Aktualności


Douglas-Roberts dziękuje za szansę jaką dali mu Lakers
2013-01-03 09:07:00 | autor: | Komentarze [1]

Tagi: chris douglas-roberts, d-league, kobe bryant, mavericks

Każdego roku Lakers zatrudniają kilku graczy na czas obozu treningowego, następnie ich zwalniają i zazwyczaj słuch po nich ginie. Inaczej jest jednak w przypadku Chrisa Douglasa-Robertsa, który w trakcie październikowego campu spisywał się bardzo dobrze, wszyscy go chwalili, ale ostatecznie i tak został zwolniony. Nie poddał się jednak w walce o powrót do NBA i niedawno znalazł zatrudnienie w Dallas Mavericks. O swojej determinacji, miesięcznym pobycie w Lakers i relacji z Kobe Bryantem, CDR napisał otwarty list, którego tłumaczenie znajdziecie w rozwinięciu.

Ci z was, którzy mnie znają, znają też moją historię, a do pozostałych kieruję krótkie streszczenie moich ostatnich kilku miesięcy i tego, jak radziłem sobie z pewnymi sytuacjami. Kiedy po skróconym z powodu lockoutu sezonie wróciłem z Włoch, byłem niezastrzeżonym wolnym agentem. Drużyny bały się mnie zatrudnić. Nie dlatego, że brakowało mi umiejętności, ale dlatego, że ciągnęła się za mną reputacja gracza o złym podejściu do koszykówki. Na początku mojej kariery byłem bardzo niedojrzały i z wieloma sytuacjami nie umiałem sobie poradzić. Zwyczajnie nie potrafiłem zachowywać się profesjonalnie, ale też nigdy nie wynikały z tego jakieś większe problemy. Byłem po prostu młody. Biorę jednak odpowiedzialność za swoją przeszłość. Od tego czasu dojrzałem. Mógłbym wskazać palcem na młody wiek i użyć go jako wymówki, ale tego nie zrobiłem. Wiedziałem, że jestem graczem NBA i moje miejsce jest w tej lidze, ale wiedziałem też, że mój powrót do niej nie będzie usłany różami.

Minionego lata budziłem się zestresowany każdego ranka. Niektóre dni bywały lepsze od innych, ale większość była fatalna. Wiedziałem, że potrafię grać, ale aż do ostatniego tygodnia przed startem obozów treningowych, wciąż nie znalazłem drużyny. Mimo tej całej niepewności, moja wiara wciąż pokonywała strach. Nieustannie uwalniałem pozytywną energię do atmosfery... wtedy niespodziewanie zadzwonili do mnie Lakers. Chcieli żebym przyjechał i zapracował na miejsce w składzie. Kiedy dostałem ten telefon, od razu zacząłem żyć z nastawieniem, że będę Jeziorowcem. Wiedziałem, że kiedy się tam pojawię, udowodnię, że jestem utalentowany. I zrobiłem to. Pierwszego dnia grałem jeden na jednego z Kobe Bryantem i była to prawdziwa walka. Skakaliśmy sobie do gardeł... latały łokcie. Ku mojemu zdziwieniu Kobe po tym treningu rozmawiał z dziennikarzami i wypowiadał się o mnie w superlatywach. Każdego dnia grałem dobrze i ciężko trenowałem. Kobe przez cały ten czas sprawował nade mną pieczę, był moim mentorem. Fani Lakers mnie zaakceptowali. Po prostu byłem pewien, że będę członkiem tego zespołu. Ale wtedy dostałem telefon od Leona (mojego agenta), który powiedział mi, że mnie zwalniają. Powiedzieli, że grałem świetnie, ale od strony biznesowej numerki się nie zgadzały. To był jeden z najgorszych telefonów, jakie kiedykolwiek odebrałem, ale pozostałem spokojny bo wiedziałem, że wypruwałem z siebie flaki. Robiłem to każdego dnia. Moim motto jest „kontroluj to, co możesz kontrolować” i tak właśnie było. Nie miało to jednak żadnego znaczenia. Kiedy tylko Lakers mnie zwolnili, ludzie zaczęli myśleć, że było to spowodowane moimi umiejętnościami. Żartowano sobie ze mnie. Inne drużyny nie brały mnie już pod uwagę. To było żenujące, ale wyniosłem również wiele pozytywów z miesięcznego pobytu w Lakers. Rozwinąłem relację z Kobe Bryantem, on mi pokazał jak być profesjonalistą. Pokazał mi ile znaczy prawdziwa etyka pracy. Granie przeciwko niemu każdego dnia uczyniło mnie o wiele lepszym koszykarzem. On rozumiał moje położenie. Wiedział, że jest różnica pomiędzy posiadaniem złego nastawienia, a chęcią zwyciężenia w każdej grze i każdym ćwiczeniu. Po jednym meczu byliśmy pod prysznicem i powiedział do mnie „Nie masz innego wyboru. Jesteś tu, żeby być koszykarzem. Musisz walczyć dopóki się nim nie staniesz. Jesteś zbyt utalentowany. Musiałem walczyć o minuty ze skurwielami, od których byłem lepszy do trzeciego roku w NBA, ale WIEDZIAŁEM, że kiedyś będę w miejscu, w którym jestem teraz. Pracowałem zbyt ciężko, żeby się nie przebić”. Zapamiętałem to. Doceniam więc szansę, jaką dali mi Lakers. Patrzę na ten miesiąc, jaki spędziłem w Los Angeles jak na staż pod okiem Kobego. Dowiedziałem się, że nie mogłem w tej sytuacji zrobić nic więcej. Właśnie to wyniosłem z tego doświadczenia. Wszystko rozbija się o to, jak reagujesz w ciężkich chwilach.

