Aktualności


Kings 102 - Lakers 113
2013-03-18 08:58:00 | autor: | Komentarze [6]

Tagi: kings, sezon 2012/2013

Do odniesienia siódmego z rzędu zwycięstwa przed własną publicznością wystarczyła Jeziorowcom siódemka graczy, a wśród nich na próżno było doszukiwać się Kobego Bryanta. Lider Lakers, obok kontuzji kostki nabawił się przeziębienia i nie wyszedł nawet poza szatnię, aby wesprzeć kolegów z ławki. Lakers uporali się jednak z Sacramento Kings, wygrywając 113-102, dzięki czemu umocnili się na ósmej pozycji w tabeli Konferencji Zachodniej. Od dziewiątych Utah Jazz dzielą ich jednak tylko dwa zwycięstwa więcej, przy identycznej liczbie porażek.

Jeziorowcy nie zamierzają jednak oglądać się za siebie w ostatnich tygodniach rozgrywek i zamiast bronić ostatniej pozycji premiowanej awansem do Playoffs, będą atakować pozycje siódmą i szóstą, które obecnie okupują Houston Rockets i Golden State Warriors. Do Rakiet tracą już tylko pół meczu, do Wojowników dwa, ale w ostatnimi czasy Lakers są zdecydowanie mocniejsi od obydwu tych drużyn, a po przerwie na All-Star Weekend wygrali 11 z 14 spotkań. Do zakończenia sezonu Lakers pozostało jeszcze do rozegrania drugie tyle meczów, z czego połowa z nich to konfrontacje z drużynami z ujemnym bilansem spotkań. Wśród drużyn z dodatnim bilansem będą zaś dwukrotnie Golden State i raz Houston, w meczu wieńczącym rozgrywki regularne 2012/2013. Według algorytmu opracowanego przez Johna Hollingera, byłego analityka ESPN, a obecnie pracownika zarządu Memphis Grizzlies, szanse Lakers na awans do Playoffs wynoszą obecnie 69,8%, a wystarczyć im do niego może bilans 43-39. Jeśli znajdzie to swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, do zapewnienia awansu Lakers będą potrzebować kolejnych 7 zwycięstw, ale mówimy tu o planie minimum – Jeziorowcy wciąż mierzą wyżej niż ósma lokata na zakończenie sezonu.

Po raz drugi z rzędu Lakers wygrali bez wsparcia Kobego Bryanta, bo choć w Indianie wybiegł na parkiet, to jego wkład w tamto zwycięstwo bardziej objawiał się w doradzaniu kolegom z ławki niż wsparciu, które dał w trakcie 12 minutowego pobytu na placu gry. Był to jednak oficjalnie pierwszy opuszczony mecz Bryanta w sezonie i tym samym w składzie Kalifornijczyków nie ma już gracza ze stuprocentową frekwencją, co można uznać za swego rodzaju dopełnienie tezy, że Lakers są najbardziej poszkodowaną przez kontuzje drużyną w NBA. Koledzy Kobego stanęli jednak na wysokości zadania, rozgrywając jedno z najlepszych spotkań w ofensywie w całym sezonie, grając miłą dla oka, efektywną koszykówkę i sprawiając, że brak lidera i najlepszego strzelca zespołu był właściwie niewidoczny. Na parkiecie hali Staples Center nie pojawił się również Pau Gasol i tym samym, był to pierwszy wygrany mecz Lakers, w którym obaj panowie nie zagrali, odkąd Hiszpan w lutym 2008 roku trafił do Los Angeles.

Granie zaledwie siódemką graczy było ryzykownym ruchem Mike'a D'Antoniego i może odbić się czkawką w Phoenix, gdzie Lakers czeka dziś mecz back-to-back. Przeciwko Kings taka taktyka się jednak opłaciła, bo każdy, może z wyjątkiem Jodiego Meeksa, rozegrał bardzo dobre zawody, zwłaszcza po atakowanej stronie parkietu. Było to zwycięstwo odniesione wspólnym zespołowym wysiłkiem, co powinno dać też do myślenia Kobemu Bryantowi, że ma obok siebie naprawdę wielu utalentowanych ofensywnie zawodników i mecze w jego wykonaniu z dorobkiem 40 punktów i ponad 20 oddanych rzutów powinny być rzadkością i zarezerwowane tylko na te wieczory, gdy inni zawodzą. Do zwycięstwa wystarczyły Jeziorowcom zaledwie 72 rzuty z gry, w dodatku na świetnej skuteczności 56,9%, która to jest drugim najlepszym wynikiem w tym sezonie dla ekipy z Miasta Aniołów. Aż 28 celnych rzutów było wynikiem podań kolegów, w czym prym wiedli Steve Nash (12 asyst) i jego zmiennik Steve Blake (8 asyst). Dla Kanadyjczyka była to największa liczba podań otwierających partnerom drogę do kosza od 6 stycznia, gdy przeciwko Nuggets zanotował rekordowe w sezonie 13 asyst.

Do 12 asyst, Steve Nash dołożył 19 punktów (7/12 z gry) i 4 zbiórki, choć w obronie sobie nie radził z szybkim Isaiah Thomasem, ale Nash nigdy nie był defensorem i trudno mieć o to do niego większe pretensje w jego siedemnastym sezonie w NBA. Ofensywę Lakers ciągnęli jednak skrzydłowi Metta World Peace i rezerwowy Antawn Jamison. Dla Metty był to prawdopodobnie najlepszy mecz w ataku w tym sezonie i przeciwko swojej byłej drużynie zdobył 22 punkty na świetnej skuteczności 76,9% z gry (10/13). Antawn zdobył zaś aż 27 punktów (8/14 z gry, 5/8 za trzy), dokładając do tego 9 zbiórek.

