Aktualności


Lakers 101 - Thunder 116
2013-01-12 12:31:00 | autor: | Komentarze [23]

Tagi: lakers, sezon 2012/2013, thunder

Koszykarze Los Angeles Lakers zawodzą od początku sezonu, ale ich indolencja zaczyna sięgać już granic absurdu czy nawet rachunku prawdopodobieństwa. Nad drużyną zbudowaną z myślą o walce o najwyższe cele, co raz tłumniej zbierają się ciemne chmury, zwiastujące brak awansu do Playoffs. Jeziorowcy przegrali właśnie po raz szósty z rzędu. Takiej fatalnej passy nie było tu od sezonu 2006/2007, w którym ekipie Lakers również nie powodziło się najlepiej, ale wówczas przynajmniej potrafili awansować do rozgrywek posezonowych.

Był to trzeci mecz z rzędu, w którym Lakers zagrali bez swoich trzech najlepszych graczy podkoszowych. Pau Gasol być może zagra już w kolejnym meczu z Cleveland Cavaliers, data powrotu do gry Dwighta Howarda wciąż jest nie wiadomą, za to pewnikiem jest, że Jordan Hill w ogóle nie wybiegnie już na parkiet w tym sezonie, gdyż będzie zmuszony przejść operację biodra. Biorąc pod uwagę brak tych zawodników, tylko niepoprawni optymiści mogli się spodziewać zwycięstwa nad silną Oklahomą, która po tej wygranej powróciła na pozycję lidera w Konferencji Zachodniej.

O ile było pewne, że o zwycięstwo z Thunder będzie nie zwykle ciężko, o tyle nastawienie graczy Lakers z jakim przystąpili do tego spotkania jest niedopuszczalne. Jeziorowcy wyglądali jakby porażka w tym meczu była nieuchronna i została wyryta w kamieniu na długo przed jego rozpoczęciem. Podopieczni Mike'a D'Antoniego z pewnością nie wyglądali jak zespół walczący o awans do Playoffs. Żeby do tego miana pretendować trzeba najpierw walczyć, a poza krótkim fragmentem w pierwszej kwarcie, walki nie było tego wieczoru żadnej. Taką pozytywną postawę Lakers zaprezentowali chociażby w poprzednim meczu z San Antonio, ale dziś tego zabrakło, dlatego też Thunder przejechali się po nich jak walec po świeżo wylanym asfalcie.

Od rozmów o mistrzostwie NBA przeszliśmy do rozważań na temat ewentualnego braku awansu do Playoffs, ale jeśli Lakers wciąż nie porzucili marzeń o tytule, rywalizacja z Oklahomą w rozgrywkach posezonowych jest nieuchronna. Prawdopodobnie nie ma żadnej drużyny w lidze, która byłaby w stanie ograniczyć dwójkę liderów Thunder – Kevina Duranta i Russella Westbrooka, a przynajmniej nie regularnie i nie na dłuższą metę. Niektóre drużyny mają jednak po swojej stronie atuty, dzięki, którym potrafią powstrzymać choćby jednego z nich. Lakers tymczasem nie mają na nich żadnej odpowiedzi i płonnie oczekiwać, że zmieni się to jeśli nie dojdzie do jakichś zmian kadrowych. Metta World Peace mógł zatrzymać Duranta w Playoffs 2010, kiedy był jeszcze Ronem Artestem, a Kevin tylko trzecioroczniakiem, ale nawet tamten Ron nie wiele miałby do powiedzenia w konfrontacji z poziomem, jaki prezentuje w tej chwili Durant. We wczorajszym meczu lider Thunder robił wszystko, na co tylko miał ochotę i ani World Peace, ani Earl Clark, ani Kobe Bryant, ani tym bardziej Antawn Jamison nie byli w stanie go spowolnić. Durant zdobył rekordowe w sezonie 42 punkty, na świetnej skuteczności 16 trafień w 25 rzutach z gry (w tym 6/8 za trzy). Trudno sobie wyobrazić, że Durant mógłby z jeszcze większą łatwością zdobywać punkty, dlatego można zachodzić w głowę dlaczego w takim momencie nie daje się nawet cienia szansy Devinowi Ebanksowi, który tak dobrze radził sobie w obronie przeciwko gwieździe Thunder przed rokiem. Ebanks co prawda zagrał całe 4 minuty, ale były to ostatnie minuty meczu gdy rezultat spotkania dawno był rozstrzygnięty, a z Durantem tylko minął się przy linii bocznej gdy ten zmierzał już na ławkę w celach relaksacyjnych.

