Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 104 - Philadelphia 76ers 111 (29.12.2013)

LA Lakers 104 vs Philadelphia 76ers 111 (29 Grudnia 2013)

76ers 111
Lakers 104
 1234WYNIK
PHI20323425111
LAL22302527104

Arena: STAPLES Center, Los Angeles, California

Data publikacji: 30/12/2013 8:20 | autor: Daniel

Powoli kończą się drużyny, które można by określić mianem słabszych od Los Angeles Lakers. Po przegraniu z czerwoną latarnią Zachodu – Utah Jazz, przyszła pora na drugich od końca na wschodnim wybrzeżu Philadelphia 76ers, którzy również okazali się być zbyt wysokimi progami dla Jeziorowców. Przed własną publicznością Lakers ulegli Sixers 104-111, ponosząc piątą porażkę z rzędu i tym samym przedłużając najdłuższą w sezonie serię przegranych.

Gospodarze rozpoczęli mecz koncertowo, od trafienia czterech z pięciu oddanych rzutów z gry i objęcia szybkiego prowadzenia 12-2. Szybko okazało się jednak, że w rzeczywistości gitara jest rozstrojona, dyrygent pijany, a muzycy zostali zatrudnieni do spektaklu z łapanki. Tak szybko jak Lakers objęli 10-punktowe prowadzenie, równie szybko je stracili, a „koncert” zamienił się w ciężką do strawienia kakofonię. Jeziorowcy zaserwowali swoim fanom wątpliwej jakości widowisko i tylko włożonym w ten mecz wysiłkiem, przy akompaniamencie błędów, niedoskonałości i braku umiejętności, uratowali się przed wygwizdaniem przez zebraną w hali Staples Center publiczność. Powiedzieć, że Lakers grają najgorszą w koszykówkę w tym sezonie, to nic nie powiedzieć. Na taki stan rzeczy ogromny wpływ ma jednak plaga kontuzji, która zdaje się nie opuszczać ekipy z Los Angeles od ubiegłorocznych rozgrywek.

Po raz kolejny Jeziorowcy zmuszeni byli grać bez środkowego Pau Gasola, która nadal nie doszedł do siebie po zakażeniu układu oddechowego. Co by nie mówić o Katalończyku, jego nierównej formie w ataku i notorycznie słabej prezencji w obronie, Lakers wydają się wiele tracić kiedy zmuszeni są radzić bez niego. Wszystkie pięć ostatnich porażek jest ściśle skorelowane z chorobą Pau, który nie zagrał w trzech z tych spotkań, a w starciach z Suns i Heat był wyraźnie osłabiony fizycznie. To jednak nie koniec nieszczęść, bo Chris Kaman nabawił się urazu kostki w poprzednim starciu z Jazz i choć przeciwko Szóstkom zagrał, to jego występ został ograniczony do zaledwie dziesięciu minut. Brak głównego środkowego i kontuzja jego zmiennika pomogły temu, że Lakers po raz kolejny dali się zdemolować w pomalowanym (28-52). Odpowiednia ilość kontuzji wśród graczy obwodowych również musi się zgadzać i po tym, jak niedawno do gry wrócił Jordan Farmar, dziś urazu doznał Xavier Henry. W pierwszej kwarcie, po zaledwie 4 minutach gry Henry nadwyrężył prawo kolano i więcej nie wrócił na parkiet. Dziś zawodnik przejdzie badanie rezonansem magnetycznym, które wykaże czy jest to coś poważnego.

W związku z tym, przeciwko Sixers Mike D'Antoni zmuszony był obdarować pokaźnymi minutami takich graczy, jak Ryan Kelly czy Kendall Marshall. I choć obydwaj zaprezentowali się przyzwoicie i byli jednymi z niewielu jasnych punktów Lakers w tym meczu, to nie wiele to zmieniło w obrazie gry. Szukając analogii, w kwietniowych Playoffs Jeziorowcy zmuszeni byli grać Andrew Goudelockiem i Dariusem Morrisem w pierwszej piątce i także, nie prezentowali się oni najgorzej, ale jak wiemy, było to o wiele za mało, aby uchronić się przed sromotną porażką 0-4 z San Antonio Spurs. Dziś nie ma ich obydwu w NBA, a Kelly i Marshall to również zawodnicy balansujący na granicy swojej egzystencji w lidze i fakt, że przebywali oni na parkiecie w czwartej kwarcie nie mógł wróżyć nic dobrego dla Lakers. Nie jest to żaden przytyk do tych zawodników, bo grali przecież nieźle. Nie jest to również krytyka trenera, który w obliczu utraty tylu istotnych dla rotacji graczy nie ma wielkiego wyboru, a jedynie stwierdzenie gorzkiej rzeczywistości w jakiej znaleźli się Lakers.

