek i 11 asyst, do których dołożył także 4 przechwyty i 2 bloki. Bryant nie rozegrał co prawda idealnej nocy w ataku (8/18 z gry, 0/3 za trzy), ale swoją wszechobecnością, zaangażowaniem i poświęceniem zainspirował kolegów z zespołu, bez których tej wygranej by nie było. Tak więc pomimo wspomnianej wcześniej „kradzieży reflektorów”, nadal było to zespołowe zwycięstwo, do którego w największym stopniu przyczynili się Dwight Howard i Earl Clark.

Dzięki zaangażowaniu tej trójki w walce na tablicach, Lakers totalnie dominowali pod koszem, zbierając 57 piłek wobec 37 ze strony Mavs, z czego aż 19 w ataku. Po zbiórkach w ofensywie gospodarze zdobyli 19 punktów drugiej szansy, a w pomalowanym wypunktowali rywali 44-26. Pierwszym strzelcem był Dwight Howard, który z pewnością był zmobilizowany faktem bycia obserwowanym przez jednego z najlepszych środkowych w historii NBA. Nie był to może występ, w którym Dwight dominowałby niczym Shaq w swoich najlepszych latach, ale wciąż bardzo dobry. Jednym zdaniem Howard zrobił to czego się do niego oczekuje, notując 24 punkty i dodając do tego 12 zbiórek. Skuteczność 10/20 z linii rzutów wolnych może się wydawać żenującą, ale kiedy w końcówce zdesperowani Mavs sięgnęli po taktykę „hack-a-Dwight”, trafił 7 z 10, skutecznie zniechęcając Ricka Carlisle'a do dalszego jej stosowania.

Świetny mecz rozegrał także trzeci z bohaterów tego spotkania – Earl Clark, dla którego był to jeden z najlepszych występów w tym sezonie, a z pewnością najlepszy od ponad miesiąca. Po tym jak Clark stracił miejsce w pierwszej piątce na rzecz powracającego po kontuzji Pau Gasola, rozegrał kilka bezbarwnych występów, ale w końcu pokazał, że i jako rezerwowy może być bardzo przydatny. W trakcie prawie 30 minut jakie spędził na parkiecie, zdobył 17 punktów, zebrał 12 piłek, a także zablokował rekordowe w karierze 5 rzutów. „To jest Earl sprzed dwóch miesięcy i wtedy zapewnił nam swoją grą parę wygranych. Byłoby świetnie gdyby to kontynuował”. – powiedział o występie swojego gracza D'Antoni.

Swoje cegiełki do wygranej dorzucili także Steve Blake (11 punktów, 5 zbiórek) i Pau Gasol (14 punktów, 10 zbiórek i 6 asyst), ale obaj mieli problemy ze stratami, tracąc piłkę po 4 razy. Lakers dalecy byli od świetnej dyspozycji i raczej był to jeden z tych meczów, w których to rywal zagrał znacznie poniżej oczekiwań. Faktem jest jednak, że Jeziorowcy odnieśli najbardziej przekonujące zwycięstwo od kilku dobrych tygodni, a mniej punktów stracili w tym sezonie tylko trzykrotnie. Problemem była z pewnością nadmierna liczba strat (16), często popełnianych po szkolnych wręcz błędach, a Mavericks zdobyli po nich 18 punktów. Z drugiej strony, gdyby nie one, to przewaga mogłaby osiągnąć zbyt duże rozmiary, a wśród bolączek tegorocznych Lakers z pewnością jest nieumiejętność utrzymywania wysokiego prowadzenia. Mogliśmy się zresztą o tym przekonać w trzeciej kwarcie, gdy Mavs z 15 punktów straty doszli w kilka minut na zaledwie 5 oczek, ale ich serię 11-0 w porę przerwał Clark zdobywając 5 punktów z rzędu. Do plusów z pewnością można zaliczyć ograniczenie Dirka Nowitzkiego, który rozegrał najsłabszy mecz od miesiąca, notując 11 punktów na skuteczności 4/13 z gry.

W piątek Jeziorowcy zmierzą się z Memphis Grizzlies na własnym parkiecie, ale już jutro mogą z powrotem wskoczyć do ósemki Zachodu jeśli Utah Jazz ulegną Denver Nuggets.

