Aktualności


Kings 90 - Lakers 103
2012-11-12 07:55:00 | autor: | Komentarze [1]

Tagi: kings, lakers, sezon 2012/2013

W Mieście Aniołów w końcu nadeszła chwila, kiedy drużyna Los Angeles Lakers zanotowała swoją pierwszą zwycięską serię. Co prawda to dopiero drugi wygrany pojedynek z rzędu, jednak z pewnością jest to miła odmiana, po dotychczasowych pasmach porażek, jakich Jeziorowcy doświadczali pod wodzą Mike’a Browna. Mimo, że gra Lakers nie porywała, to wynik na tablicy punktowej przedstawia różnicę w skali talentu. To właśnie takich rezultatów od początku oczekiwano od drużyny złota i purpury. Mecz z Sacramento zakończył się wynikiem 103-90 dla Lakers.

Zawodnikiem meczu wybrany został Dwight Howard, który zanotował 23 punkty (8/14 z gry), 18 zbiórek, 3 asysty, 3 bloki i 2 przechwyty. Pomimo fantastycznego statystycznie występu, to do gry Dwighta można mieć zastrzeżenia. W ataku nie radził sobie zbyt dobrze przeciwko świetnie dysponowanemu w obronie Chuckowi Hayesowi, który raz po raz wybijał piłkę z rąk Howardowi, kiedy ten próbował wykonać jakiś manewr podkoszowy. Howard rozegrał najwięcej minut (39) spośród wszystkich zawodników Lakers. Tak duża liczba minut wydaje się nieuzasadniona, zważywszy na fakt, że przewaga Jeziorowców sięgała momentami powyżej dwudziestu punktów.

Jak widać Bernie Bickerstaff nie pokłada w swoich rezerwowych zbyt wiele wiary, choć w znacznie w większym stopniu ufa im, aniżeli miało to miejsce w przypadku Mike’a Browna, którego rotacja była zdecydowanie zbyt wąska i ograniczona. Bardzo dobrą egzekucją w ataku wykazała się pierwsza piątka, w której wszyscy oprócz Kobego Bryanta trafiali ze skutecznością minimum 50%. Kobe zaliczył jednak bardzo wszechstronny występ. 20 punktów (6/15 z gry w tym 2/5 za 3 i 6/6 z linii rzutów wolnych), 6 zbiórek i 6 asyst w 33,5 minuty to dorobek, z którego weteran Lakers może być zadowolony. Zagraniem dnia można nazwać akcję, w której Kobe podał na alley-oop do Metty World Peace’a, co w zeszłym sezonie mogłoby wydawać się niemożliwe, gdyż Metty miał problemy z wsadzeniem piłki po własnej akcji, a co dopiero po lobie kolegi z zespołu. Metta World Peace miał dzisiaj swój dzień w ataku. Zdobył 18 punktów na bardzo dobrej skuteczności z gry (6/11), trafiając aż 4 trójki na 50% skuteczności. Do swojego dorobku dorzucił jeszcze 5 zbiórek. Co prawda Metta nie zaliczył żadnej asysty, jednak jego rola jako spot-up shootera, to idealne zadanie dla niego, z którego dzisiaj bardzo dobrze się wywiązał. W przypadku Metty lepiej, żeby piłka nie pozostawała zbyt długo w jego rękach, zwłaszcza jeśli ma to kończyć się próbą rozgrywania i zbędnego kozłowania w jego wykonaniu.

Mecz został wygrany dzięki dobrej postawie na desce, którą Lakers wygrali stosunkiem 50-39, a największy udział w zbiórkach miał wspomniany wcześniej Howard i oczywiście najaktywniejszy Jeziorowiec z ławki – Jordan Hill, który w 22 minuty spędzone na parkiecie zdobył 8 punktów (2/4 z gry i 4/4 z osobistych) i 7 zbiórek, z czego aż 5 na atakowanej tablicy. W dużej mierze dzięki grze Jordana Jeziorowcy zyskują ponowienia, z których często wynikają punktowe akcje. Swoją dobrą dyspozycję kontynuuje również Pau Gasol, dla którego co prawda zabrakło już piłek do zebrania, gdyż w meczu zebrał ich tylko 5, to wykorzystywał dobre podania Kobego Bryanta i po akcjach pick-and-pop trafiał rzuty z dalekiego półdystansu i łącznie zdobył 18 punktów na przy 7 celnych rzutach na 50% skuteczności z gry, a do tego trafił wszystkie 4 rzuty wolne i jak zwykle otwierał drogę do kosza swoim kolegom, którzy odwdzięczyli się trafieniami i Pau mógł zapisać na swoim koncie również 4 asysty.