Przypadek Earla Clarka najlepiej jednak świadczy o tym, że trener Mike D'Antoni nie do końca zdaje sobie sprawy, jakie umiejętności posiadają gracze, których trzyma na ławce. Wywołany do tablicy 24-letni skrzydłowy wskoczył do pierwszej piątki po fenomenalnej dyspozycji w meczu przeciwko Spurs, ale nie powtórzył już występu na takim poziomie. Clark świetnie zaczął, trafiając 4 z 5 pierwszych rzutów z gry, do tego dokładając kilka podań otwierających kolegom drogę do kosza, ale im dalej w las tym było co raz mniej spektakularnie. Earl co prawda nie przypomina wyglądem Jeremy'ego Lina, żeby można było go pomylić z chłopcem od podawania piłek, ale najwyraźniej Thunder nie do końca zdawali sobie sprawę, z kim mają do czynienia, dlatego też Clark na początku spotkania świetnie to wykorzystywał, trafiając zupełnie niekryty, lub mając za przeciwnika dużo niższego rywala na półdystansie. Earl pokazał również dobrą obronę jeden na jednego, ale już w defensywie zespołowej gubił się jak dziecko we mgle i parokrotnie Thunder dobywali przez to łatwe punkty. Koniec końców należy jedna uznać ten występ za co najmniej poprawny. Double-double w postaci 10 punktów i 10 zbiórek oraz 3 asysty i 3 bloki piechotą nie chodzą i jest to całkiem udane zastępstwo dla Gasola. Clark z pewnością zapracował sobie na stałe miejsce w rotacji, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że nie ujrzymy już Hilla do końca rozgrywek.

Pierwsza sześć minut pierwszej kwarty były jeszcze wyrównane, ale przyjezdni z Oklahoma City szybko odskoczyli na jedenaście punktów (25-14), co zwiastowało rychły koniec szans Lakers na nawiązanie walki w tym meczu. Niespodziewanie Jeziorowcy ruszyli jednak do odrabiania strat i w trakcie ostatnich niespełna trzech minut tej kwarty zdobyli 11 punktów, nie tracąc żadnych, dzięki czemu przed drugą ćwiartką na tablicy wyników brzmiał remis po 25. To było jednak na tyle jeśli chodzi o dobrą grę Lakers w tym meczu. W drugiej kwarcie po fragmencie dobrej gry gospodarzy nie było już śladu. Mike D'Antoni rozpoczął tę część spotkania dziwacznym ustawieniem Darius Morris–Jodie Meeks–Antawn Jamison–Earl Clark–Robert Sacre, czyli bez żadnego kreatora i nie mogło się to skończyć dobrze. O dziwo ta formacja potrafiła jednak utrzymać remis w pierwszych czterech minutach tej części spotkania i dopiero później Thunder zaczęli odjeżdżać. Za sprawą świetnie dysponowanego Duranta, Thunder wygrali tę kwartę 39-23, a całą pierwszą połowę 64-48, po trafieniu Kevina za trzy punkty równo z końcową syreną. Ktokolwiek w tym momencie wierzył jeszcze w zwycięstwo Lakers, prawdopodobnie nie miał okazji zapoznać się z statystyką, która mówi, że Jeziorowcy mają bilans 0-6 (teraz już 0-7) w meczach, w których w jednej kwarcie pozwalają przeciwnikowi na zdobycie przynajmniej 38 oczek. Podobnie zresztą Lakers ulegli Thunder 7 grudnia – pierwsza kwarta zakończyła się jednopunktowym prowadzeniem Jeziorowców, a w drugiej Oklahoma zdobyła 41 punktów, co przesądziło o przebiegu reszty spotkania.

Tradycyjnie już głównym powodem porażki była obrona, a konkretnie jej brak. Bilans Lakers w meczach, w których tracą powyżej 110 punktów to 1-10, a jedyne zwycięstwo pochodzi z meczu zakończonego dogrywką. Wniosek z tego taki, że Jeziorowcy nie potrafią zdobyć więcej punktów od rywala, gdy grają tak fatalnie w obronie. Brak Dwighta Howarda z pewnością nie pomaga w tym względzie. Nawet z nim defensywa Lakers pozostawiała wiele do życzenia, ale bez niego wygląda po prostu katastrofalnie. Średnia traconych punktów w meczach bez Dwighta to 116, dodatkowo w każdym z nich Lakers przegrali walkę na tablicach.