Również drugi z rezerwowych, którzy wybiegli tego wieczoru na parkiet – Steve Blake, rozegrał bardzo dobry mecz. Można to uznać za żart, albo zbieg okoliczności, ale faktem jest, że odkąd Blake powrócił do gry po operacji mięśni brzucha, Lakers są lepsi i wygrali 17 z 24 spotkań. Tym razem Steve zdobył 16 punktów (6/11 z gry, 4/7 za trzy), zebrał 5 piłek i zanotował 8 asyst, a jego konto obciąża jedynie najwyższa w drużynie liczba strat (4), choć zespołowo Jeziorowcy zanotowali ich stosunkowo niewiele (13). Kings jednak zdecydowanie skuteczniej dbali o posiadaną piłkę i popełnili tylko 5 strat, sami zamieniając błędy Lakers na 17 oczek, co w dużej mierze przełożyło się na to, że przegrali ostatecznie różnicą tylko 11 punktów, przez wiele minut prowadząc wyrównany pojedynek.

Dla kontrastu, na 72 rzuty z gry Jeziorowców, przyjezdni z Sacramento odpowiedzieli aż 96 próbami, z których skutecznie wykończyli tylko 43,8%. Lakers jednak dobrze „czyścili” tablice po niecelnych rzutach rywali i wygrali walkę na tablicach wynikiem 43-33. Prym wśród zbierających wiódł Dwight Howard, który zagarnął aż 17 zbiórek. Środkowy Lakers był co prawda stosunkowo niewidoczny w ataku (12 punktów, 4/6 z gry), ale nie osłabiło to jego motywacji do brudnej roboty i oprócz pokaźnej liczby zbiórek, zanotował też 5 bloków. Warto przy okazji dodać, że od przerwy na All-Star Weekend Dwight notuje średnio 15 zbiórek na mecz, w czym można się doszukiwać oznak jego powrotu do pełni formy, a jego zwycięstwo w klasyfikacji zbiórek na zakończenie sezonu jest już niemal przesądzone. Liczbę zawodników z dwucyfrową zdobyczą punktową uzupełnia Earl Clark, który w trakcie 27-minutowego występu zapisał na swoim koncie 11 punktów i 8 zbiórek.

„Kiedy piłka poruszą się w ten sposób, mamy wielu dobrych graczy na parkiecie. Nie musimy być zespołem zdominowanym przez jednego zawodnika. Piłka musi krążyć, a kiedy tak się dzieje, jesteśmy bardzo silni”. – powiedział po meczu Mike D'Antoni. „Nie zamierzamy szukać żadnych wymówek. Musimy spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że to tylko od nas zależy, czy zmienimy obrót spraw. I myślę, że to robimy od przerwy na All-Star Weekend. Wreszcie gramy w sposób, do którego jesteśmy zdolni”. – dodał najlepszy strzelec meczu, Antawn Jamison.

Po zwycięstwie nad trzecią najgorszą drużyną na Zachodzie, pora na pojedynek z drugą najgorszą –Phoenix Suns. W meczach back-to-back Lakers mają słaby bilans 11-16, z czego tylko 5-8 w drugich meczach dzień po dniu. Jeziorowcy nie mogą już jednak sobie pozwolić na porażki z tak słabymi drużynami i brak zwycięstwa w takim meczu jest nie do zaakceptowania. Bardzo możliwe, że ponownie nie zobaczymy na parkiecie Pau Gasola, za to decyzja o występie Bryanta po raz kolejny zapadnie na krótko przed rozpoczęciem spotkania.

  

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [6]

djgregorio

Ten i następny mecz u siebie są z gatunku "trzeba to wygrać"
W ostatnich 10ciu meczach bilans był lepszy niż przewidywany bo zakończył się bilansem 8:2 a realnie przewidywalismy 7:3.
Jak będzie w kończących sezon 14tu spotkaniach ?
A gramy kolejno z:
@ Phoenix (dzień po dniu)
vs Washington
@ Golden State
@ Minnesota
@ Milwaukee (dzień po dniu)
@ Sacramento
vs Dallas
vs Memphis
@ L.A. Clippers
vs New Orleans
@ Portland
vs Golden State
vs San Antonio
vs Houston
Jak widać terminarz jest ciężki i zapowiada wielką walkę i wielkie emocje ile z tych spotkań zakończy się zwycięstwem a ile porażką.

montekristoo99

Myślę, że 4 porażki na pewno trzeba doliczyć do naszego bilansu: Bucks dzień po dniu, Grizzlies, Clippers i pewnie też Spurs. Oby wygrali bezpośrednie starcia z Warriors i Rockets...

devilll

Spurs możemy spokojnie ograć, tym bardziej że wróci już Pau. Lakers to już zupełnie inna druzyna niż wcześniej, a na mecze z najlepszymi mobilizujemy się jeszcze bardziej, więc Spurs bym się tak nie obawiał.

Przemo

sratatata montekristo99...
a ja Ci powiem,że nie ma nic pewnego w tych Twoich spekulacjach.

janolek18

Nie zgadzam się montekristoo99. Uważam, że jeżeli wszyscy będą zdrowi prócz (Hilla), który ma kontuzje i wiemy że go na pewno Hilla nie zobaczymy. To każdy z meczów jesteśmy w stanie wygrać tym bardziej, że z teoretycznie drużynami liczącymi się w playoff gramy na własnym parkiecie. W wypisanych przez Ciebie meczach można powiedzieć że tylko jeden jest na obcym parkiecie.

montekristoo99

Przemo,

wiadomo, że nie ma nic pewnego w spekulacjach. Właśnie dlatego nazywa się je spekulacjami ;)

poza tym, ja tak samo jak Wy chciałbym 14-tu wygranych ;)

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie, 2 dni temu

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie, 4 dni temu

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18