  

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Komentarze [24]

montekristoo99

Brawa dla KB24 za TD !!!

djgregorio

Brawo Kobe brawo Clark!
D'Antoni nadal do wymiany !

ericlalfan

Kobe jest po prostu niesamowity! Uwielbiam go oglądać! Trwa to już 17 lat i mam nadzieję, że nigdy się nie skończy :-P
Go LAKERS!

mati797

Brawo Kobe! Ogólnie zagraliśmy nawet dobry mecz. Ale żeby awansować do PO to musimy wygrać 4 mecze, bo możemy liczyć na najwyżej 4 porażki (czyli 3 zwycięstwa) Utah. Bo raczej Jazzmani wygrają z Wolves i Hornets, a nie wiadomo czy przegrają z Nuggets albo z GSW. A my mamy trudny terminarz. Ale myślę, że możemy wygrać z Grizzlies, Hornets, Blazers, GSW i Rockets. Bo ze Spurs i Clippers będzie niezwykle ciężko.

olek99

Sam meczu nie oglądałem ale jak tak patrzę po skrótach to widzę , że chłopaki się co raz częściej widzą na dobrych pozycjach np:
podanie Gasola do Howarda pod koszem.
GO LAKERS !!!!!!!!

pit

to Nowicki i spółka będą musieli jeszcze trochę poczekać na zgolenie bród :D bo z tego co kojarzę to mieli je zgolić przy równym bilansie wygranych do przegranych. Ale jakoś mnie to nie martwi. Niech dalej Nowitzki , jak to powiedziała moja żona, wygląda jak bezdomny. Tylko martwi mnie to że nawet jak wygramy wszystkie mecze do końca to możemy nie awansować. No ale co tam. Jazzmani na pewno polegną chociaż raz a my już do końca bez porażki łapiemy formę na pierwszą rundę. HuuuraaAA!!!

pit

Dzięki Shaq za te wszystkie zarwane noce i 3 mistrzostwa:)

pit

Cieszy powrót do gry Clarka. Widziałem na skrócie że trafił 2 trójki. Pytanie do wtajemniczonych: Czy Earl Clark może chociaż po części zastąpić MWP na pozycji SF? Czy zdarzało się że grał na tej pozycji? Czy jest to raczej typowy Power Forward?

grand216

Z takimi warunkami fizycznymi nie może być typową 4-ką, ale u nas wszystko jest możliwe. Czy w ataku zastąpi MWP - z palcem w dupie. Czy w obronie - nie, za głupi. Clark gra dobrze tylko gdy drużyna gra dobrze. Z trudnymi rywalami się wyłącza. Ale i tak jestem zadowolony, że go mamy w zespole. Zawsze to powiew młodości i atletyzmu w ekipie. Przecież to tylko było wyrównanie za Howard'a... trafiło się ślepej kurze (LAL) ziarno. ;]

aecjusz

Ogladalem ostatnio miami - spurs i musze powiedziec, ze I runda nie wiecej...

devilll

Jeśli zagramy całą serię tak zmobilizowani jak z Dallas to Spurs są do przejście...No ale właśnie, czy jesteś w stanie grać tak przez 5-6 meczów pod rząd ? To się okaże..

jacko

devill czy na poważnie myślisz, że Kobe jest w stanie zagrać 7 meczów nadchodzącego sezonu oraz serie ze Spurs po 47-48 minut na mecz? Bo jak widać system się spodobał MDA i rotacja 7 zawodników

LordoftheRings

Ja się o postawę Naszych w PO nie boję, bo widać, że zdecydowanie lepiej gra Nam się w meczach z mocniejszymi drużynami niż z outsiderami. Potrafimy zagrać dobrze gdy mamy nóż na gardle a w PO wszystkie mecze są o być albo nie być.

Ale martwi mnie to, że przez kilka głupich porażek nie znajdziemy się w tej najlepszej ósemce.

P.S. Za nami kolejny mecz, który pokazał, że w "teoretycznie" najmocniejszym składzie jesteśmy najsłabsi.
Odpadł Nash i 2 mecze do przodu.

devilll

jacko

Mamy długa przerwę, Kobe na pewno wziąl pod uwagę, że z Grizzlies gramy dopiero w piątek. Gdyby to było za 2 dni, to myślę, że nie grałby tylu minut.