W tym momencie miałem dwie możliwości do wyboru. Pójść do D-League albo grać poza krajem. Moje serce i marzenia były związane z NBA. Choć nigdy wcześniej nie myślałem, że zagram w D-League, czułem, że to najkrótsza droga, aby powrócić do NBA. W tym miejscu moja wiara musiała przezwyciężyć strach. Musiałem odrzucić siedmiocyfrową ofertę zza oceanu, żeby podążać za swoim sercem. Kiedy pasjonuje cię twoja profesja, pieniądze nie mają wielkiego znaczenia. Podszedłem do tego z pokorą i podpisałem kontrakt z filią Dallas Mavericks w D-League. Zamiast narzekać na fakt, że nie ma mnie w NBA, postanowiłem zostać najlepszym zawodnikiem w D-League. Obiecałem sobie nie brać nigdy dnia wolnego, byłem na misji. W pierwszym meczu zdobyłem 50 punktów. Chciałem zdominować tę ligę, chciałem rozwiać wszelkie wątpliwości wobec mojej osoby. W każdym meczu chciałem zniszczyć rywala, do każdego spotkania przystępowałem z myśleniem mordercy. Rozegrałem tak 10 spotkań w D-League i z powrotem znalazłem się w miejscu, do którego przynależę. Trzy dni temu podpisałem kontrakt z Dallas Mavericks. Jestem dumny z bycia członkiem tej organizacji.

Wiem, że brzmi to jak banał, ale na zakończenie chciałbym dodać, abyście nigdy się nie poddawali. Walka kończy się wtedy, kiedy się poddacie. Twój umysł i serce wiedzą, czego pragnie wasza dusza. Nigdy nie wiesz jak blisko jesteś pokonania przeciwności w momencie gdy się poddajesz. Możesz być w miejscu, o którym marzysz, ale twoje zaufanie i wiara w siebie muszą być silniejsze od strachu i niepewności. Każda historia sukcesu zawiera porażkę w drodze do niego. Każdy wielki człowiek potknął się przynajmniej raz w swojej drodze do świetności. To po prostu część podróży. Za każdym razem, gdy ponosisz porażkę, powinieneś wynieść z tego lekcję, wszystko zależy od ciebie. Szukanie wymówek jest twoim największym wrogiem. Wymówek szukają ludzie niekompetentni. Przejmij kontrolę nad swoim życiem. Kiedy wszystko się sypie, masz dwa wyjścia: 1) użalać się nad sobą i winić innych, 2) znaleźć pozytywną naukę i przezwyciężyć problemy, aby osiągnąć postawiony przed sobą cel.

CDR
25 grudnia 2012

Źródło: http://humble-flashy.tumblr.com/

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [1]

Smyk

Wspaniały list. Ciekawe kto mu to pisał :P
Świetny gracz na przyszłość, miał szanse zostać u nas dłużej, ale jak widać kasa ważniejsza, biznesik...

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Czas na najbardziej ekscytujący sezon NBA dla fanów Lakers od lat!! GO LAKERS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 6 days, 22 h temu

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18