Aktualności


Hornets 106 - Lakers 111
2013-01-30 09:00:00 | autor: | Komentarze [10]

Tagi: hornets, lakers, sezon 2012/2013

Jeszcze na 6 minut przed końcem meczu, Lakers prowadzili 98-80 i wydawało się, że wszystko zmierza w kierunku wysokiej wygranej nad niżej notowanymi Hornets. Rozluźnienie szyków obronnych zachęciło jednak Szerszenie do zmasowanego żądlenia i w 4 minuty goście z Nowego Orleanu zmniejszyli straty do zaledwie jednego punktu (101-102). Na parkiecie hali Staples Center zrobiło się naprawdę gorąco, ale ostatecznie podopiecznym Mike'a D'Antoniego udało się dowieźć zwycięstwo do końca (111-106). Po 3 wygranej z rzędu Jeziorowcy wskoczyli na 10 miejsce w tabeli.

Lakers wciąż pozostają o 5 wygranych od bilansu 50% zwycięstw i kolejne wygrane cieszą, nawet jeśli są one odnoszone nad takimi rywalami, jak New Orleans Hornets. Styl, w jakim Jeziorowcy pokonali Szerszenie, pozostawiał jednak sporo do życzenia. Od samego początku spotkania Lakers wykazywali się dużą nonszalancją w defensywie i z największą łatwością wykorzystywał to Eric Gordon, który już w pierwszej kwarcie zapisał na swoim koncie 12 punktów. Głównie dzięki niemu Hornets prowadzili 24-18 na trzy i pół minuty przed końcem tej części spotkania. Chwilę później Lakers zanotowali jednak serię 7-0 i zamknęli ćwiartkę korzystnym dla siebie wynikiem 25-24. Nie oddali już prowadzenia do samego końca spotkania.

Przyjezdni z Nowego Orleanu nie potrafili zdobyć żadnych punktów przez prawie 8 minut na przełomie pierwszej i drugiej kwarty, podczas gdy Lakers w tym czasie dołożyli kolejne 10 oczek do 7 punktów z rzędu na zakończenie pierwszych 12 minut. Nie miało to jednak wiele wspólnego z wzmocnieniem formacji obronnej, gdyż na wierzch wyszła zwyczajnie nieudolność ofensywy Szerszeni, która nie bez powodu klasyfikuje ich na trzecim od końca miejscu w lidze pod względem średniej zdobywanych punktów na mecz. Hornets pudłowali nawet z dobrze wypracowanych pozycji, a po drugiej stronie parkietu nie mieli żadnej odpowiedzi na Dwighta Howarda, który seryjnie zdobywał punkty z pomalowanego. Już po kilku minutach pierwszej kwarty Dwight miał więcej dogodnych pozycji w pomalowanym niż w całym poprzednim spotkaniu z Oklahoma City Thunder czy przed tygodniem z Chicago Bulls. W pierwszej połowie środkowy Lakers zdobył 17 punktów, trafiając 6 z 8 rzutów z gry, za każdym razem po asystach kolegów.

Podobnie jak w dwóch poprzednich spotkaniach, z Jazz i Thunder, Kobe Bryant ograniczył liczbę rzutów z gry i skupił się na szukaniu swoich partnerów na wolnych pozycjach. Lider Lakers zakończył występ z 5 trafieniami w 12 próbach z gry i był to już trzeci mecz z rzędu, w którym nie rzucał więcej niż 12 razy, co czyni tę serię najdłuższą w jego wykonaniu od sezonu 2003/2004. Kobe zdobył 14 punktów, zebrał 8 piłek i zanotował 11 asyst przy zaledwie 2 stratach i jest to zarazem dopiero piąta seria w jego karierze z trzema meczami z rzędu powyżej 10 asyst (do wyrównania rekordu brakuje jednego spotkania). Dzielący się piłką Kobe, dał przykład swoim kolegom, w efekcie czego cały zespół Lakers zanotował rekordowe w sezonie aż 34 asysty (na 39 celnych rzutów z gry!).

Przez całe spotkanie Jeziorowcom brakowało jednak energii i konsekwentnej gry w obronie, jaką zaprezentowali chociażby w meczach z Jazz i Thunder. Być może zlekceważyli w tym względzie Hornets, co często okazywało się być całkiem niezłą taktyką, bo podopieczni Monty'ego Williamsa wielokrotnie sami zatrzymywali się w ataku bez większej asysty ze strony Lakers. Największe problemy Jeziorowcy mieli z obroną w transision, skąd Szerszenie zdobyły aż 30 punktów, co jest o tyle niepokojące, że są w tym elemencie Hornets to jedna z najgorszych drużyn w NBA. Zespół Mike'a D'Antoniego stanowi zaś najgorszą defensywę w lidze w obronie szybkich ataków, a Hornets wykorzystali tę słabość najlepiej spośród wszystkich rywali z jakimi przyszło im się zmierzyć w tym sezonie, pokonując pod tym względem Thunder, którzy w grudniu zdobyli w ten sposób 28 punktów przeciwko Jeziorowcom.