Los Angeles Lakers sukcesywnie z kwarty na kwartę powiększali swoją przewagę. W zasadzie wyrównana gra, w której rywale z Sacramento walczyli o wynik trwała tylko do końca pierwszej połowy. Gdy Jeziorowcy odjechali w trzeciej kwarcie na 15 punktów, to w grze Kings coś pękło i uwidoczniła się frustracja i brak wiary w zwycięstwo, czego najlepszym przykładem był Jason Thompson – środkowy Królów, który opuścił boisko na początku czwartej kwarty, z powodu sześciu przewinień, jakie odnotował na swoim koncie. Drużynę Kings próbował prowadzić Isaiah Thomas, który zdobył 13 punktów (6/11 z gry), jednak oprócz dobrego strzelecko występu ciężko powiedzieć o rozgrywającym, który notuje zaledwie jedną asystę więcej ciepłych słów. Na uwagę zasługuje Jimmer Fredette, który dał świetną zmianę i w zaledwie 10 minut zdobył 18 punktów, będąc tym samym liderem punktowym swojej drużyny. Trafił 7 na 9 rzutów z gry, w tym aż 3 trójki na 60% skuteczności. W dużej mierze dzięki niemu ławka rezerwowych Kings wygrała korespondencyjny pojedynek z zmiennikami Jeziorowców, którzy nie zaprezentowali się oszałamiająco, ale zagrali poprawnie. 22 minuty (najwięcej ze wszystkich rezerwowych) dostał od Berniego Bickerstaffa Darius Morris i odwdzięczył się trenerowi siedmioma punktami (3/7 z gry), trzema asystami i jedną zbiórką. Martwić może forma strzelecka zawodników, na których liczono najbardziej – Jodiego Meeksa i Antawna Jamisona. Pierwszy zaliczył fatalne 0/4 za 3 i łącznie 1/6 z gry przy czym jedyny celny rzut to lay-up w ostatniej minucie meczu, kiedy gra nie toczyła się już o nic. Z kolei Jamison zakończył spotkanie z dwoma niecelnymi próbami rzutów za 3 punkty i nie zdobył żadnego punktu podczas 11 minut, jakie spędził na parkiecie.

O ile progres w grze podstawowego składu jest możliwy, ze względu na powrót do gry Steve’a Nasha, o tyle na poprawę jakości gry rezerwowych ciężko wpłynąć jakimiś większymi zmianami i wypada po prostu poczekać na wzrost formy. Nawet powrót do rezerw Steve’a Blake, który notabene doznał urazu naciągnięcia mięśni brzucha w pierwszej kwarcie i zagrał w spotkaniu tylko 13 minut, nie pomoże w znacznym stopniu w osiągnięciu lepszych rezultatów rezerwowych, którzy zdobyli łącznie 22 punkty trafiając tylko 8 rzutów z gry na 25 prób. Biorąc pod uwagę, że rezerwowi często grają z kimś z podstawowej piątki, to powinni lepiej wykorzystywać podwojenia, czy to Dwighta Howarda, czy Pau Gasola. Niemniej jednak jest to dopiero siódme spotkanie i miejmy nadzieję, że odpowiednia forma przyjdzie na Playoffy, o czym często wspomina Dwight Howard.

Przed Lakers 1 dzień przerwy, a następnie rywalizacja na szczycie w konferencji zachodniej, czyli pojedynek u siebie z San Antonio Spurs – drugą pod względem tytułów drużynę poprzedniej dekady, a obecnie liderem konferencji. Czeka nas fascynujący pojedynek wielkich gwiazd, wielkiego doświadczenia i być może, po raz kolejny… wielkich trenerów.

  

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [1]

djgregorio

Tak morris fajnie zagrał, myślę że w końcu wygra rywalizacje z Blakem o minuty na parkicie.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie temu

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17