Aktualności


Lakers 104 - Warriors 101
2012-03-28 09:06:00 | autor: | Komentarze [7]

Tagi: lakers, sezon 2011/2012, warriors

Bez względu na siłę rywala, zwycięstwa na wyjazdach przychodzą Lakers nie zwykle ciężko w tym sezonie. Sam fakt, że udało im się w Oakland pokonać Golden State Warriors 104-101 niezwykle cieszy, choć styl w jakim to uczynili, pozostawiał wiele do życzenia. Niemniej jednak Lakers wymęczyli ostatecznie zwycięstwo w konfrontacji z trzecią najgorszą drużyną Konferencji Zachodniej i w ostatnich dwóch tygodniach zanotowali nawet lepszy na wyjazdach niż u siebie, wygrywając 5 z 6 spotkań w podróży, podczas gdy u siebie wygrali tylko 2 z 4.

Przed samym meczem więcej się mówiło o fakcie, że Kobe Bryant został posadzony na ławce, na sześć minut przed końcem poprzedniego spotkania Lakers z Memphis Grizzlies, niż o samej konfrontacji z Warriors. Choć ekipa z Golden State zajmuje trzecie od końca miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, to ma też lepszy bilans niż sześć drużyn ze Wschodu i choć nadal różnica poziomów, pomiędzy nimi, a Lakers jest wyraźna, to Warriors potrafią być groźni na własnym parkiecie. Dodając do tego niepewną formę podopiecznych Mike'a Browna na wyjazdach, mogliśmy się spodziewać, że zwycięstwo nad Wojownikami, nie przyjdzie przyjezdnym z Los Angeles z łatwością.

Jeziorowcy nie zawiedli tych oczekiwań, co kosztowało ich nerwówkę w ostatnich 2 minutach, ale ostatecznie zwyciężyło ich wyrachowanie i doświadczenie, które jak widać wcale nie opuściło drużyny wraz z odejściem Dereka Fishera. Lakers nadal mają bowiem Kobego Bryanta, który po raz kolejny przypomniał, że potrafi zdobywać ważne punkty wtedy, gdy drużyna tego najbardziej potrzebuje, i w ostatniej minucie trafił dwa wielkie rzuty, które zadecydowały o zwycięstwie. „To jest właśnie, to co gracze jak Kobe robią. Kiedyś masz takiego specjalistę w swojej drużynie to dajesz mu piłkę do rąk i prosisz, żeby zdobył punkty.” – powiedział Mike Brown.

Zaczynając jednak od początku, nic nie wskazywało na to, że publiczność zebrana w hali Oracle Arena będzie świadkiem tak nerwowej końcówki meczu. Jeziorowcy szybko uzyskali wyraźną przewagę i wszystko zmierzało w stronę blowoutu. Po tym, jak pierwszą kwartę wygrali dziewięcioma punktami (25-16), w drugiej przewagę powiększyli do 16 oczek (45-29). Pierwszą połowę gospodarze zakończyli jednak serią 19-10 i przed przerwą zmniejszyli dystans do zaledwie siedmiu punktów (55-48). W trzeciej części meczu Lakers ponownie powrócili do dominacji, zwiększając przewagę do 14 punktów, ale końcówka po raz kolejny należała do Warriors, którzy w trakcie dwóch ostatnich minut zanotowali serię 9-2 i przed czwartą kwartą znowu tracili tylko 7 punktów (72-79).

Ta ostatnia część spotkania przebiegała już pod znakiem bardzo wyrównanej gry, a właściwie lepiej grających, przynajmniej do czasu, Warriors. Jeziorowcy utrzymywali przewagę nad gospodarzami od samego początku meczu, ale zespół prowadzony przez trenera Marka Jacksona zdołał wyrównać na 95-95, na 2 minuty i 35 sekund przed końcem gry. Warriors uczynili to głównie za sprawą Brandona Rusha, który raz po raz dziurawił kosz, zdobywając w tej części meczu 10 ze swoich 23 punktów. W tym momencie zwycięstwo naprawdę wydawało się wymykać z rąk Lakers, ale nie stracili oni zimnej krwi nawet wtedy, gdy David Lee dał swojej drużynie pierwsze prowadzenie w tym meczu (97-95), gdy na zegarze pozostawały 82 sekundy do końca meczu.