Problemy z trafianiem goście z Nowego Orleanu mieli jednak tylko w pierwszej połowie spotkania, gdyż w każdej z dwóch pozostałych kwart zdobywali już powyżej 30 punktów, za każdym razem więcej od Lakers. Ta bierna postawa w obronie w końcu się zemściła w końcówce czwartej kwarty i to w momencie, gdy gospodarze mieli najwyższą w meczu 18 punktową przewagę. Początek ostatniej kwarty nie dawał jednak oznak, że Hornets mogą się pokusić o taką pogoń za zwycięstwem, jakiej ostatecznie byliśmy świadkami w ostatnich minutach. Steve Nash i Kobe Bryant odpoczywali na ławce rezerwowych, a Jodie Meeks, Earl Clark i Antawn Jamison spokojnie utrzymywali bezpieczny dystans nad rywalem, stopniowo go nawet powiększając. Po tym, jak przewaga Lakers wyniosła 18 punktów, Szerszenie odpowiedziały szybkimi 4 punktami z rzędu i D'Antoni nie chcąc ryzykować utraty przewagi oddelegował na parkiet Bryanta i Nasha. To jednak w niczym nie pomogło, bo Hornets kontynuowali pościg i w niespełna 3 minuty zdobyli aż 16 punktów, tracąc przy tym zaledwie 2. Kobe Bryant przerwał tę serię dwoma trafieniami z linii rzutów wolnych, powiększając przewagę do sześciu oczek (102-96), ale po chwili celnymi rzutami popisali się Ryan Anderson i Greivis Vasquez i na tablicy wyników widniał już tylko jeden punkt na korzyść gospodarzy (102-101).

Jeziorowcy w porę się jednak przebudzili z tego marazmu. Najpierw ważne punkty po podaniu Bryanta zdobył jeden z bohaterów tego spotkania, Earl Clark. W kolejnym posiadaniu piłki przez rywala udało się nie stracić punktów, na co Steve Nash odpowiedział najważniejszą trójką w tym meczu i na minutę i 21 sekund przed końcem spotkania Lakers znowu prowadzili sześcioma punktami (107-101). Eric Gordon jeszcze postraszył celną trójką, ale Antawn Jamison nie pozostał dłużny i na 15 sekund przed końcem podwyższył na 109-104. Lakers bezpiecznie dowieźli tę przewagę do końca i ostatecznie wygrali 111-106, wygrywając zarazem po raz pierwszy od 22 grudnia w meczu, w którym stracili ponad 100 punktów.

W drugiej połowie spotkania Dwight nieco stonował w swoich swobodnych poczynaniach pod koszem rywala i ostatecznie zakończył występ z dorobkiem 24 punktów (9/13 z gry, 6/11 z wolnych). Do tego dołożył zaledwie 4 zbiórki, ale nie dlatego, że pofolgował sobie w walce na tablicach, tylko jego koledzy byli zazwyczaj szybsi na miejscu niecelnego rzutu. Mimo tylko 4 zbiórek ze strony lidera pod tym względem, nie tylko w Lakers, ale w całej NBA, zespół z Los Angeles wyraźnie wygrał walkę na tablicach wynikiem 50-37. Do tego Dwight dołożył 4 bloki i aż 5 przechwytów, wyrównując tym samym rekord kariery. Atak Lakers po raz kolejny był świetnie zrównoważony i aż sześciu graczy zanotowało dwucyfrowy rezultat punktowy. Drugim strzelcem był rewelacyjny Earl Clark, który w 35 minut zdobył 20 punktów, zebrał 12 piłek i zanotował 4 asysty. 25-letni skrzydłowy trafił imponujące 8 z 11 rzutów z gry, w tym aż 4 z 5 rzutów za trzy punkty, ustanawiając tym samym nowy rekord kariery w liczbie trafień dystansowych w jednym spotkaniu. Jest to naprawdę warte podkreślenia, gdyż w pierwszych trzech sezonach w NBA, Clark trafił zaledwie 2 z 10 rzutów za trzy punkty, a w tym sezonie ma już na koncie 11 trafień w 17 próbach co daje świetne 64,7%.

