Aktualności


Lakers 106 - Blazers 116
2012-11-01 10:58:00 | autor: | Komentarze [2]

Tagi: blazers, lakers, sezon 2012/2013

Wyprawa do stanu Oregon zakończyła się dla Los Angeles Lakers drugą porażką z rzędu (dziesiąta licząc mecze przedsezonowe) i kolejną kontuzją w zespole. Jeziorowcy po dosyć jednostronnym pojedynku ulegli Portland Trail Blazers 106-116, a urazu stłuczenia lewej nogi doznał rozgrywający Steve Nash. Kanadyjczyk nabawił się kontuzji pod koniec pierwszej połowy i choć spróbował powrócić na parkiet w drugiej części gry, to ostatecznie musiał skapitulować i resztę meczu obserwował już na ekranie telewizora w szatni.

Nie brakuje porównań pomiędzy obecną drużyną Lakers, a tą z sezonu 2003/2004, kiedy to do Los Angeles zawitali Karl Malone i Gary Payton. Można wiele złego powiedzieć o tamtych Lakers, ale oni zaczęli rozgrywki od wyniku 18-3 i choć Payton nie był idealnym partnerem dla Kobego na obwodzie, a Malone dla Shaqa pod koszem, to mimo tego potrafili pokonywać rywali samą przewagą talentu. Albo liga od tego czasu zmieniła się tak bardzo, albo Lakers nie mają wcale tak utalentowanego składu jakby się wydawało, gdyż samo posiadanie czterech przyszłych członków Hall of Fame nie gwarantuje im odnoszenia zwycięstw na starcie sezonu 2012/2013. Jeziorowcy wciąż wydają się być na wczesnym stadium nauki wspólnego języka gry oraz implementacji nowej taktyki ofensywnej. Na całej linii zawodzą również rezerwowi, którzy mieli zrobić ogromną różnicę, po tym jak przed rokiem stanowili najgorszą najgorszą ławkę w lidze, a to wszystko okraszone jest plagą mniej lub bardziej poważnych kontuzji. Było to dopiero trzecie spotkanie, w którym pierwsza piątka Lakers mogła zagrać w komplecie, ale w obliczu kontuzji Steve'a Nasha, pod znakiem zapytania stoi to czy Mike Brown będzie mieć wszystkich starterów do swojej dyspozycji, co ponownie opóźni, i tak wydłużający się okres zgrywania zespołu. Póki co brak jeszcze informacji, czy uraz Nasha zmusi go do opuszczenia kolejnych spotkań, choć sam zawodnik wyraził po meczu nadzieję, że zagra w piątek przeciwko Clippers.

W konfrontacji z Blazers zaobserwowaliśmy jednak pierwszą jaskółkę w postaci przekroczenia granicy 100 punktów, co Lakers udało się po raz pierwszy w tych dziesięciu spotkaniach, jakie rozegrali do tej pory w tym zestawieniu. Jeśli pamiętacie początek poprzedniego sezonu, to na pewno świta wam, że Lakers mieli wówczas jedną z najszczelniejszych defensyw w NBA, ale kompletnie zawodzili w ataku i w pierwszych dwudziestu meczach tylko raz zdobyli ponad 100 punktów, za to regularnie pudłowali z dystansu. Przeciwko Portland podopieczni Mike'a Browna zanotowali skuteczność, co do której naprawdę ciężko mieć zastrzeżenia i gdyby takie liczby wykręcali przed rokiem, to kończyliby sezon ze znacznie lepszym bilansem. Lakers trafili połowę swoich rzutów z gry, efektywnie dziurawili obręcz z dystansu (44,4%), a także odrobili lekcję z meczu z Mavericks i dobrze spisywali się na linii rzutów wolnych (81,2%). To wszystko zostało jednak zniwelowane przez kiepską postawę w obronie i możemy tylko zachodzić w głowę, dlaczego przed rokiem Mike Brown potrafił wykrzesać z Lakers solidną defensywę, a teraz nie potrafi, mając najlepszego defensora NBA ostatnich 5 lat w osobie Dwighta Howarda i bardziej mobilnego Mettę World Peace'a niż kiedykolwiek, odkąd trafił Lakers. Poprzedni sezon to jednak osobna historia, bo choć na początku sezonu Lakers faktycznie grali dobrze w obronie, to w kolejnych miesiącach ich zaangażowanie po bronionej stronie parkietu tylko malało. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w tym roku będzie odwrotnie.

Atak również nie wyglądał tak dobrze, jak mogłyby to wskazywać statystyki, ale trzeba przyznać, że Lakers zagrali z dużo większym zaangażowaniem niż miało to miejsce w meczu otwarcia z Mavericks. Jeziorowcy wciąż grają brzydko w ofensywie i na próżno szukać w ich ataku jakiejś spójnej logiki. W większości przypadków przeprowadzenie piłki na drugą połowę trwało około 10 sekund, co powoduje, że na rozegranie skutecznej zagrywki mają już tak nie wiele czasu, że większość akcji punktowych wynika z indywidualnych zagrań. Kiedy zaś nadarza się okazja do rozegrania szybkiego ataku, to z nieznanej przyczyny Lakers spowalniają tempo, w czym przodował w tym meczu Kobe Bryant – jeśli piłka znalazła się w jego rękach w sytuacji, z której mogła urodzić się kontra, to zazwyczaj przeradzało się to w atak pozycyjny. „Musimy nauczyć się wspólnej gry. Zanim staniesz się świetny, musisz być najpierw dobry. Nie oczekiwaliśmy, że z miejsca będziemy grać wyśmienicie. To zawsze jest proces. Musimy trzymać się naszego planu, tak abyśmy pod koniec sezonu mogli świętować triumf.” – tłumaczył rozczarowującą postawę swojego zespołu Dwight Howard.