Ofensywie zespołu również daleko było do mistrzowskiej precyzji, gdyż była oparta głównie na indywidualnych zagraniach. Samego siebie przeszedł Metta World Peace, który najwyraźniej postanowił zostać go-to-guy'em zespołu, bardzo nieskutecznym dodajmy. World Peace trafił tylko 5 z 18 rzutów z gry i cały jeden rzut na dziewięć prób z dystansu, kończąc występ z dorobkiem 12 punktów, 3 zbiórek i 2 asyst. Skutecznością nie popisał się również Kobe Bryant, który trafił 8 z 23 rzutów z gry i był to już czwarty mecz z kolei, w którym nie potrafił odnaleźć swojego rzutu. Jego statystyki w ostatnich czterech spotkaniach to 26 punktów, ale na fatalnej skuteczności 38,9% i jest to dla Kobego najdłuższa seria meczów w tym sezonie bez występu z odsetkiem trafień na poziomie przynajmniej 45%. Na wyróżnienie za grę w tym spotkaniu zasługuje Antawn Jamison, który dzielnie walczył na deskach (10 zbiórek) i skutecznie kończył akcje spod samego kosza, gdzie z łatwością znajdywał się na czystych pozycjach (19 punktów). Efektywnie, biorąc pod uwagę czas gry, zagrali również Darius Morris (8 punktów w 9 minut) i Devin Ebanks (6 punktów w 4 minuty).

Jutro Lakers zmierzą się na własnym parkiecie z Cleveland Cavaliers, starając się uniknąć siódmej porażki z rzędu. W tej chwili w NBA trudno o mniej wymagającego rywala, a Lakers nie mogą sobie pozwolić na więcej przegranych, więc brak zwycięstwo będzie ogromnym i nie pierwszym w tym sezonie rozczarowaniem.

  

Statystyki | Video highlights

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Komentarze [23]

djgregorio

Tak dokładnie D'Antoni nie wie kogo ma na ławce teraz najwyraźniej to wychodzi.
Ciekawe ile jeszcze będzie to znosił Mitch.
Jak mozna było grać przez te kilka meczy rotacją 8 zawodnikow.
I smiem twierdzic ze to tez moglo byc powodem kontuzji.

Zejn

Co do Kobe widać że już sił nie ma i nie chce krakać ale może to się skończył jakoś nie miłą kontuzją bo jak mike di antoni nie dba o graczy podstawowej piątki i średnio grają powyżej 40 min..

Zejn

nie mówię o tym meczu akurat ale o poprzednich

Zejn

Swoją drogą myślę że powinniśmy już zwolnić trenera i nawet przyjąć ponownie Mike Browna i spokojnie wszystko poukładać na nowy sezon troszkę odmłodzić zespół i spróbować za rok :) powodzenia LA :)

djgregorio

Obecna sytuacja potrzebuje na prawde poważnych decyzji z myślą o kolejnych latach. Niestety ten sezon już jest raczej stracony. Potrzebujemy trochę młodszych zdolnych zawodnikow.
Z Hillem to kolejna tragedia :(

Przemo

Kobe faktycznie wygląda coraz gorzej fizycznie.
Powiem tak,gdy siedział na ławce piłka więcej byla w rękach Nasha i lepiej chodziła.Kobe czasem musi podac piłke,a nie forsować 1-1,a Nash czeka.W końcu chciał rozgrywającego pełną parą,to niech go wykorzystuje.

Cały ten mecz podsumował wierny kibic z pierwszego rzędu Jack N.
Kto oglądał wie o co chodzi.

Przemo

sezon jeszcze trwa,więc otrzyjcie te łzy i nie lamentujcie;-)

Zejn

Przemo sądzisz , że z D'Antoni zajdziemy daleko?
Zaraz będzie tak jak w Phx że nikt nie będzie widział jak się broni przykład STAT cytuje jego słowa "ja się dopiero uczę bronić"

Przemo

w trenera nie i mam nadzieje,ze Mitch,który był na trybunie widział tą nieporadność i wyciągnie wnioski.wierze jednak,ze chłopaki mając już właściwie nóż na gardle wezmą się w garść i awansują do PO, a tam wszystko jest możliwe.

taktyka nie istnieje na ten moment,ale do cholery niech MWA trafia z wolnych pozycji.wczoraj znowu przechodził samego siebie.skoro mi nie idzie,to staram się chociaż kreować partnerów.

grand216

"MDA Show" ciąg dalszy. Myślę, że jakby nie przyszedł na mecz to nikt by tego nie zauważył. Hack-a-Howard, D12 partoli wolne, Mike patrzy; Kobe siedzi na boisku mecz po meczu +40 minut (a Nash patrzy jak Kobe rozgrywa), Mike patrzy; MWP nie idzie w ataku za **uj ale Mike patrzy. Rany... Kobe jest bodajże najczęściej przy piłce jak jest na boisku ze wszystkich zawodników w lidze, więc to chyba proste, że jak On będzie tyle grał to Nash jest nam nie potrzebny! A Steve miał być główną postacią w LAL, o ile dobrze pamiętam. Poza tym gdyby Kobe miał więcej sił to oprócz ofensywy byłby też "chętnieszy" do pomocy w defensywie. Myślę, że gdyby nie te długie mecze i to, że mecz po meczu musi rzucać w ci** trudnych rzutów w 4-tej karcie to Kobe miałby w tym sezonie 50% z gry. Btw. mam nadzieję, że Kobe wkrótce zrobi to do MDA i się ten koszmar skończy... >> http://ebengregory.wpengine.netdna-cdn.com/wp-content/uploads/2012/11/KobeStaresBrown.gif

