Aktualności


Knicks 94 – Lakers 100
2012-12-26 01:23:00 | autor: | Komentarze [8]

Tagi: knicks, lakers, sezon 2012/2013

To nie był świąteczny pojedynek z kategorii tych, które są przepełnione atmosferą miłości, przyjaźni i ogólnej beztroski. Los Angeles Lakers wspólnie ze swoimi przeciwnikami z Nowego Jorku pokazali to, co najlepsze w koszykówce. W dniu dzisiejszym można było niemalże poczuć zapach Playoffs, do których jeszcze bardzo daleko. Emocje w Staples Center sięgnęły zenitu, a tak głośno skandujących „Defense, defense!” kibiców Lakers dawno nie było słychać. Po zaciętym do ostatnich minut spotkaniu Lakers wygrali 100-94.

Z pewnością żaden kibic, który kupił bilet na dzisiejszy mecz, nie wyszedł z hali niezadowolony. Obie drużyny grały jak przystało na czołówkę ligi. O ile Lakers dotychczas nie prezentowali gry na miarę koszykarskiego talentu, jaki znajduje się w ich składzie, o tyle Knicks pokazali, iż nie przypadkowo są drugą drużyną wschodu. Anonsowany wcześniej strzelecki pojedynek Kobego Bryanta i Carmelo Anthony’ego przywdział najlepszy z możliwych scenariuszy. Obaj zagrali fenomenalnie i trafili odpowiednio 14 z 24 i 13 z 23 rzutów z gry. Zarówno Bryant jak i Anthony zakończyli spotkanie z dorobkiem 34 punktów. W porównaniu do meczu z Golden State Warriors, Kobe nie monopolizował piłki w ataku, a ta częściej przebywała w rękach Steve’a Nasha. Bryant z kolei świetnie grał bez piłki, dzięki czemu Kanadyjczyk, który rozdał w dzisiejszym spotkaniu 11 asyst, mógł go odnajdywać na wolnych pozycjach.

Steve Nash pokazał dlaczego przez wielu uważany jest za najlepszego rozgrywającego ostatniej dekady. Jeden z sześciu najstarszych graczy w lidze ciągle ma wiele do powiedzenia i pokazania. Znakomicie dyrygował grą w ofensywie Jeziorowców i potrafił również przecisnąć się przez ciasne zasłony Tysona Chandlera. Dodatkowo Nash bynajmniej nie był pachołkiem w obronie i Raymond Felton, za obronę, którego odpowiedzialny był Kanadyjczyk odnotował słabe 10 punktów trafiając zaledwie 5 na 19 rzutów z gry, co daje odsetek 26% trafień.

Łącznikiem gry ofensywnej był Pau Gasol, który tworzył wiele akcji z Dwightem Howardem, lub ścinającymi obwodowym. Ustawiony na linii rzutów wolnych Hiszpan obsługiwał podaniami hakiem, lobem, czy kozłem. Wydaje się, że to idealna rola dla obdarzonego wysokim koszykarskim IQ 32-letniego silnego skrzydłowego. Co prawda Pau nie był zbyt skuteczny, gdyż zdobył 13 punktów (5/13 z gry), ale dzięki 8 zbiórkom i 6 asystom, bloku i przechwycie rozegrał wszechstronne spotkanie. Gasol trzykrotnie podejmował się prób rzutu za 3 punkty, z czego jedna zakończyła się powodzeniem. Jeśli uda mu się regularnie trafiać rzuty z dystansu na takiej skuteczności, to będzie idealnym uzupełnieniem dla systemu Mike’a D’Antoniego.

Cieszy również postawa Dwighta Howarda, który zanotował solidne spotkanie po obu stronach parkietu, a zwłaszcza w defensywie, gdzie straszył, dominował, przerażał, terroryzował i siał popłoch wśród atakujących kosz obwodowych rywali. By policzyć liczbę rzutów, których rytm zmienił Dwight, jednej osobie zabrakło by rąk. Howard kontynuuje również dobrą postawę na linii rzutów wolnych. Tym razem trafił sześciokrotnie, przy 9 próbach, co daje bardzo przyzwoity wynik (67%). O defensywie Dwighta najlepiej świadczy fakt, iż taki zespół jak Nowojorscy Knicks zostali zatrzymani na 94 punktach, które zdobyli na 43% skuteczności z gry.

Oczywiście w grze Lakers zdarzały się przestoje, a największe prowadzenie w meczu osiągnęli New York Knicks, w trzeciej kwarcie, gdzie fantastyczną serię zanotował Carmelo Anthony, trafiając 7 na 9 rzutów z gry. Carmelo zdobył w tej odsłonie spotkania połowę ze swoich 34 punktów

Przewidywaliśmy wariant, iż Mike D’Antoni próbując wzmocnić obronę wystawi w pierwszym składzie Dariusa Morrisa, zamiast Jodiego Meeksa i tak też się stało. Jednak Morrisowi zostało powierzone krycie Carmelo Anthony’ego, a to był zbyt wielkie wyzwanie dla drugoroczniaka urodzonego w Los Angeles. Carmelo dominował fizycznie nad niższym Morrisem i po niespełna 3,5 minutach w jego miejsce na boisko wszedł Metta World Peace. Pomimo tego, że w końcówce musiał zejść z pola gry za szóste przewinienie, to był jednym z najjaśniejszych punktów zespołu. Metta zdobył 20 punktów – tyle, co w ostatnim spotkaniu z Warriors i znów był niezwykle skuteczny zza łuku i przy wjazdach pod kosz. World Peace trafił 6/11 z gry, w tym 3/6 z dystansu i 5/7 z rzutów osobistych, a do tego dodał 7 zbiórek. Rola silnego skrzydłowego jak widać odpowiada 33-letniemu Mettcie, którego dyspozycja w tym sezonie, może być porównywalna do tych z najlepszych lat w Indianie Pacers, czy Chicago Bulls. Swoje momentum World Peace miał w drugiej kwarcie, gdzie zdobył 15 ze swoich 20 punktów.