Tym razem nie zabrakło również wsparcia od rezerwowych, którzy łącznie zdobyli 38 punktów, a prym wśród nich wiedli Antawn Jamison (16 punktów, 7 zbiórek) oraz Jodie Meeks (13 punktów, 2 przechwyty). Hiszpan Pau Gasol był tym razem nieskuteczny w ataku (1/4 z gry), ale i tak rozegrał przyzwoite, a co najważniejsze – bardzo wszechstronne zawody, które zakończył z dorobkiem 7 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst. Do gry po ponad dwumiesięcznej przerwie powrócił za to Steve Blake, który tym samym wysiudał z rotacji Chrisa Duhona. W pierwszym, po długotrwałej absencji spotkaniu, Blake grał nieco ponad 13 minut, notując w tym czasie 2 punkty i 4 asysty. Przyzwoicie zagrał również Steve Nash, który zdobył 12 punktów i zanotował 5 asyst.

Już dziś Lakers czeka kolejne spotkanie z Phoenix Suns, czyli najgorszą w tej chwili drużyną w Konferencji Zachodniej. Trudno wyobrazić sobie bardziej dogodne warunki do walki o czwartą wygraną z rzędu, która znacznie przybliżyłaby Lakers do upragnionego ósmego miejsca w tabeli.

  

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [10]

FanatykLakersMiamiHeat

Super :D

pit

wysiuda - ciekawa 7 do scrabble:) myslalem ze takiego wyrazu nie ma a tu zonk:D.
Mam nadzieję że Lakersi wysiudają Jazzmanów z playoffów (bo chyba nie Rakiety po 45 - punktowym pogromie w Salt Lake City). GO Earvin Bryant!!

djgregorio

GO LAKERS, GO KOBE JONSON :) Czy to jeszcze ta sama drużyna ? Czy można się już powoli przyzwyczajać do tego co grają ?

Speed08

Inny Zespół, inny Kobe... Na Plus ! Wreszcie!

swiena1

Czemu Kobe nie mógł mieć 3 z rzędu TD?

devilll

Nie chciał zawstydzać Lebrona :D

Wielki160

Właśnie ciekawe skąd ta zmiana czy to tylko Kobe ma taki duży wpływ na grę czy i reszta wreszcie się ocknęła?

devilll

Po prostu przestali grać poronione schematy MDA, on jest teraz takim kimś , jak był Bernie na początku sezonu...po prostu jest :D

Nasi grają swoje schematy + zmiana Black Mamby w Kobiego Johnsona i wszyscy happy :D

Widzieliście Howarda i Kobiego jak sobie słodzili w większości akcji, gejusy ? :D

djgregorio

Troche popolemizuje. Moze D'Antoni właśnie chciał doprowadzić do tego by właśnie doszło do takiej rozmowy jakiej doszlo by wszyscy siedli i powiedzieli co ich boli.
Kilka decyzj D'Antoniego mozna bronic z powodzeniem.
Co do gry zespolowej - a ty gralbys z checia z kims komu nie idzie i rzuca na sile mowie o Kobem ?
Kobe sporo zrozumiał i zmienił swój styl dzięki czemu reszta druzyny tez wziela sie do pracy i gra z przyjemnoscia.
Jak to sami mowia kazdy musial troche zrezygnować ze swojej roli kazdy musiał odpuścić bycia gwiazdą.
I teraz właśnie mamy drużynę i oby tak dalej.

Bartholomieux

Trochę nie rozumiem ogólne przesłania autora: "Od samego początku spotkania Lakers wykazywali się dużą nonszalancją w defensywie" (42 pkt do przerwy, zatrzymanie rywalana na 42% z gry w całym meczu czy run 17-0!! na przłomie 1 i 2Q chyba mówią zupełnie co innego) czy "styl, w jakim Jeziorowcy pokonali Szerszenie, pozostawiał jednak sporo do życzenia" (no chyba nikt nie może oczekiwać, że przez kolejnych 40 spotkań będą grali tak jak z Jazz czy OKC). Ciekawi mnie jaka była by konkluzja gdyby nie ten ferlany 4min przestój w końcówce? A prawda jest taka, że LAL zagrało kolejny dobry mecz, z dobrą energią i w dobrym tempie. A gdyby nie fatalna dyspozycja na linii i zbyt duża liczba trójek zmiast konsekwenta gra do DH12(i to są argumenty, o których należy pisać) już na początku 4Q byłoby pozamiatane. Rozumiem, że nie ma co podać w huraoptymizm, ale czasem jak czytam relacje, czy to tutaj czy na siostrzanej stronie, mam wrażenie że oglądałem zupełnie inny mecz...

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18