Aktualności


Mavericks 108 - Lakers 112 OT
2012-04-16 08:39:00 | autor: | Komentarze [2]

Tagi: lakers, mavericks, sezon 2011/2012

Wciąż bez Kobego Bryanta, za to już z Mikiem Brownem na ławce, Los Angeles Lakers odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, pokonując u siebie Dallas Mavericks 112-108, po dogrywce. Tym samym Jeziorowcy serię w sezonie zasadniczym z aktualnym mistrzem NBA zakończyli wynikiem 4-0, po tym jak w ubiegłorocznych Playoffs przegrali z nimi w czterech spotkaniach. Dzięki temu Lakers nie tylko się zrewanżowali za tamten blamaż, ale zyskali również przewagę psychologiczną przed zbliżającymi się Playoffs, w których ponowne spotkanie obu drużyn jest bardzo prawdopodobne. Gdyby sezon zakończył się dziś to w pierwszej rundzie bylibyśmy świadkami właśnie takiego pojedynku.

Jeziorowcy wygrali przed tym spotkaniem trzykrotnie z Mavericks, ale za każdym razem mieli w swoich szeregach Kobego Bryanta. Lider Lakers opuścił jednak piąty mecz z rzędu i podopieczni Mike'a Browna musieli sobie radzić sami, choć końcówka meczu odbywała się w warunkach, w których piłka zazwyczaj ląduje właśnie w rękach Kobego. W Los Angeles nie ma już również Dereka Fishera, który potrafił wyręczyć w tym Bryanta, jak chociażby w pierwszym meczu z Mavericks w tym sezonie, gdy rzutem za trzy punkty na trzy sekundy meczu zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 73-70. Rzuceni na głęboką wodę, bez asysty swoich najbardziej doświadczonych towarzyszy, Lakers spisali się jednak doskonale w końcówce czwartej kwarty i dogrywce, zabezpieczając tym samym swoje 39 zwycięstwo w tym sezonie.

Przez ostatnie trzy i pół minuty regulaminowego czasu gry, a następnie, już w doliczonym, punktowała cała piątka Jeziorowców, która znajdowała się wówczas na parkiecie. Najpierw pięć punktów z rzędu zdobył Ramon Sessions, dzięki czemu Lakers wyszli na prowadzenie 97-93, na niespełna trzy minuty przed końcem czwartej kwarty, odzyskując tym samym inicjatywę po tym jak  chwilę wcześniej przegrywali już 87-81 i perspektywa zwycięstwa wydawała im się już znikać z horyzontu. Ostatecznie Ramon stanął przed szansą trafienia game-winnera, gdy przy stanie 98-98 Lakers mieli 18 sekund na rozegranie ostatniej akcji, ale jego rzut nie otarł się nawet o obręcz. Gdyby jednak nie wcześniejsze jego trafienia, to dogrywki mogłoby w ogóle nie być.

W doliczonym czasie gry Lakers grali już po profesorsku i z zabójczą precyzją odpowiadali skutecznym atakiem, na każdy cios zadany przez Mavs. Dogrywka zaczęła się od punktów zdobytych przez Matta Barnesa, który zebrał piłkę w ataku po niecelnym rzucie Andrew Bynuma i zdobył szybkie punkty, choć w momencie walki o zbiórkę był już jedynym zawodnikiem w białej koszulce pod koszem rywala. Na to jednak, jeden z najlepszych zawodników w crunch-time w NBA, Jason Terry odpowiedział celną trójką. Przy kolejnym posiadaniu piłki przez Lakers czas upływał nieuchronnie aż w końcu znajdujący się za linią rzutów za trzy Pau Gasol musiał zdecydować się na rzut, by uniknąć straty, ale rzut ten okazał się również celny, dając Lakers prowadzenie 103-101. Mavericks nie pozostali dłużni Jeziorowcom i w odpowiedzi, kolejną trójką popisał się Dirk Nowitzki. Radość gości nie trwała jednak zbyt długo, bo Gasol ponownie znalazł się, za linią rzutów za trzy i trafił raz jeszcze, dając swojej drużynie prowadzenie 106-104, na co trener Rick Carlisle musiał zareagować prośbą o czas. Hiszpanowi zdarzyło się już raz trafić dwie trójki w meczu, ale miało to miejsce gdy grał jeszcze w Memphis Grizzlies i potrzebował na to wówczas więcej czasu niż 50 sekund.