Mimo przeciwności losu z jakimi zmagają się Jeziorowcy, Philadelphia 76ers to nadal jedna z najgorszych ekip w NBA i wstydem było z nią przegrać, a już zwłaszcza przed własną publiką. Przed tym spotkaniem Sixers wygrali ledwie raz na wyjeździe w bieżących rozgrywkach i miało to miejsce na samym początku sezonu, kiedy to Philadelphia była w trakcie zaskakującej serii trzech zwycięstw z rzędu, po której wygrali tylko 5-krotnie w 23 meczach. Podobnie jak w poprzednich starciach z Miami Heat i Utah Jazz, Jeziorowcy uczynili spotkanie wyrównanym, ale jednocześnie byli tą drużyną, która przez większość czasu goniła za rywalem, a nadmierną ilością błędów odebrała sobie realną szansę na zwycięstwo. Gospodarze popełnili aż 20 strat, dzięki którym Philadelphia zdobyła 27 punktów. O obronie w pomalowanym wspomniałem już w jednym z wcześniejszych akapitów – nie istniała. Spencer Hawes (19 punktów, 8 zbiórek) i Thaddeus Young (25 punktów, 9 zbiórek) wyglądali jak dominujący duet podkoszowy do jakiego im daleko, kiedy grają przeciwko innej drużynie niż Lakers. W ataku nie było lepiej. Jeziorowcy bez Pau, Kobego Bryanta, Steve'a Blake'a, a dziś także bez Xaviera Henry'ego byli do bólu schematyczni i przewidywalni w ataku, co w większości przypadków kończyło się biciem głową w mur i przypadkowymi rzutami w ostatnich sekundach akcji. Efektem tego było oddanie rekordowej w sezonie liczby 37 rzutów za trzy punkty, z których drogę do celu znalazło tylko 12.

Słabiutkie zawody rozegrał Jordan Farmar, któremu wyraźnie brakuje ogrania i systematyczności po prawie miesięcznej przerwie od koszykówki. Jordan był dziś nieskuteczny (3/11 z gry i 1/5 za trzy) i nieefektywnie dystrybuował piłkę i niech nie zmyli was jego 8 asyst (przy 3 stratach). W ofensywie Lakers wyglądali o wiele lepiej, gdy na parkiecie przebywał Kendall Marshall, który w swoim trzecim występie w tym sezonie w końcu pokazał się z korzystnej strony. Marshall próbował uruchamiać wysokich w grze pick-and-roll i właściwie tylko wtedy, gdy on odpowiadał za rozgrywanie, Jeziorowcy grozili czymkolwiek innym od rzutów trzypunktowych. Do tego sam Kendall zaprezentował się nieźle w ataku i będąc całkowicie ignorowanym przez defensywę trafił 3 z 5 rzutów za gry, w tym 2 z 3 za trzy, a 17-minutowy występ zakończył z dorobkiem 8 punktów i 3 asyst. Do tego uzyskał najkorzystniejszy w drużynie wskaźnik +/-, gdyż z nim na placu gry Lakers byli 13 punktów do przodu.