Przemo

grand,zgadza się-brak reakcji trenera na to co się dzieje na parkiecie,aż bije po oczach.
inna sytuacja,MDA bierze czas przy -20 w plecy i mówi im żeby piłka szybciej chodziła i byli konsekwentni...wow

devilll

Buss ostatnio w wywiadzie powiedział, że ten debil MDA ma wciąż 100% poparcie u niego :D

R.I.P Lakers...

LordoftheRings

Skoro Szefostwo Lakers tak eksperymentuje z trenerami to może teraz zatrudnijmy Mourinho:)) Co tam, że to inny sport. Może sobie poradzi:))

Co do Kobego to ja myślę, że Jego gra nie wynika ze zmęczenia czy braku sił tylko ogromnej frustracji i zniechęcenia.
Na pewno chciałby zdobyć jeszcze jeden tytuł a czasu ma coraz mniej. Chyba, że będzie grał do 50-tki:) Widzi co się dzieje z drużyną i ręce mu opadają.
Zmiana trenera jest NIEZBĘDNA!!!

djgregorio

No więc w przypadku pastora też mówili że nie ma co się obawiać.
Bo co ma tak szczerze powiedzieć ?
Przecież w normalnym kraju takich spraw nie załatwia się przez media.
Trzeba tu na prawde mocnego trenera z charakterem może szkoda, że wybór nie padł na Pata.

grand216

Tak, jak nowy trener to nie na odpierdol się wybrany tylko trzeba to przemyśleć, ale przede wszystkim to musi być ktoś kto oprócz czegoś w głowie ma też coś spodniach. Bo trzeba okiełznać te gwiazdy, a wtedy jak będą robić to co im się każe, to można myśleć o rekordzie Jordan-Bulls. Bryant, Howard, Nash, Gasol, Artest - każdy z pierwszej piątki jest już wypromowany od lat i każdy ma jakieś wymagania. A wąsaty się ich zwyczajnie boi... Na ch*j sukces jak jest dobra pensja? Co się będzie chłopak narażał...

devilll

O nowym trenerze możemy zapomnieć w tym sezonie, no chyba, że dadzą drużynę Berniemu...

Pamiętajcie, że trzeba zapłacić MDA i Pastorowi, więc 3 trener to kolejna kasa, a nowy trener nie jest pewnikiem sukcesu w tym sezonie...

Madridista91

LordoftheRings

Mourinho ? czemu nie xD napewno pod jednym aspektem gra by sie poprawila - transition Offense w noznej jak kontry :D

Zejn

Devilll tak szczerze mówiąc to Lakers bez trenera by lepiej grało niż z nim widać był to nawet pod wodzą Berniego.

LordoftheRings

Madridista91

Myślę, że defensywa też by się poprawiła:)

Generalnie nie rozumiem grania, które proponuje MDA. Opieranie się tylko na ataku nie ma racji bytu chyba, że ma się w drużynie co najmniej kilku zawodników, którzy REGULARNIE rzucają na wysokiej skuteczności. A u Nas dajmy na to MWP raz trafi prawie wszystko a w kolejnym meczu nie może trafić nic.

Im lepsza nasza obrona tym większe szanse na zwycięstwo, gdy nie będzie nam szło w ataku. A jak ofensywa dobrze zadziała to tylko pomoże nam zmiażdżyć rywala.
A filozofia Pana MDA to jakieś nieporozumienie. Jakim cudem ten facet zaszedł tak wysoko to ja nie mam pojęcia.

LordoftheRings

A Jerry Sloan?? On nie był przypadkiem przymierzany do Lakers??

devilll

Sloan nie zamierza wracać do trenerki...

Smyk

Czemu nie ma u nas Briana Shaw? Czemu nie zatrudniliśmy go jak głównego szkoleniowca? Tego dalej pojąć nie mogę, tyle lat siedział obok Zen Mastera i tak go zwolnili :(

olek99

dołujace jest zachowanie Howarda w 4q kiedy lal maja 20 pkt w plecy i on sie smieje a kobe siedzi drugie miejsce obok i jest załamany ze kolejny mecz w plecy

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17