Aktualności


Spurs 112 - Lakers 91
2012-04-18 09:12:00 | autor: | Komentarze [0]

Tagi: lakers, sezon 2011/2012, spurs

W szóstym meczu bez Kobego Bryanta, Lakers nie zdołali obronić własnego parkietu przed San Antonio Spurs i doznali najbardziej dotkliwej porażki w sezonie, przegrywając 91-112. Tym samym Ostrogi przerwały serię czterech zwycięstw z rzędu Lakers i umocniły się na pierwszym miejscu w Konferencji Zachodniej. Jeziorowcy tymczasem zrównali się liczbą porażek z LA Clippers, ale nadal utrzymują swoją trzecią pozycję, gdyż mają na swoim koncie jedną wygraną więcej. Już dziś może to jednak ulec zmianie jeśli Lakers ulegną Golden State Warriors, a Clippers pokonają Denver Nuggets.

Mecz miał zgoła inny przebieg od tego, sprzed sześciu dni, w którym to Lakers odnieśli wysoką wygraną 98-84, a w pewnym momencie prowadzili nawet różnicą 26 punktów. Spurs zrewanżowali się za tamtą porażkę jeszcze wyższą wygraną, którą praktycznie zapewnili sobie już w drugiej kwarcie, kiedy to zdobyli 18 punktów z rzędu, podczas gdy Lakers zanotowali m.in. pięć strat w pięciu kolejnych posiadaniach piłki. W ten sposób po pierwszej połowie przyjezdni z Teksasu prowadzili 63-47. Choć historia NBA zna przypadki, w których drużyny traciły nawet większy dystans, a mimo to ostatecznie wygrywały spotkania, to Lakers nie byli w stanie nawet postraszyć Spurs, że stać ich na taki powrót.

Trzecią kwartę Ostrogi rozpoczęły od zdobycia siedmiu punktów z rzędu i podwyższenia przewagi do 23 punktów. Od tego momentu Spurs nie wygrywali już mniejszą różnicą niż 14 oczek, a w kulminacyjnym momencie osiągnęła ona 24 punkty (108-85), choć wtedy na placu gry przebywali już właściwie sami rezerwowi. Do stanu 41-41, na pięć minut przed końcem drugiej kwarty wynik meczu był jeszcze wyrównany, ale praktycznie od początku Lakers sygnalizowali oznaki słabszej dyspozycji. Zdobycie przez Spurs 18 punktów, przy zerowej odpowiedzi gospodarzy, w zaledwie trzy i pół minuty, ostatecznie podcięło skrzydła podopiecznym Mike'a Browna i fani zebrani w hali Staples Center mogli się tylko przyglądać jak ich ulubieńcy doznają najwyższej porażki w sezonie.

Uprzednio, najdotkliwszej przegranej Jeziorowcy doznali przed dziesięcioma dniami, gdy Phoenix Suns pokonali ich 125-105. Był to pierwszy mecz, w którym w szeregach Lakers zabrakło Kobego Bryanta i nawet jeśli w międzyczasie zanotowali serię 4-0, pokonując trzy zespoły z najlepszej ósemki Zachodu, to nie zmienia to faktu, że daleko bez Kobego nie zajadą, zwłaszcza w Playoffs. Na szczęście dla Mike'a Browna, wszystko wskazuje, na to, że swojego najlepszego zawodnika będzie mieć do dyspozycji znacznie wcześniej. Jak podają najświeższe doniesienia, Kobe może zagrać już w piątek, gdy Lakers po raz kolejny zmierzą się ze Spurs, tym razem na wyjeździe.

Tym razem zabrakło tego, co było kluczem do zwycięstwa w poprzednim spotkaniu ze Spurs, w którym to Lakers wygrali walkę na tablicach 60-33, a Andrew Bynum własnymi siłami zgarnął aż 30 piłek. W dzisiejszym pojedynku padł remis 37-37, a żaden z zawodników w żółtym stroju nie zaliczył więcej niż 7 zbiórek, co miało miejsce dopiero drugi raz w tym sezonie. „Szło nam tak dobrze, jak szło im, kiedy graliśmy w San Antonio. Lakers mieli dziś taki rodzaj meczu, jaki nam przydarzył się wtedy, gdy nas zniszczyli. Rozegraliśmy dziś dobry mecz, ale nie widziałem nigdzie Kobego Bryanta. Myślę, że to nam pomogło.” – powiedział trener gości Greg Popovich.

Do zwycięstwa poprowadził drużynę z Teksasu Tony Parker, który zdobył 29 punktów, zanotował 13 asyst i kompletnie zdominował swojego bezpośredniego rywala, Ramona Sessionsa, który choć zapisał na swoim koncie przyzwoite 10 punktów i 4 asysty, to był to prawdopodobnie jego najgorszy występ w barwach Lakers. Ważną rolę odegrał również Tim Duncan, który wspiął się na wyżyny swoich możliwości i zdobył 19 punktów i zebrał 8 piłek. To co prawda znacznie mniej niż nadal potrafi zdobywać, ale we wcześniejszych pojedynkach z parą Andrew Bynum i Pau Gasol wypadał bardzo blado. W czterech poprzednich spotkaniach przeciwko Lakers, Duncan zdobywał średnio zaledwie 6,5 punktu i 5,2 zbiórki na mecz. Manu Ginobili dodał 15 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty, a Danny Green 11 punktów, w tym trzy trafienia za trzy punkty.

Po stronie Lakers najskuteczniejszy był Andrew Bynum, który zdobył 21 punktów oraz zebrał 7 piłek, ale wraz z Gasolem nie potrafił zdominować pola trzech sekund, tak, jak w poprzedniej konfrontacji ze Spurs. Hiszpan dodał 16 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst. Jedynym graczem, do którego naprawdę nie można mieć żadnych zastrzeżeń był Matt Barnes, który już od kilku tygodni utrzymuje bardzo wysoką dyspozycję. Rezerwowy skrzydłowy zdobył 16 punktów, zebrał 6 piłek i zanotował 4 asysty, a jego średnie z ostatnich czterech spotkań to imponujące: 16 punktów, 8,2 zbiórki i 4,5 asysty. Metta World Peace dodał 11 punktów, a Devin Ebanks, zastępujący w pierwszej piątce Bryanta, 9 punktów i 4 zbiórki. Pozytywną stroną tego blamażu, była możliwość zaprezentowania swoich umiejętności przez Jordana Hilla, którego Lakers pozyskali z Houston Rockets w zamian za Dereka Fishera. W garbage-time, Hill w niespełna 4 minuty zdobył 4 punkty, zebrał 2 piłki i zablokował 1 rzut.

„Gramy dobrze z Kobem i gramy dobrze bez niego. Mieliśmy jednak fatalny fragment gry pod koniec drugiej kwarty i zapłaciliśmy za niego dużą cenę.” – powiedział Pau Gasol. Już dziś Lakers staną przed szansą odkupienia się za tę porażkę, gdy przyjdzie im się zmierzyć w wyjazdowym spotkaniu z Golden State Warriors. Ceną będzie jednak utrzymanie trzeciej pozycji w tabeli Konferencji, choć w obliczu bardzo prawdopodobnego uzyskania przez Spurs najlepszego bilansu na Zachodzie, Jeziorowcom wcale może na tym nie zależeć. W takim wypadku ich rywalem w drugiej rundzie Playoffs byłaby bowiem Oklahoma City Thunder, czyli najbardziej niewygodny dla nich rywal. Wszystko wyjaśni się w jednak trakcie najbliższych ośmiu dni.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [0]

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17