Rolę lidera próbował wziąć na swoje barki Nick Young i owszem udało mu się być najlepszym strzelcem tego meczu (26 punktów), ale uczynił to na fatalnej skuteczności (6/21 z gry i 2/11 za trzy), a do tego dodał aż 6 strat. Jakby tego było mało, Young po raz kolejny nie potrafił sprostać własnym frustracjom i zamiast po nieudanych zagraniach grzać do obrony, zwieszał tylko głowę i odpuszczał szybki powrót na własną połowę – w kilku przypadkach pomogło to Sixers zdobyć punkty. Na osłodę jego występu pozostaje nam stuprocentowa skuteczność z linii rzutów wolnych, z której trafił rekordowe w karierze 12 rzutów oraz jego 6 zbiórek na tablicach. W gruncie rzeczy jego gra była odzwierciedleniem tego, co pokazał cały zespół Lakers, a mianowicie brak pomysłu na przełamanie obrony Sixers i masę rzutów z nieprzygotowanych pozycji w ostatnich sekundach akcji, dobrą dyspozycję na linii rzutów wolnych (30/34) i skuteczną walkę na tablicach (55 zbiórek, w tym 18 w ataku), przy jednoczesnym braku dokładności i umiejętności wychodzenia z opresji.

Drugim strzelcem zespołu był Jordan Hill, który zdobył 18 punktów (6/14 z gry) oraz dodał pozytywną energię na tablicach, zbierając 13 piłek, w tym aż 7 w ataku. Jodie Meeks dołożył 15 punktów, a niezłą zmianę dał Ryan Kelly, który w 18 minut zdobył 7 punktów, zebrał 6 piłek oraz zablokował 2 rzuty rywali.

Kiedy Lakers są zdrowi, przynajmniej w większym stopniu niż w chwili obecnej, są zespołem grającym przyjemną dla oka i zwycięską (na poziomie 50%) koszykówkę. W związku z nadmiarem kontuzji muszą wspiąć się jednak na nieco wyższy poziom i przede wszystkim grać z większą precyzją. Kolejnym przeciwnikiem będą Milwaukee Bucks, drużyna z najgorszym bilansem w całej NBA. Już łatwiejszego przeciwnika na przerwanie serii porażek Jeziorowcy nie znajdą jak liga szeroka. Wszystko wskazuje na to, że w tym spotkaniu zagra już Pau Gasol, ale nawet z nim podopieczni Mike'a D'Antoniego muszą przyłożyć większą uwagę do szczegółów jeśli chcą w końcu dla odmiany zwyciężyć. Nawet jeśli to tylko Bucks, Jeziorowcy muszą przygotowywać się na to spotkanie jak na wojnę bo w obecnej sytuacji nie są faworytem w konfrontacji z kimkolwiek.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

Udanego 2014 r !!!

HORC,
Dziękuję za osobiste życzenia ;).
Szczere " Wszystkiego Najlepszego, nie tylko w 2014".

Ps. Dla całego forum:
"Mniej powodów do kwiecistych polemik", spowodowanych grą LAL.

Bałem się zasnąć po tym meczu. Pau jak na gościa, który ma już wszystko gdzieś, nie chce tutaj być, a także ma problemy z oddychaniem-źle nie wyglądał. Oczywiście na atakowanej stronie parkietu. Po drugiej stronie wszyscy Lakers mieli wielkie problemy w pomalowanym. Oczywiście MDA nie chciał tego zmienić i nie wpuścił Kamana, tylko duet Dwóch Wież- Kelly & Sacre. Z pozytywów, choć to szukanie na siłę, był Marshall. Reszta,poza Youngiem,wyszła na ten mecz jak na ścięcie i z przykrego obowiązku.

DominikLA

Można się już nastawić na porażki i to właśnie ze słabiakami , bo Lakers z zespołami kalibru np.Heat,Knicks,Clippers to będą właśnie grały równo , bo wtedy im honor nie pozwoli przegrać.A co do tankowania to jak mówiłem już kiedyś , to najlepsze rozwiązanie jakie się nasuwa.

LordoftheRings

Tankowanie tankowaniem ale żeby nie mieć chociaż odrobiny honoru to wstyd.

Pasiak3

Ja tam się cieszę, że przegraliśmy, im słabszy bilans tym lepszy pick w drafcie. Lepiej budować drużynę na młodych zawodnikach niż na graczach w średnim(koszykarskim) wieku -> Patrz Carmelo.
Jestem pewien, że Mitch kogoś fajnego nam wybierze, ba, może nawet Sam Jerry West nam pomoże.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17