Aktualności


Lakers 98 - Spurs 84
2012-04-12 08:34:00 | autor: | Komentarze [4]

Tagi: lakers, sezon 2011/2012, spurs

Styl w jakim Lakers pokonali New Orleans Hornets pozostawiał wiele do życzenia, ale obok zwycięstwa nad San Antonio Spurs, bez Kobego Bryanta na parkiecie i w dodatku na wyjeździe, trudno już przejść obojętnie. Jeziorowcy pokonali najlepiej spisującą się we własnej hali drużynę z Konferencji Zachodniej wynikiem 98-84, poprawiając swój bilans na 37-22, dzięki czemu uniknęli zrównania się liczbą porażek z LA Clippers i Memphis Grizzlies, którzy również wygrali wczorajsze mecze. Do zwycięstwa poprowadził Lakers Andrew Bynum, który zebrał aż 30 piłek z tablic.

W ostatnich tygodniach Bynum wielokrotnie zdobił swoim nazwiskiem nagłówki prasowe, ale w negatywnym kontekście, m.in. po tym jak oddał głupi rzut za trzy w meczu z Warriors, po tym jak został ukarany przez klub za nieprofesjonalne zachowanie, czy niedawno po wyrzuceniu z boiska w meczu z Houston Rockets. Tym razem środkowy Lakers trafia na usta koszykarskiego świata z bardziej chlubnego powodu. Andrew dokonał czegoś, co po raz ostatni padło udziałem zawodnika Lakers w roku 1978. Zebrane przez Bynuma 30 piłek, to nie tylko jego rekord kariery, ale w ogóle rekord bieżącego sezonu w NBA, a także dopiero drugi taki przypadek w lidze w ostatnich 12 latach. Dwa lata temu 31 zbiórek zanotował bowiem Kevin Love. Ostatnim graczem Lakers, który dokonał czegoś podobnego był natomiast Kareem Abdul-Jabbara, a miało to miejsce 34 lata temu. Bynum dołączył więc do elitarnego grona Jeziorowców, którzy zebrali 30 piłek w meczu, obejmującego wyżej wymienionego Jabbara, oraz George'a Mikana, Elgina Baylora i Wilta Chamberlaina.

Andrew własnymi siłami zebrał niemal tyle samo piłek co cała drużyna Spurs, a Lakers wygrali walkę na tablicach 60-33, pozwalając również rywalom na zaledwie jedną zbiórkę w ataku. 24-letni środkowy nie był jednak do końca zadowolony ze swojego występu. „To świetne uczucie zebrać 30 piłek, ale nie siedział mi dziś rzut i jestem lekko zawiedziony mym występem  z tego powodu. Bardziej zapamiętam to, że kiepsko rzucałem.” – powiedział Andrew Bynum, który do 30 zbiórek dodał 16 punktów, na skuteczności 7 trafień na 20 oddanych rzutów z gry, z czego 4 zablokowali zawodnicy Spurs. „Rzucili kilka niedolotów, które wpadły mi prosto w ręce. Moja praca ograniczyła się tylko do trzymania rąk w pogotowiu.” – podsumował Bynum. „Miał wiele dogodnych sytuacji do zbiórek. Oczywiście jest wielkim graczem, a jego 8 zbiórek w ataku wyrządziło nam sporo krzywdy. Przede wszystkim nie graliśmy jednak dobrze.” – powiedział Tim Duncan.

Nie ujmując nic ze zwycięstwa Lakers, trzeba przyznać, że Spurs zagrali dalece od swojego normalnego poziomu i trudno oczekiwać, by zagrali tak ponownie w dwóch kolejnych meczach przeciwko Jeziorowcom, które odbędą się 17 i 20 kwietnia. Była to również dopiero pierwsza konfrontacja tych drużyn w bieżących rozgrywkach, ale zaplanowane dwa kolejne spotkania na ostatnie 2 tygodnie rozgrywek będą świetną okazją na zaznajomienie się ze swoimi dawnymi rywalami, z którymi wielokrotnie toczyli boje w ubiegłej dekadzie. Obydwie drużyny zajmują obecnie drugie i trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej, więc gdyby właśnie zakończył się sezon regularny, to w Playoffs, po ewentualnym wyeliminowaniu swoich pierwszorundowych rywali, Lakers i Spurs zmierzyliby się w drugiej rundzie.