Podopiecznym Mike’a Woodsona do zwycięstwa zabrakło trzeciej efektywnej strzelby. Jeziorowcy mieli je w postaci Kobego Bryanta, Steve’a Nasha i Metty World Peace’a, którzy zdobyli łącznie 70 punktów. W drużynie Knicks Anthony’emu udzielił wsparcia wchodzący z ławki J.R Smith, który zdobył 25 punktów (10/23 z gry). Trzecim strzelcem Nowojorczyków był pierwszy rozgrywający – Raymond Felton, jednak wspomniane wcześniej 10 punktów na 26% skuteczności z gry, to nie jest wsparcie mogące dać zwycięstwo.

Posmaku Playoffs dodawała również rotacja obu trenerów. Rolę Sixth-Manów w obu drużynach pełnili J.R Smith i Metta World Peace, gdyż pomimo wejść z ławki rezerwowych ich czas gry wynosił odpowiednio 37 i 39 minut. Liderzy również spędzili niemalże identyczny czas na placu gry. 43 minut i 37 sekund to czas gry Kobego Bryanta, a zaledwie 20 sekund mniej na boisku przebywał Carmelo Anthony. Ciężko było również o odpoczynek, gdyż oprócz Sixth-Manów rezerwowi w obu zespołach prezentowali się dość słabo, nie trafiając zbyt często do kosza. Ze zmienników Lakers punktował jeszcze tylko Jodie Meeks, który trafił 1 na 6 rzutów z gry, co dało mu 3 punkty. A w zespole Knicks z ławki punktowali Marcus Camby i Steve Novak odpowiednio 4 i 3 punkty.

Walka odbyła się przede wszystkim pomiędzy zawodnikami pierwszej piątki. To właśnie dzięki harmonicznej grze w ataku, którą kierował Steve Nash Lakers mieli wiele otwartych pozycji, które mogli kończyć punktami. 48% trafień z gry przy zaledwie pięciu celnych trójkach na 21 prób mówi samo za siebie. W czwartej kwarcie ciężar gry przejęli na siebie najstarsi w drużynie Nash i Bryant. Pierwszy trafił ważny rzut na niespełna 2 minuty do końca spotkania, dający 5 punktowe prowadzenie przy stanie 96-91. Wypracował wiele świetnych sytuacji, w tym ostatnią dla Pau Gasola, którą Hiszpan zakończył wsadem ustalający wynik meczu. Z Kolei Bryant zdobył 8 punktów w ostatniej kwarcie i wyjątkowo nie zmonopolizował piłki, jak to ma zwyczaju w końcówkach. To w sporej mierze ułatwiło otwarcie się wolnych pozycji dla pozostałych graczy, gdyż nie stali czekając na to, co wymyśli najlepszy punktujący ligi, a poruszali się po boisku.

Zwycięstwo nad Knicks jest niezwykle cenne, gdyż pozwala Jeziorowcom wyrównać bilans zwycięstw i porażek. Wygrana nad tak silnym rywalem jak Nowy York, powinna dodać skrzydeł podopiecznym Mike’a D’Antoniego. Seria pięciu zwycięstw z rzędu, to najdłuższa seria w tym sezonie. Istnieje spora szansa, że uda się ją przedłużyć do sześciu, gdyż kolejny rywal to Denver Nuggets, z którymi w tegorocznych rozgrywkach Lakers już wygrali.

  

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [8]

Smyk

Albo ja się nie znam na koszykówce albo nie wiem. Mi się mecz nie podobał, dla mnie był słaby. Najlepszy jaki widziałem w tym sezonie to mecz z Denver, wygrany przez nas. Wtedy Howardowi krwawiło z oka po faulu

hyniu24

Bo w NBA nie chodzi o to żeby wpadły 22 trójki i była radosna koszykówka. Tylko o to, żeby były łokcie, dramaturgia, świetne występy gwiazd ;) A dzisiaj było to wszystko.

djgregorio

I jak na razie Nash robi różnicę nieprawdaż ? Brawo Kobe brawo MWP i brawa dla trenera, że powoli jego pomysł na grę realizuje się.

Dandreew

Denerwuje mnie ustawianie Gasola na rzut z półdystansu. Widać po wjeździe z ostatnich sekund, że lubi być blisko kosza, a nie wiem, co on robi na trójce

olek99

Widać że Gasol lepiej czuje się pod koszem ale trener Mike D'Antoni widzi że Gasola rzut z półdystansu jest celny , na trzy próby nie trafił tylko raz jeśli dobrze pamiętam.

zwr24

A co lepiej aby na poldystansie i dystansie ustawial sie Howard??

Dandreew

No jakoś, jak był Bynum, to nie było problemu, a Gasol dobrze sobie radził. A teraz? Nic nie wbija pod kosz, to mnie denerwuje.

aaron14

No ale taka jest rola silnego skrzydłowego. Ma kąsać z półdychy po pick and popach i grać z wysokiego posta. Do tego mając najbardziej dominującego centra w NBA trzeba mu zrobić miejsce w pomalowanym. Fakt faktem Pringles ustawia Paua nieco za daleko od kosza bo jego rolą nie powinno być rzucanie za 3 punkty. Generalnie po kontuzji Gasol ma średniawo ułożony rzut. Ale, sądzę że to kwestia niedługiego czasu i znowu jego nadgarstek będzie pięknie śmigał.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17