Aktualności


Lakers 93 - Hornets 91
2012-04-10 08:22:00 | autor: | Komentarze [3]

Tagi: hornets, lakers, sezon 2011/2012

Wczorajszej nocy Los Angeles Lakers udowodnili, że wygrywanie bez Kobego Bryanta jest możliwe, ale żeby pokonać najgorszą drużynę Konferencji Zachodniej – New Orleans Hornets, musieli męczyć się do samego końca. Tak było jednak w każdej z trzech konfrontacji pomiędzy tymi drużynami w tym sezonie, więc można to po prostu uznać za przedłużenie tradycji. Ostatecznie Jeziorowcy zwyciężyli po świetnym finiszu 93-91, a wygraną przypieczętowali kluczowymi trafieniami za trzy punkty Metta World Peace i Ramon Sessions.

Lakers zmierzyli się z Szerszeniami po raz trzeci na przestrzeni ostatniego miesiąca, co daje świetną skalę porównawczą, za wyjątkiem tego, że w pierwszym z tych spotkań zagrał jeszcze Derek Fisher, co swoją drogą stanowiło jego ostatni występ w barwach Jeziorowców. Z Fisherem, czy bez, z Bryantem, czy nie, obraz gry w każdym z tych spotkań był podobny. 14 marca Lakers potrzebowali dogrywki, żeby wygrać w Nowym Orleanie 107-101. 31 marca o nikłym zwycięstwie 88-85 przesądził zaś rzut za trzy w wykonaniu Kobego, na 20 sekund przed końcem meczu. Tym razem o  wygranej zadecydowała postawa Lakers w czwartej kwarcie, do której przystępowali z 7-punktową stratą. Na półtorej minuty przed końcem meczu Lakers odzyskali prowadzenie po celnej trójce Metta World Peace'a (89-86), a na 92-86 podwyższył kolejnym trafieniem za trzy Ramon Sessions. Po zagraniu rozgrywającego Los Angeles, Hornets mieli tylko 26 sekund na odrobienie strat i w tym czasie udało im się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki do dwóch punktów.

Jeziorowcy w końcu zjawili się na parkiecie z jakąś defensywą, po raz pierwszy od trzech spotkań nie tracąc powyżej 108 punktów, choć nie było to wielkim wyczynem w konfrontacji z zespołem, który ma drugi najgorszy atak w lidze i średnio zdobywa zaledwie 89,4 punktu na mecz. Pod nieobecność Kobego, przewodnictwo przejął Pau Gasol, który zdobył 25 punktów, zebrał 9 piłek i zanotował 4 asysty. „Jestem jednym z naszych filarów, gdy nie ma Kobego, a nawet więcej, staram się więc bardziej angażować ofensywnie. Nie staram się być główną postacią w drużynie. Mamy świetny zespół i wiele broni w arsenale. Gram tylko trochę bardziej agresywnie w ataku, bo w końcu nie ma wśród nas najlepszego strzelca w lidze.” – powiedział Hiszpan.

Tym razem, w przeciwieństwie do poprzedniego meczu z Phoenix Suns, atak Lakers był bardziej zbilansowany. Przypomnijmy tylko, że w spotkaniu ze Słońcami z Arizony, Andrew Bynum i Pau Gasol oddali łącznie aż 52 rzuty z gry. Wczorajszej nocy tylko Gasol oddał więcej niż 20 rzutów, a dokładnie 21, z których trafił 10. Bynum dodał natomiast 7 trafień na 17 prób, które dały mu 18 punktów. Wsparcia udzielił również Ramon Sessions, który pod nieobecność Bryanta miał więcej okazji do kontaktu z piłką i zamienił to na 17 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst oraz w końcowych sekundach popisał się trafieniem, które zazwyczaj padają łupem właśnie Kobego. „Za każdym razem, gdy tracisz takiego gracza jak on, musisz grać na najwyższych obrotach. Starałem się tylko zapełnić po nim lukę, atakować kosz i wziąć na siebie kilka jego rzutów.” – powiedział Sessions.

