Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 106 - Detroit Pistons 102 (29.11.2013)

LA Lakers 106 @ Detroit Pistons 102 (29 Listopada 2013)

Lakers 106
Pistons 102
 1234WYNIK
LAL31252129106
DET32233215102

Arena: The Palace of Auburn Hills, Auburn Hills, Michigan

Data publikacji: 30/11/2013 1:34 | autor: Patryk Mańka

Los Angeles Lakers zapewnili swoim kibicom po raz kolejny sporą dawkę dramaturgii. Tym razem po zaciętym boju pokonali w trudnej hali The Palace of Auburn Hills miejscowych Detroit Pistons 106 -102. Bez wątpienia można powiedzieć, że Lakers w kategorii rzutów z dystansu są najlepsi w lidze, co potwierdza ilość trafień. Dzięki tej zabójcze broni zdołali wrócić z dalekiej podróży, a konkretnie 10-punktowego prowadzenia, jakie objęli Pistons na koniec trzeciej kwarty. Jeziorowcy legitymują się bilansem 9-8 i jest to pierwszy dodatni bilans od czasu zwycięstwa w otwierającym sezon meczu z Clippers.

Wiele złego można powiedzieć o defensywie i dyspozycji na deskach podopiecznych Mike’a D’Antoniego, jednak pomimo tych słabości, które były skrzętnie wykorzystywane w pierwszej połowie przez gospodarzy udało im się przełamać rywali przy pomocy trójek, które dzisiaj trafiali Wesley Johnson, Shawne Williams i Jordan Farmar. Szczególną uwagę należy poświęcić dwóm pierwszym, którzy trafili w sumie 12 z 14 trójek Jeziorowców (obaj równo po 6) i walnie przyczynili się do utrzymywania przy życiu drużynę z Kalifornii. P

Początek spotkania zwiastował powtórkę z niedawno przegranego meczu z Washington Wizards. Szybkie tempo, dużo strat i kompletny brak obrony. Duet Andre Drummond i Greg Monroe dominowali nad słabszymi fizycznie Pau Gasolem (13 punktów na 5/14 z gry i 12 zbiórek), który po raz kolejny nie może być zadowolony ze swojego występu i Jordanem Hillem, który to z kolei podkręcił kostkę w trzeciej kwarcie i łącznie rozegrał w spotkaniu tylko 14 minut. Na szczęście uraz wydaje się być niezbyt poważny, ponieważ Jordan nie opuścił ławki rezerwowych i nie udał się do szatni po pomoc medyczną. Mike D’Antoni nie zdecydował się jednak na ryzykowanie zdrowiem swojego podkoszowego, co w kontekście wygranej cieszy podwójnie.

Tłoki w pierwszej kwarcie szybko osiągnęły 7 punktową przewagę, na co szkoleniowiec Lakers zareagował szybką przerwą na żądanie. Po powrocie na boisko zawodnicy z Miasta Aniołów wzięli się do pracy i gra już toczyła się punkt za punkt, lecz ostatecznie to Tłoki prowadziły 32-31. Co charakterystyczne już dla spotkań Lakers, gracze w złotych strojach kąsali z dystansu, zaś ich rywale zdobywali punkty z pomalowanego. Robert Sacre znowu otrzymał szansę gry, co nie powinno dziwić w obliczu słabej gry Gasola, jak i nie w pełni dysponowanego Chrisa Kamana, którego występ w dzisiejszym meczu stał pod znakiem zapytania, ale ostatecznie Kaman nie zagrał ani sekundy. O młodym centrze Jeziorowców można powiedzieć, jedynie tyle, że w przeciwieństwie do Pau Gasola daje lepszą obronę i szybkość na nogach. Oczywiście jego gra na tablicach i w ataku pozostawia jeszcze do życzenia, ale od drugoroczniaka bez doświadczenia z Gonzagi nie można zbyt wiele wymagać.

W drugiej ćwiartce gra oparta była w dużej mierze na Steve’ie Blake’u i Wesleyu Johnsonie, temu pierwszemu znowu udało się zanotować 10 asyst, co ma miejsce już po raz siódmy na przestrzeni ostatnich dziewięciu spotkań, kiedy to Steve notuje w meczu 10 lub więcej podań otwierających drogę do kosza. Choć Blake nie miał dnia rzutowego (1/6 FG), to jego gra była ważna w kontekście utrzymania wyniku. Wspomniany wcześniej Johnson popisał się efektownym alleyoopem równo z kończącą pierwszą połowę syreną, co przez fanów już zostało określone jako powtórka z zagrania Kobego Bryanta do Earla Clarka. Dzięki temu wsadowi Lakers wyszli na jednopunktowe prowadzenie 56-55.