Mimo wielkich rzutów Gasola, Lakers nie mogli być jeszcze wówczas pewni zwycięstwo, bo chwilę później był znowu remis 106-106, po dwóch celnych rzutach wolnych w wykonaniu Delonte Westa. Światełko pewności wygranej przyszło dopiero chwilę później, gdy trafił Andrew Bynum, a Lakersom udało się wybronić kolejną akcję. Na 110-106 podwyższył zaś znakomitym trafieniem Metta World Peace, który punkty zdobył tuż przed upływem 24 sekund na rozegranie akcji. Mavericks zmniejszyli jeszcze dystans do 108-110, wybronili akcję Lakers i mieli 15 sekund na doprowadzenie do kolejnej dogrywki, bądź wygranie tego spotkania trafieniem za trzy. Jason Terry zdecydował się na bezpieczniejsze rozwiązanie i wjazd pod kosz, i gdy wydawało się, że będą to łatwe punkty, to jak spod ziemi wyrósł przed nim Matt Barnes i Terry, starając się uniknąć bloku, trafił tylko w spód obręczy. Sfaulowany chwilę później Pau Gasol spokojnie trafił dwa rzuty wolne, ustalając wynik spotkania na 112-108. To właśnie trafienia Hiszpana okazały się najbardziej kluczowe dla wygrania tego meczu, ale byłoby to niesprawiedliwą oceną dla pozostałych graczy Lakers przebywających w crunch-time na parkiecie, z których każdy dołożył swoją cegiełkę dla zwycięstwa.

„Ten zespół wyeliminował nas w ubiegłym roku i nadal pozostają mistrzem NBA. Jeśli zmierzymy się z nimi ponownie, nie wiem czy nasz wynik 4-0 w sezonie będzie wiele znaczył. Wszystko zacznie się od początku i będziemy musieli grać tak samo twardo jak w tym meczu. Metta, Andrew, czy ja. Wszyscy musimy grać na wyższym poziomie podczas absencji Kobego. W każdym meczu może to zrobić któryś z nas.” – powiedział Gasol, który zdobył 20 punktów, zebrał 10 piłek i zanotował 5 asyst.

Andrew Bynum rozpoczął mecz od jednego trafienia na 8 rzutów w pierwszej kwarcie, ale w końcówce meczu znowu dominował pod koszem trafiając m.in. wszystkie 3 rzuty z gry w czwartej ćwiartce. Środkowy Lakers grał jednak z infekcją dróg oddechowych i daleki był od dyspozycji, którą zaprezentował w dwóch poprzednich spotkaniach, w których zebrał 30 piłek w jednym i dodał 30 punktów w drugim meczu, co było pierwszym takim wyczynem w NBA od roku 1982, gdy podobnym popisał się Moses Malone. Ostatecznie Bynum był najlepszym strzelcem Lakers z liczbą 23 punktów, do których dodał 16 zbiórek. Ogromną rolę w zwycięstwie odegrał również Ramon Sessions, który zdobył 22 punkty (8/15 z gry) i zanotował 5 asyst. Metta World Peace dołożył 18 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty, zaś rezerwowy Matt Barnes był bliski tripple-double, notując 11 punktów, 11 zbiórek i 8 asyst.

W trakcie meczu Kobe Bryant udzielił wywiadu stacji ABC, w którym zapewnił, że jego goleń jest w coraz lepszej dyspozycji i planuje powrócić do gry jeszcze przed Playoffs. Lakers pozostało już do rozegrania tylko pięć spotkań, ale aż w trzech z nich zmierzą się z dwoma najlepszymi drużynami w Konferencji Zachodniej, dwukrotnie z San Antonio Spurs i raz z Oklahomą City Thunder. Nawet siedząc na ławce, Kobe stara się jednak wspierać swoich kolegów, wcielając się w rolę asystenta trenera. „To teraz coach Bryant. Rozrysowuje nam zagrywki na tablicy, zabiera nas na stronę i służy pomocą.” – powiedział Ramon Sessions.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [2]

pentadbir

AB w ostatnim tygodniu: 21,7 p. 16,25 zb., a Lakers 4-0. Będzie chyba Player Of The Week. Ale skuteczność jak na niego słabiutka – 42%. Trochę łaskawszym okiem patrzę teraz na procenty Kobego. Nie tak łatwo ciągnąć ofensywę Lakers i robić to na wysokiej skuteczności. Jakby Kobe miał pełnić rolę 3go strzelca oddającego 15 rzutów w meczu, to pewnie też miałby w okolicach 50%.

jerzyna898

Ważne że odskoczyliśmy Clippers na 1.5 zwycięstwa. Licze ze w PO zagramy z Denver

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Czas na najbardziej ekscytujący sezon NBA dla fanów Lakers od lat!! GO LAKERS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 1 tydzień temu

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18