Aktualności


Co Mike D’Antoni wniesie do gry Los Angeles Lakers?
2012-11-18 22:05:00 | autor: | Komentarze [0]

Tagi: mike d'antoni

W najśmielszych przewidywaniach nie ośmieliłbym się prognozować, iż na stanowisku głównego trenera Los Angeles Lakers wyląduje Mike D’Antoni i jak to zwykle bywa ku ironii losu, tak właśnie się stało, gdyż zarząd Jeziorowców zatrudnił byłego trenera Knicks i Suns  oferując mu skład, którego może mu pozazdrościć każdy trener. Jak filozofia gry D’Antoniego wpisze się w warunki Los Angeles Lakers i jakie mogą być jej efekty? Zapraszam do analizy.

Po nieudanym eksperymencie z Princeton Offense, w mieście Aniołów nadszedł czas na run’n gun w wykonaniu Mike’a D’Antoniego. Wiele słów mogłoby paść wokół samego zatrudnienia 61-letniego szkoleniowca, który swoją karierę trenerską rozpoczynał we włoskim Mediolanie. Jego trenerski debiut w NBA to fatalny sezon 1998/1999 w Denver Nuggets, który jego drużyna zakończyła z kiepskim stosunkiem zwycięstw i porażek 14 - 36. Po pięciu latach przerwy od trenowania amerykańskich drużyn, Mike powrócił jako szkoleniowiec Phoenix Suns i wykręcił z nimi równie słaby bilans, jak w Denver 21-40. Dopiero przyjście Steve’a Nasha w kolejnym sezonie dało jego zespołowi prawdziwego kopa i w sezonie 2004/2005 zdobył nagrodę Coach Of The Year, a jego Słońca wygrały dywizję z bilansem 62-20, jednak nie weszli do finału NBA, gdyż przegrali w finale konferencji  1-4 z San Antonio Spurs.

Kolejne lata kończyły się podobnie, dobra gra w rozgrywkach sezonu zasadniczego, jednak najwyższe osiągnięcie w Playoffs to finał konferencji. Mike D’Antoni został zwolniony ze stanowiska głównego trenera w Arizonie i przeniósł swoje talenty do New York Knicks, których prowadził przez niespełna 4 sezony, z czego tylko w jednym z nich wygrał więcej niż połowę meczy, a droga jego drużyny w rozgrywkach posezonowych zakończyła się na jej pierwszym etapie – przegrywając  0-4 z z Boston Celtics. Czy resume mające podwójne obywatelstwo (Mike D’Antoni oprócz amerykańskiego posiada również włoskie obywatelstwo przyp. red.) D’Antoniego jest wystarczające, aby prowadzić drugą pod względem ilości zdobytych trofeów Larry’ego O’Briena organizację w NBA?

Wątpliwości są uzasadnione, jednak na decyzję zarządu, generalnego menedżera i ludzi, którzy o przyszłości Lakers decydują wpłynąć nie możemy, toteż dywagacje o pozostałych kandydatach, którym szansy nie dano, a być może nadawali się na to stanowisko bardziej, niż Mike odłożymy na boczny tor i skupimy się na tym, jakie efekty może przynieść wprowadzona urodzonego w zachodniej Wirginii Mike’a D’Antoniego filozofia gry.

W oparciu o posiadane dane możemy zauważyć, że w pierwszym sezonie D’Antoniego Phoenix Suns zdobywali 94,2 punkty na mecz (11 miejsce w lidze),a  tracili 97,9 (26 miejsce w lidze). W roku kolejnym, kiedy za sterami na boisku stanął Steve Nash Słońca odnotowały spektakularny wzrost zdobywając 110,4 punktów na mecz (1 miejsce w lidze) tracąc jednak 103,3 punkty (najwięcej z wszystkich 30 drużyn). Dzięki Steve’owi Mike został okrzyknięty bogiem ofensywy, zdobywając wspomnianą wcześniej nagrodę trenera roku. Sprawdźmy zatem jaki wpływ miało na ofensywę Suns odejście D’Antoniego. O dziwo zespół z Arizony przez 2 kolejne sezony, nadal zdobywał najwięcej punktów w meczu, a defensywa również kulała i była na poziomie pięciu najgorszych drużyn w lidze.

Tymczasem Knicksi pod wodzą nowego trenera byli chronologicznie czwartą, dziesiątą i drugą ofensywą NBA, jednak nadal byli w ogonie pod względem obrony i po blisko czterech latach szefostwo w Nowym Jorku zadecydowało o zwolnieniu D’Antoniego z powodu braku odpowiednich wyników. Co prawda Mike wykorzystał potencjał ofensywny Knicksów w sezonie 2010-2011, ale mając w drużynie Carmelo Anthony’ego, Amare Stoudemire’a, Chancuey’a BIllupsa, o to nie powinno być trudno, zwłaszcza gdy gra się szybką koszykówkę i zapomina o defensywie. Niemniej jednak D’Antoni w Nowym Jorku nie dysponował Dwightem Howardem, choć było mu dane mieć przez chwilę Tysona Chandlera, to jednak nie zdołał obronić się przed zwolnieniem. Niestety jak to zwykle w życiu – „Nie ma nic za darmo”. Tak też jest teraz, nawet mając Dwighta Howarda nie będzie on w stanie zakryć wszystkich dziur i błędów w obronie, zwłaszcza kiedy zwiększając tempo gry, zwiększa się ryzyko narażenia się na kontry rywali, a Dwight będąc pod koszem przeciwników, będzie miał nie lada problem, aby pierwszy wrócić do obrony, szczególnie teraz, kiedy nie jest jeszcze w 100% dyspozycji po operacji kręgosłupa jakiej poddał się w kwietniu.