Za 1-2 mecze wróci Nash, więc Kobe nie będzie już grał po 48 minut. A nawet gdyby, to pewnie na swoją odpowiedzialność i po swojej autonomicznej decyzji. Tak jak to było w ostatnich dwóch meczach..

devilll

Od dawna widać, jak na dłoni, że Nash jest jednym z głównych problemów i bardziej szkodz, niż pomaga. Jest totalną dziurą w obronie i nie potrafi współpracować z Dwightem.

W ogóle kreowanie kolegów już nie jest na tym samym poziomie co 2-3 lata temu, jest za wolny i za stary ot co.

I pomyśleć, że gdyby nie on, to również nie było by tutaj tego pajaca MDA, sezon mógł być piękny, a skończy się, jak się skończy...

Brian

Zgadzam się. Ja kwestionuje przydatność Nasha od długiego czasu. Owszem jest gwarancja asyst i punktów dystansowych, ale w obronie jego vis a vis robią z nim co chcą. Blake jest bardziej przydatny, jest szybki i nie daje się łatwo ogrywać.
Clark po raz kolejny pokazał jak ważnym jest dla nas graczem.
Howard z meczu na mecz coraz lepiej, widać zdecydowanie i pewność siebie u tego gracza.
Kobe? O nim już dawno pisałem, dla mnie to najlepszy gracz jakiego miałem okazję oglądać.
Dzięki ShaQ za wspaniałe czasy i świetną atmosferę, która pod koniec się zepsuła. Myślę że i Kobe i Shaq nie mają już do siebie pretensji.
AWANS KWESTIĄ OTWARTĄ. MAM NADZIEJĘ ŻE DENVER I ICH DUNKI ROZNIOSĄ UTAH.

GO LAKERS !!

aecjusz

najzabawniejsze jest to, że Nash ma najdłuższy kontrakt w tym momencie. Jestem ciekaw Lakers za 2 sezony jak odpadnie prawdopodobnie Kobe, Gasolowi sie skonczy kontrakt a Howard nie wiadomo czy zostanie jak Lakers bedą wyglądać jak Orlando przed jego odejściem.

Brian

Melo Anthony ostatnio w kapitalnej formie. Wg mnie jest to jedyny gracz, który mógłby zastąpić Kobego w Lakers.

Przemo

Utah już raczej nie odrobi:-D

Gebe

I bardzo dobrze, Utah rozbite na własnym parkiecie przez Nuggets. Mamy teraz 1 mecz mniej rozegrany od Jazzmanów i musimy to wykorzystać. Ilość meczy na własnym parkiecie też przeważa na naszą korzyść. Co by nie mówić, końcówka sezonu zasadniczego będzie bardzo emocjonująca dla fanów LAL.
Let's Go Lakers!

LordoftheRings

Wygrywać teraz wszystko do końca i nie trzeba się będzie oglądać na Utah.
Jest to w sumie realne bo niektórzy mogą się już trochę oszczędzać przed PO.
My się niestety nie możemy oszczędzać:(

LordoftheRings

Z drugiej jednak strony czekają Nas teraz 2 mecze z drużynami, które walczą bezpośrednio o przewagę parkietu więc łatwo skóry nie oddadzą.
Mamy jednak z nimi rachunki do wyrównania za porażki w tym sezonie więc należałoby im utrzeć nosa.
LAC są w dodatku ostatnio w średniej formie. L 10 5/5.

Vino24Fanatico

Piszecie że bez Nasha lepiej grają a jest to trochę wątpliwe przypominając sobie początki sezonu gdy Lakers nie mogli nawet nawiązać kontaktu z przeciwnikami. Wiadomo jak Kobe gra na takim poziomie to przeciwnicy nie powinni się stawiać w roli faworyta ale żeby tak było to on musi grać przez cały mecz. Kobe jest nie do zatrzymania gdy grają z nożem na gardle. Jak D12 będzie też rzucał te wolne to jego i Lakers cyferki będą dużo lepiej wyglądać ;P

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18