Trzecia kwarta była najgorsza w wykonaniu gości, bowiem przegrali ją, aż 11 punktami. Wiele zbiórek padło wówczas łupem podopiecznych Maurice’a Cheeksa, a ich wjazdy pod kosz był niezwykle skuteczne. 76 punktów zdobytych z pomalowanego przez Pistons świadczy bardzo źle o obronie Jeziorowców. Ofensywa Lakers sprowadzała się do nieudanych prób zagrania pod koszem Pau Gasola i chaotycznych akcji na obwodzie. Po 36 minutach gry wszystkie swoje punkty zdobył już Wesley Johnson, których ostatecznie zapisał na swoim koncie 27, co jest wynikiem o 2 oczka gorszym od jego „życiówki”. Dla Wesa było to najlepsze spotkanie w barwach Lakers oprócz liderowania drużynie w punktach dołożył także 3 bloki (najwięcej w ekipie z Los Angeles) oraz 6 zbiórek i dobrą grę w obronie.

Przy stanie 87-77 dla gospodarzy rozpoczęła się czwarta kwarta, która okazała się być kluczowa dla wyniku spotkania. Kibice Lakers mogą być wdzięczni Shawne’owi Williamsowi, który zdobył 11 ze swoich 20 punktów właśnie w ostatnich 12 minutach gry. Williams nie miał zbyt dobrej opinii trafiając do Los Angeles, zarówno przez jego wybryki pozaboiskowe jak i ze względu na fakt, iż został ściągniety w dużej mierze na odpowiedzialność Mike’a D’Antoniego, ponieważ to szkoleniowiec Lakers nalegał na zatrudnienie 27-letniego skrzydłowego.

Kalifornijczycy gonili oponentów przez niespełna 10 minut i na 2:11 do końca spotkania swą ostatnią trójkę trafił Shawne Williams ustalając wynik na 99:99. Pistons zbyt panicznie i chaotycznie przerzucili swoją grę na obwód skąd byli zdecydowanie nieskuteczni. Rodney Stuckey mający nie bez powodu reputację jeźdźca bez głowy pozwolił Jeziorowcom zebrać kilka piłek po niecelnych rzutach obrońcy z Motor City i wykorzystać swoje posiadania zamieniając je na punkty. Sama końcówka to „popis” nieumiejętności trafiania rzutów wolnych. Przy stanie 103:101 dla Lakers na 33 sekundy do końca meczu Pau Gasol trafia 1 rzut z dwóch. Następnie przy Brandon Jennings po wymuszeniu faulu przy rzucie za 3 punkty, zmarnował 2 próby z trzech, by później gdy na zegarze pozostało 16 sekund Jordan Farmar odwdzięczył się nie trafiając swoich dwóch rzutów wolnych zdobytych wejściem pod kosz. Na szczęście piłkarskie powiedzenie „Nie wykorzystane sytuacje lubią się mścić” nie miało zastosowania dla graczy Lakers. Pistons nie zdołali już rozegrać skutecznej akcji. Najpierw niecelny rzut oddał Rodney Stuckey, po którym sędziowie długo zastanawiali się komu przyznać piłkę (moim zdaniem Pau Gasol jej nie dotknął i piłka powinna być dla Lakers, co nie miało miejsca), a później na 1.9 sekundy do końca meczu Nick Young wymusza  faul w ataku na Joshu Smithie. Young został szybko sfaulowany i trafił  2 rzuty osobiste i ustalił wynik spotkania na 106-102 dla przyjezdnych.

Kibicom pozostaje się cieszyć, choć gra budzi wiele zastrzeżeń. Z taką obroną i słabością na tablicach Lakers nie będą w stanie skutecznie powalczyć o Playoffs, choć póki co Mike D’Antoni ma to szczęście, a może umiejętność, że w jego drużynie zawsze ktoś ma dzień trójkowicza i tak jak to miało miejsce dzisiaj trafiali Johnson i Williams, z kolei ostatnio zrobili to Nick Young i Jordan Farmar, czy wcześniej Jodie Meeks i Steve Blake. W Stanach mówi się „You live by 3’s, you die by 3’s” (Żyjesz dzięki trójkom, umierasz dzięki trójkom przyp. red). Lakers dzięki nim żyją i utrzymują się na powierzchni łapiąc niezbędnego tlenu, aby nie utonąć. Jak dotychczas to się udaje, o czym świadczy dodatni bilans. Być może jeszcze nie raz będziemy drżeć i łapać się za głowę przy kolejnych rzutach z dystansu, których Jeziorowcy nie boją się oddawać.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

Przemo

no cóż-raz pod wozem, a raz na wozie

Gebe

no 2 połowa 1 kwarty zdecydowanie lepsza :) Go Lakers!

Gebe

Co za początek 0:11 ;/

Gebe

Nie. Może pojawi się na parkiecie w meczu z Sacramento

Vino24Fanatico

Kobe dzisiaj wraca?

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 1 tydzień, 3 dni temu

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17