Mike D’Antoni liczy na to, że „przerzuci” pozostałe drużyny. Na konferencji prasowej powiedział, że mając najbardziej utalentowaną drużynę w lidze naturalnym powinno być, doprowadzenie do takiej sytuacji aby miała ona jak najwięcej okazji do zdobywania punktów, dlatego też będzie starał się podkręcić tempo gry Jeziorowców. Na szczęście wziął już pod uwagę wiek podstawowych graczy i powiedział, że gra nie będzie, aż tak szybka jak miało to miejsce w Phoenix, ale z pewną dozą mądrości dostosuje swój system do składu jaki posiada. Na tę chwilę Mike nie dysponuje Stevem Nashem, któremu zawdzięcza naprawdę wiele w swoim życiu. Możemy spodziewać się, że piłka zostanie powierzona w ręce Steve’a, czego nie mieliśmy okazji oglądać podczas kadencji Mike’a Browna, a na co narzekali wszyscy kibice Los Angeles Lakers. Gdy wróci Steve to się zmieni. Kto na tym skorzysta?

Indywidualnie powinni zyskać wszyscy, gdyż przy każdej próbie kreowania pozycji przez Nasha, należy spodziewać się podwojenia, do któregoś z zawodników, co wiąże się z pozostawieniem na wolnej pozycji innego gracza w złoto-purpurowej koszulce. Można i należy oczekiwać, że drużyny przeciwne będą odpuszczały Mettę World Peace’a, którego arsenał ofensywny jest najsłabszy, najmniej skuteczny i wydajny spośród całej pierwszej piątki Jeziorowców. Metta w obecnym sezonie trafia 38,5 % wszystkich rzutów z gry, ale aż 34,5% trójek, co jest wynikiem podobnym do średniej z całej kariery, jednak spory wpływ na skuteczność Metty ma jego nieregularność.  Jednego dnia potrafi trafić 50% rzutów za 3 punkty, próbując  10 lub 8 razy w meczu, by następnego dnia do kosza trafił zaledwie jeden z siedmiu rzutów zza linii 7,24m. Kluczem do wydajnej ofensywy Mike’a D’Antoniego są dobrze rzucający za 3 zawodnicy. Jeśli Metta się nie sprawdzi, to możemy spodziewać się sporych przetasowań w składzie Lakers.

Skąd pomysł zmian w zespole? Przede wszystkim dlatego, ze nowy szkoleniowiec Lakers lubi small-ball, którym co udowodniło Miami Heat można wygrać ligę. Co prawda w wydaniu Mike’a nigdy nie przyniosło jeszcze takich efektów, ale jeśli nie w Lakers to gdzie?

Jednak do koncepcji grania niskim składem absolutnie nie pasuje posiadanie w pierwszej piątce dwóch wież, jakimi są Dwight Howard i Pau Gasol, zwłaszcza ten drugi, który nie jest szczególnie atletycznym zawodnikiem, a szybkość nigdy nie była jego domeną. Nie powinno nas zatem dziwić, gdy zobaczymy na boisku ustawienie Nash-Meeks-Bryant-Jamison-Howard. Daje to czterech dobrych, przynajmniej na papierze strzelców za 3, którzy będą otaczać Howarda, a i pod koszem nie wygląda to najgorzej pod względem możliwości w ataku, gdzie można rozgrywać akcję na post-up do Kobego, czy Dwighta. Oczywiście, że obrona będzie tutaj na minusie, ale należy liczyć, iż zalety takiego ustawienia będą większe, niż wady i w ogólnym rozrachunku takie ustawienie się opłaci. Dopóki nie zobaczymy, co wymyśli Mike i jak będzie chciał korzystać z swoich zawodników, dopóty powstrzymamy się z wyrokami i ocenami jego działań. Z pewnością sprowadzając D’Antoniego możemy dostać wspaniałe zagrania, a „Showtime” naprawdę powróci do Miasta Aniołów. Być może danie wolnej ręki takiej liczbie talentu, jaka jest w Los Angeles wystarczy do tego, aby osiągnąć docelowy punkt, jakim jest mistrzostwo NBA. Mike D’Antoni będzie miał okazję do udowodnienia, że jego ofensywna filozofia to nie był tylko „efekt Nasha”, a pomagając Kobemu i spółce sięgnąć po kolejny tytuł zamknie usta krytykom samemu zyskując sławę trenera, który potrafił zapanować nad takim skupiskiem talentu i indywidualnych umiejętności, jakie zgromadził Mitch Kupchak w obecnym sezonie.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [0]

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 3 dni, 21 h temu

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17