Mimo świetnej skuteczności, to Blazers byli lepsi w każdym elemencie, trafiając 50,6% rzutów z gry, 45% z dystansu i 82,1%, a grając znacznie krótsze akcje, mieli również kilka posiadań więcej od gości z Los Angeles. Zawodnicy Lakers ponownie mieli problemy z szanowaniem piłki i popełnili aż 24 straty, z czego wiele było wynikiem nieuwagi i niedokładnych podań. Brak zgrania nie powinien tłumaczyć tej zatrważającej liczby strat, gdyż Kobe Bryant, Pau Gasol, Metta World Peace czy Devin Ebanks, grają ze sobą co najmniej trzeci sezon. Największą nieuwagą popisał się właśnie Kobe, który aż siedem razy stracił piłkę, a uwieńczeniem tego była sytuacja, w której, po otrzymaniu prostego podania, po prostu wyślizgnęła mu się z rąk i wylądowała na aucie. „Morale zespołu są w porządku, ale nikt nie lubi przegrywać. Musimy po prostu skupić się na rzeczach, których potrzebujemy, aby zacząć wygrywać. Chodzi przede wszystkim o obronę, no i musimy zacząć bardziej troszczyć się o piłkę.” – powiedział Mike Brown, który wydaje się dostrzegać bolączki swojej drużyny, ale obserwujemy tę sytuację już od miesiąca i nie wiele uległo od tego czasu poprawie.

Skupiając się jednak na zaletach, których nie zabrakło w tym meczu, nie sposób przejść obojętnie od indywidualnych popisów Dwighta Howarda i Kobego Bryanta. Pierwszy był niekwestionowanym liderem zespołu tego wieczoru, notując najlepsze zdobycze w trzech najważniejszych kategoriach statystycznych (33 punkty, 14 zbiórek, 5 asyst), a do tego trafił 9 z 15 rzutów z gry i aż 15 z 19 z linii rzutów wolnych, rehabilitując się tym samym za mecz z Mavericks, w którym trafił tylko 21,4% osobistych. Kobe Bryant dodał 30 punktów, 6 zbiórek oraz 3 asysty i przez długi czas mierzył w podtrzymanie fantastycznej skuteczności z meczu z Mavs, ale próbując gonić wynik w końcówce meczu spudłował parokrotnie i ostatecznie zakończył występ z 50-procentowym wskaźnikiem trafień. Steve Nash miał tym razem nieco częściej piłkę w rękach i w 16 minut, jakie spędził na parkiecie zanotował tyle samo asyst (4), co w całym meczu z Dallas, ale uraz uniemożliwił mu poprawienie jego dorobku. Pau Gasol spisał się bez zarzutu w ataku (16 punktów, 9 zbiórek), ale nie radził sobie w obronie z LaMarcusem Aldridgem. Metta World Peace dodał zaś 10 punktów (4/5 z gry) i gdyby nie te 6 strat, mógłby zaliczyć ten występ do udanych.

Ławka rezerwowych ponownie zawiodła, ale też Mike Brown grał długie minuty pierwszym składem, więc nie mieli szansy złapać odpowiedniego rytmu gry. Dłuższy występ zanotował tylko Steve Blake, który w drugiej połowie zastępował Nasha i 27-minutową grę zakończył z dorobkiem 7 punktów, 3 zbiórek, 3 asyst i 2 przechwytów. Mimo to ławka Lakers wygrała w tym meczu 15-13, ale za to bez zarzutu zaprezentowała się cała pierwsza piątka Portland. Każdy z zawodników wyjściowego składu Blazers zdobył przynajmniej 13 punktów, a trzech z nich, ponad 20 punktów. Liderem był zaś debiutant Damian Lillard, który siał spustoszenie w szeregach Lakers, zdobywając 23 punkty i notując 11 asyst.

  

Statystyki | Video highlights | Galeria zdjęć

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [2]

polandblood

Steve jedyne co teraz robi na parkiecie to podprowadza piłkę na druga połowę boiska i biega po zasłonach. Mike Brown go zabija. Ja ta swoboda w ataku ma tak wyglądać to ja dziękuje.

devilll

Jego trzeba wyjebać dopóki jest czas, bo będzie za późno..

Nash kompletnie się nie odnajduje, a bez Nasha to możemy sobie pograć na trzepaku, a nie w NBA...

CO za kretyn mógł wpaść na pomysł, aby wprowadzić do zespołu taktyke Princeton Offense, wiedząc , że w ekipie średnia wieku to chyba 33-34 lata ? No tak ten gruby pastor... który zajedzie tym większość naszych weteranów na czele z Nashem...

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie temu

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17