Do tej chwili Kobe grał całkiem nieźle, ale na niskiej skuteczności (7/22). Liderowi Lakers ręka jednak nie zadrżała i już po chwili wyrównał na 97-97, rzucając z rogu boiska pomimo dwóch obrońców na swoim karku. W kolejnej akcji kluczowym, z tym, że defensywnym zagraniem popisał się za to Metta World Peace, blokując rzut Klaya Thompsona, po którym piłka odbiła się od nóg obrońcy Warriors i wyszła na aut. Dzięki temu Kobe stanął przed szansą rozstrzygnięcia losów spotkania na korzyść Lakers i po raz kolejny wypełnił zadanie, jak przystało na zawodnika uznawanego za najlepszego closera w NBA. Brandon Rush zrobił co mógł, żeby utrudnić zadanie Kobemu, ale mógł się tylko przyglądać jak piłka wpada po jego rzucie do kosza. Po chwili Rush mógł wyrównać na 97-97, ale nie trafił layupa. Lakers zebrali piłkę, gdy na zegarze pozostały już tylko 23 sekundy do końca meczu, więc Warriors zmuszeni byli faulować. Pau Gasol, Kobe Bryant i Matt Barnes, trafili jednak 5 z 6 rzutów wolnych w tych ostatnich sekundach i zabezpieczyli zwycięstwo Lakers.

Cichymi bohaterami tego spotkania była właśnie ta wspomniana obok Kobego dwójka. Hiszpan zanotował imponujące double-double w postaci 19 punktów oraz 17 zbiórek i był jedynym graczem pierwszej piątki Lakers, który trafił co najmniej połowę swoich rzutów. Matt Barnes grając przeciwko drużynie, w której spędził dwa sezony w latach 2006-2008, rozegrał za to prawdopodobnie najlepszy mecz w bieżących rozgrywkach. 32-letni skrzydłowy zdobył z ławki 18 punktów, zebrał 10 piłek oraz zablokował 2 rzuty rywali. Kobe był natomiast najlepszym strzelcem zespołu, z 30 punktami w swoim dorobku (9/24 z gry, 11/12 z wolnych), do których dołożył po 5 zbiórek i asyst. Ze swojego występu może być również zadowolony Metta World Peace, który oprócz ważnego zagrania w obronie w ostatniej minucie, zdobył 11 punktów i zebrał 5 piłek.

Najsłabszy mecz z dotychczasowych w barwach Lakers rozegrał Ramon Sessions (7 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty), ale i tak Jeziorowcy prezentowali się lepiej z nim na parkiecie, niż z rezerwowym Stevem Blakiem. Do udanych nie zaliczy z pewnością tego występu Andrew Bynum, który na słabej skuteczności (4/13) zdobył 11 punktów i zebrał 5 piłek. Do tego 24-letni środkowy grał tylko 23 minuty. Mniej w tym sezonie zagrał tylko przeciwko Houston Rockets, gdy został usunięty z parkietu za dwa przewinienia techniczne. Co więc było powodem tak krótkiego występu Andrew? Problemy z faulami? Kontuzja? Nic z tych rzeczy. Na początku trzeciej kwarcie Bynum popisał się zagraniem godnym debiutanta, odpalając rzut za trzy i to w pierwszych sekundach akcji ofensywnej. Już po chwili Bynum siedział na ławce i do gry powrócił dopiero w czwartej kwarcie, ale tylko na 3 minuty i tylko dlatego, że Pau Gasol musiał odpocząć. O ile decyzja o posadzeniu Kobego Bryanta w poprzednim meczu z Grizzlies mogła budzić kontrowersje, tak do ochłodzenia głowy Andrew przez Mike'a Browna nikt nie powinien mieć pretensji. Sam Andrew nie czuł jednak skruchy po meczu. „Nie wiem czy ten rzut był wart tego by posadzić mnie na ławce. Trafiłem raz w poprzednim meczu. Chciałem spróbować znowu.” – powiedział Bynum.

Kobe po tym meczu ma na swoim koncie 29 283 punktów zdobytych w karierze i prześcignął tym samym Michaela Jordana na liście graczy, którzy zdobyli najwięcej punktów dla jednej drużyny. Na pierwszym miejscu nadal niepodzielnie rządzi Karl Malone, który dla Utah Jazz zdobył 36 374 punktów.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [7]

mcpete

swoją drogą szkoda że Bynum nie trafił tej trójki, byłoby o czym gadać, a tak ziewam tylko nad kolejnym słabym meczem i wystękanym zwycięstwem

danonek

ja tam jestem ciekawy czy bedzie jutro wiekszy czy mniejszy pogrom vs Thunder :o

mcpete

Thunder są zbyt silni żeby z nimi przegrywać

danonek

byle bez blowa jak ostatnio

sasuke

Z Thunder chyba cudow sie nie spodziewacie ;) Choć po cichu licze na dobry mecz Romana

sasuke

kobe pokonal JOrdana w ilosci pkt. w NBA

lukostro

Nie w NBA a w ilości punktów rzuconych na rzecz jednej drużyny. Tzn. że Kobe rzucił więcej w sumie dla LA niż Mike dla Bulls. Do pobicia MJ'a overall jeszcze trochę Kobemu brakuję.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Czas na najbardziej ekscytujący sezon NBA dla fanów Lakers od lat!! GO LAKERS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 6 days, 19 h temu

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 2/7/18

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 30/6/18