Aktualności


Lakers 111 - Timberwolves 100
2013-02-02 21:33:00 | autor: | Komentarze [2]

Tagi: lakers, sezon 2012/2013, timberwolves

Cały styczeń Los Angeles Lakers nie potrafili odnieść zwycięstwa na obcym terenie, ale w pierwszym dniu lutego udało im się w końcu przełamać swoją wyjazdową niemoc w roku 2013. Osłabieni brakiem kontuzjowanego Dwighta Howarda, Jeziorowcy pokonali Minnesotę Timberwolves 111-100. W pierwszej piątce rolę nominalnego środkowego przejął więc Pau Gasol, dla którego był to pierwszy występ w wyjściowej formacji od siedmiu spotkań. Hiszpan odpłacił się najlepszym meczem w tym sezonie, notując 22 punkty, 12 zbiórek i 3 bloki.

Zwycięstwo Lakers odnieśli między innymi dzięki wybornej dyspozycji strzeleckiej w pierwszej połowie spotkania, dzięki której zbudowali wysoką przewagę punktową, a której odrobienie przez Wolves byłoby nie lada wyczynem. Piłka i obręcz były jednak sprzymierzeńcami Jeziorowców na początku spotkania i niemal za każdym razem, gdy gospodarze zostawili trochę wolnego miejsca w defensywie, zawodnicy Lakers z mistrzowską precyzją wykorzystywali to, zdobywając kolejne punkty. Podopieczni Mike'a D'Antoniego błyszczeli formą zwłaszcza w rzutach dystansowych, trafiając nieprawdopodobne 10 z pierwszych 13 oddanych rzutów za trzy. Dzięki temu już w drugiej kwarcie prowadzili różnicą 29 punktów i zanosiło się na łatwe, przyjemne zwycięstwo.

Lakers jednak w zbyt dużym stopniu oparli swoją ofensywę na rzutach zza łuku i szybko się to na nich zemściło. Jeszcze drugą ćwiartkę zakończyli sześcioma pudłami z dystansu, przez cztery i pół minuty nie potrafiąc zdobyć żadnych punktów z gry, a zawodnicy Ricka Adelmana takiej szansy nie przepuścili i w tym czasie sami zdobyli aż 14 oczek. Do końca pierwszej połowy Leśne Wilki zmniejszyły straty do 15 punktów, co kwestię zwycięstwa stawiało jeszcze pod znakiem zapytania. Od trafienia owych fenomenalnych 10 trójek w 13 pierwszych podejściach, Lakers dołożyli zaledwie 2 trafienia w kolejnych 19 rzutach z dystansu i tym samym spotkanie zakończyli na wciąż niezłej, ale już nie tak imponującej skuteczności 37,5%. Aż 32 rzuty z dystansu to jednak zdecydowanie za dużo, gdyż obok strat, niecelne rzuty za trzy w wykonaniu rywala są najlepszym przyczynkiem do szybkiego ataku, z czego obroną Lakers sobie nie radzą od początku sezonu. Jeziorowcy mogą więc mówić o szczęściu, że tego wieczoru ich przeciwnikiem byli tylko Timberwolves, gdyż w starciu z mocniejszą ekipą, strategia oparta na rzutach za trzy mogłaby ich kosztować utratę zwycięstwa. Minnesota plasuje się w trzeciej dziesiątce drużyn grających najlepiej w szybkim ataku w NBA i nie powtórzyli wyczyny Hornets sprzed kilku dni (30 punktów przeciwko Lakers) i zdobyli w ten sposób tylko 13 oczek.

W trzeciej kwarcie Timberwolves nie zamierzali już dopuścić do takiej samowolki w ataku Lakers i wywierając duża presję w obronie, zmusili przyjezdnych z Los Angeles do mozolnego konstruowania ataku, który w większości przypominał bicie głową w mur, znane chociażby z początku sezonu, gdy trenerem był jeszcze Mike Brown. W całej trzeciej kwarcie Jeziorowcy trafili zaledwie 3 z 18 rzutów z gry, a bezpieczną przewagę utrzymywali jedynie dzięki dobrze wykonywanym rzutom wolnym, które, nota bene, trafiali w całym meczu na świetnej 84-procentowej skuteczności. Tę niemoc Lakers w ataku, gospodarze potrafili spożytkować w umiarkowanym stopniu, nie mniej jednak odrobili kolejne sześć punktów straty i przed ostatnią ćwiartką przegrywali już tylko dziewięcioma punktami.