Podopieczni Mike Browna zatrzymali Spurs na poziomie 84 punktów, co jest ich najmniejszą stratą punktową od 4 marca, gdy również klasowej drużynie, Miami Heat pozwolili na zdobycie tylko 83 oczek. Urobek Spurs z wczorajszej nocy niekoniecznie jednak wynikał z żelaznej defensywy Lakers, gdyż gospodarze wielokrotnie, fatalnie pudłowali rzuty, które zazwyczaj wpadają im z zamkniętymi oczami – Spurs nie bez przyczyny mają trzeci najlepszy atak w NBA (średnio 102 punkty na mecz). Nie zmienia to jednak faktu, że Lakers w pełni zasłużyli na to zwycięstwo, a wykorzystywanie słabej dyspozycji rywala również świadczy o sile i klasie zespołu. „Zagrali świetnie i stłukli nas na kwaśne jabłko. Nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat.” – powiedział trener Spurs, Greg Popovich.

Wystarczy tylko wspomnieć, że przed spotkaniem, w obliczu braku Kobego Bryanta na parkiecie, mało kto przyznawał Lakers szansę na zwycięstwo. Kilka dni temu Spurs zakończyli serię 11 zwycięstw z rzędu, ale tylko dlatego, że w przegranym z Utah Jazz meczu (84-91) nie zagrali Tim Duncan, Tony Parker i Manu Ginobili, gdyż Greg Popovich postanowił dać odpocząć swoim liderom. Cała trójka była jednak wypoczęta na spotkanie z Lakers, a mimo to gospodarze doznali najbardziej dotkliwej porażki od 21 lutego, gdy Portland Trail Blazers rozgromili ich 137-97, ale również pod nieobecność trójki swoich liderów i również po wygraniu 11 spotkań z rzędu.

Bynum nie był jednak jedynym bohaterem tego spotkania po stronie Lakers. Był nim również Metta World Peace, który rozegrał najlepsze spotkanie, nie tylko w tym sezonie, ale w ogóle odkąd reprezentuje barwy klubu z Los Angeles. Niegdysiejszy Ron Artest zdobył 26 punktów, trafiając 10 z 15 rzutów z gry i 5 z 8 rzutów za trzy punkty, a do tego dołożył jeszcze 4 zbiórki i 2 przechwyty. Po raz ostatni World Peace był tak skuteczny w sezonie 2008/2009, gdy jeszcze jako zawodnik Houston Rockets miał na swoim koncie aż 9 spotkań z taką, bądź większą, zdobyczą punktową. Pau Gasol dodał z kolei 21 punktów (9/24 z gry), 11 zbiórek i 4 asysty, a Ramon Sessions 10 punktów, 5 asyst i 3 zbiórki.

Nie do przecenienia pozostaje również postawa rezerwowych, którzy co prawda przegrali, i to znacznie, z ławką Spurs (25-42), ale w obliczu zdobywanych w sezonie średnio 20,2 punktów na mecz (najgorzej w NBA), występów Steve'a Blake i Matta Barnesa nie sposób nie pochwalić. Blake po raz pierwszy od odejścia Dereka Fishera i przyjścia Ramona Sessionsa, nie wypadł gorzej od tego drugiego, zdobywając 10 punktów, 3 zbiórki i 3 asysty. Barnes dołożył natomiast 13 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty. Było to również pierwsze od 15 meczów spotkanie, w którym dwóch rezerwowych Lakers zanotowało dwucyfrowy wynik w punktach.

Do końca rozgrywek pozostało Lakers jeszcze siedem spotkań do rozegrania, ale utrzymanie obecnej, trzeciej pozycji w Konferencji Zachodnie będzie niezwykle ciężkim zadaniem. Oprócz tego, że Jeziorowcy jeszcze dwukrotnie zmierzą się ze Spurs, zagrają również z Denver Nuggets, Dallas Mavericks i Oklahoma City Thunder, a z łatwiejszych rywali pozostali im jedynie Golden State Warriors i Sacramento Kings. Trzy kolejne mecze Lakers zagrają jednak u siebie, a ich pierwszym rywalem będą Nuggets.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [4]

pentadbir

Już po pierwszej kwarcie było wiadomo, że idzie na 40 zbiórek, tak więc 30 to trochę mało... Czemu oni potrafią wygrywać z Heat, Celtics, Spurs, Mavericks, a męczą się zawsze z jakimiś patałachami? No i szacun dla Artesta. Ostatnie 4 mecze to średnio 19 pkt.

JoshPowell79

@pentadbir..a po to przegrywają z tamtymi żebyśmy mieli jakąś nadzieję na PO po świetnych meczach z contenderami...

mcpete

lider z konieczności grzał ławę, reszta podzielila jego 25 posiadań między siebie, z niezłym skutkiem jak widać, całkiem zespołowa koszykowka. Ukłon dla artesta, szacun dla bynuma

artest88

30 zbiórek to chyba jego rekord kariery, Artest 2 mecze najwięcej punktów z drużyny, tego sie nie spodziewalem, myslalem ze Roman bedzie brylował, ale i tak jest dobrze

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17