Jeziorowcy musieli jednak solidnie zapracować na to zwycięstwo, gdyż oprócz tego, że Hornets mają jeden z najgorszych ataków w lidze, to dysponują jednocześnie jedną z najlepszych defensyw. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i choć w drugiej kwarcie Lakers wyszli na najwyższe w tym meczu, 9-punktowe prowadzenie (40-31), to do przerwy Hornets zdołali zniwelować straty do jednego punktu (44-43). Trzecia ćwiartka przebiegała już jednak pod dyktando gospodarzy, którzy również uzyskali swoje najwyższe w meczu – i również 9-punktowe – prowadzenie i niewiele mniejszym dysponowali jeszcze na 5 minut przed końcem meczu (84-77). Wówczas Lakers popisali się jednak genialnym fragmentem gry, w trakcie którego zanotowali serię 15-2, uwieńczoną trafieniem za trzy w wykonaniu Sessionsa, po którym na 26 sekund przed końcem meczu wygrywali 92-86.

Hornets zdołali jeszcze zmniejszyć dystans na 91-93, na 1,2 sekundy przed końcem meczu po celnym rzucie spod kosza w wykonaniu Chrisa Kamana. Następnie piłkę do gry wprowadzał z połowy Metta World Peace i po dziwnym podaniu na własną połowę do stojącego pod koszem Matta Barnesa, mało co, nie przechwycił jej Jason Smith. Komentujący spotkanie Stu Lantz, określił to zagranie wręcz najgorszym, jakie kiedykolwiek widział w koszykówce. Na szczęście dla Lakers, Barnes zdołał jednak opanować piłkę i Jeziorowcy opuszczali halę New Orleans Arena w roli zwycięzców.

„Ożyliśmy w decydującym momencie. Pomagaliśmy sobie w obronie i udało nam się zatrzymać ich na jednym trafieniu z gry. Po drugiej stronie parkietu skutecznie atakowaliśmy, a przede wszystkim graliśmy mądrze. To był miły widok.” – powiedział Pau Gasol. „Wykazaliśmy zimną krew, popisując się jednym wielkim zagraniem, za drugim.” – dodał Mike Brown.

Andrew Bynum do swoich 18 punktów dołożył 11 zbiórek, przyczyniając się do wygrania przez Lakers walki na tablicach wynikiem 46-35. W pierwszym składzie ponownie Kobego zastąpił Devin Ebanks, ale tym razem jego występ nie wypadł już tak okazale jak w poprzednim spotkaniu z Suns. Ebanks zaczął nieźle od zdobycia 4 punktów w pierwszej kwarcie, ale ostatecznie występ zakończył z dorobkiem zaledwie 6 punktów, na słabej skuteczności (2/7 z gry). Wsparcia udzielili jednak rezerwowi, choć i tak, tradycyjnie przegrali z ławką rywali. Matt Barnes dodał 9 punktów, 8 zbiórek i 2 bloki, a Steve Blake dołożył 8 punktów i 4 asysty. Metta World Peace zanotował natomiast poprawne 8 punktów i 4 zbiórki, w tym ważne trafienie za trzy na półtorej minuty przed końcem meczu.

Przed Lakers teraz najtrudniejszy sprawdzian w ostatnich tygodniach, gdyż po raz pierwszy w tym sezonie zmierzą się z San Antonio Spurs. Nadal nie wiadomo czy w meczu wystąpi Kobe Bryant, ale nawet z nim w składzie może być ciężko o wygraną. Spurs co prawda w końcu przegrali po wygraniu 11 spotkań z rzędu (84-91 z Jazz) i stracili przewodnictwo na Zachodzie, na rzecz Oklahoma City Thunder, ale o zwycięstwo w hali AT&T Center będzie niezwykle ciężko. Spurs przegrali tam bowiem zaledwie 4 razy w tym sezonie, co daje im najlepszy wynik na własnym terenie w Konferencji Zachodniej. W całej NBA tylko Miami Heat mają lepszy bilans we własnej hali.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [3]

pentadbir

Co za typ z tego MWP. Dobrze, że Barnes się w porę zorientował.

danonek

ktos wie w ogole o co mu chodzilo z tym podaniem ?

sasuke

Może chciał zagrać na "alibi" ?

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie temu

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17