Początek ostatniej kwarty to spokojne kontrolowanie gry przez Lakers, przerwane w końcu przez serię 10-2 w wykonaniu Wolves, dzięki której zmniejszyli dystans do zaledwie czterech punktów (90-94), gdy na zegarze pozostawało niespełna sześć minut do syreny oznajmiającej koniec spotkania. W przeciwieństwie do poprzedniego przegranego meczu z Phoenix Suns, Lakers nie spanikowali w tym momencie i nie dopuścili do niespodzianki, która w przypadku powodzenia Timberwolves, byłaby prawdopodobnie największym comebackiem tego sezonu i zarazem kolejnym powodem do wstydu dla Lakers. Tak się jednak nie stało. Jeziorowcy po chwili powiększyli przewagę o kilka oczek i spokojnie dowieźli wygraną do samego końca. Co najistotniejsze, końcówka nie zamieniła się w festiwal rzutów w wykonaniu Bryanta, tylko ofensywa zespołu pozostawała wciąż zbalansowana tak, jak we wcześniejszej fazie spotkania i ważne punkty dostarczali również Antawn Jamison, Steve Nash i Pau Gasol. Jeziorowcy zamknęli kwartę serią 8-2 i tym samym wygrali całe spotkanie 111-100.

Kolejny raz brawa za rozważną i zespołową grę należą się Kobemu Bryantowi, który tym razem miał małe problemy z celnością (4/13 z gry), ale do 17 punktów, zdobytych głównie rzutami wolnymi (8/10 z linii), dołożył wszechstronne 12 zbiórek i 8 asyst. Klasyfikacji najlepszych strzelców przewodził wspomniany we wstępie Pau Gasol, który swoje 22 punkty zdobył dzięki 8 trafieniom w 15 rzutach i stuprocentowej skuteczności na linii rzutów wolnych (5/5), co jest o tyle warte podkreślenia, że w poprzednich pięciu meczach trafiał fatalne 51,1%, bliższe reputacji Dwighta Howarda. Oprócz Kobego i Pau, jeszcze czterech graczy Lakers zanotowało podwójny wynik cyfrowy w punktach. Świetną zmianę z ławki dał Antawn Jamison, który w 28 minut zdobył 18 punktów i zebrał 7 piłek. Steve Nash dołożył bardzo wszechstronne 17 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst, Earl Clark piąte w tym sezonie double-double w postaci 13 punktów i 10 zbiórek, a Steve Blake 18-minutowy występ z ławki ukończył z dorobkiem 10 punktów i 3 asyst.

Obecny bilans Lakers w trakcie siedmiomeczowej serii wyjazdowej to 1-1. Gdyby w wariancie optymistycznym wygrali pozostałe pięć spotkań, wróciliby do Los Angeles z bilansem 26-26, dzięki któremu byliby już o krok od ósmego miejsca, gwarantującego awans do Playoffs. Scenariusz ten będzie jednak niezwykle trudny w realizacji, biorąc pod uwagę, że w trakcie tej trasy objazdowej zmierzą się jeszcze z takimi zespołami jak Brooklyn Nets, Boston Celtics czy Miami Heat. Na początek jednak słabszy rywal, czyli Detroit Pistons, z którymi Jeziorowcy zmierzą się już jutro.

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [2]

wojtekguli

z tych wyjazdowych meczy teraz trzeba wygrac wiecej niz przegrac.. potem wygrac wszystko u siebie i bd juz na prostej..i walczyc dalej aby przegonica utah i rockets albo chociaz jedna z tych druzyn

FanatykLakersMiamiHeat

"wojtekguli" Masz racje trzeba wygrywać więcej wyjazdów :D

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 1 tydzień, 3 dni temu

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17