Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 103 - Utah Jazz 105 (27.12.2013)

LA Lakers 103 @ Utah Jazz 105 (27 Grudnia 2013)

Lakers 103
Jazz 105
 1234WYNIK
LAL23292922103
UTA25302822105

Arena: EnergySolutions Arena, Salt Lake City, Utah

Data publikacji: 28/12/2013 6:28 | autor: Daniel

Koszykarze Los Angeles Lakers zaczynają dobijać do dna i zderzają się z rzeczywistością, w której bardziej realny wydaje się uśmiech losu w loterii draftowej, aniżeli awans do Playoffs. W starciu z najsłabszą drużyną Konferencji Zachodniej Jeziorowcy sami wyglądali jakby pretendowali do tego tytułu. Po wyrównanym, w kategoriach końcowego wyniku, spotkaniu Lakers ulegli Utah Jazz 103-105 i ponieśli czwartą porażkę z rzędu, co czyni tę fatalną passę najdłuższą w bieżących rozgrywkach.

O zwycięstwie gospodarzy przesądziły punkty Derricka Favorsa, który na 2,1 sekundy przed końcową syreną wykonał zwycięską dobitkę po niecelnym rzucie Gordona Haywarda. Choć Lakers mieli jeszcze sporo czasu na doprowadzenie do dogrywki, czy nawet wygranie tego meczu, to jednak zabrakło w ich szeregach zawodnika, który byłby zdolny oddać taki rzut. Nie było na parkiecie ani Kobego Bryanta, ani Steve'a Blake'a, który już raz zapewnił zwycięstwo Lakers w podobnych okolicznościach. Nie było również Nicka Younga, najlepszego Jeziorowca w tym meczu, który wyleciał z gry na sześć minut przed końcem spotkania za szóste przewinienie.

Lakers szybko zatęsknili za brakiem Younga, gdyż brak gracza zdolnego poprowadzić drużynę do wygranej był aż nad wyraz widoczny. Jordan Farmar, chyba najlepiej predysponowany do tego zadania uciekał od brania odpowiedzialności na swoje barki i choć ogólnie rozegrał niezłe zawody, to na finiszu nie istniał. Farmar stracił m.in. piłkę na niespełna dwie minuty przed końcem meczu, aby w kolejnym posiadaniu oddać ją w ręce swojego imiennika, Jordana Hilla który natychmiast ją stracił, próbując gry jeden na jednego. Po tych dwóch zmarnowanych posiadaniach Jazz powiększyli przewagę do 4 punktów na minutę i pięć sekund przed końcem spotkania. Jeziorowcy zdążyli jeszcze doprowadzić do remisu, ale w kluczowej akcji defensywnej zawiedli tak, jak czynili to na przestrzeni całego spotkania. Najpierw Hayward z łatwością przebił się pod kosz, aby następnie jego niecelny rzut dobił niezastawiony Favors mimo iż w pomalowanym znajdowało się pięciu graczy w żółtych strojach. W ostatniej akcji Lakers nie udało się wypracować dogodnej pozycji i rzut rozpaczy z dużej odległości zmuszony został oddawać Jodie Meeks, ale nie otarł się on nawet o obręcz.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że byłoby dużą niesprawiedliwością gdyby Lakers uratowali zwycięstwo w tym spotkaniu szczęśliwym rzutem. Mecz został przegrany znacznie wcześniej aniżeli w ostatnich minutach i choć Jazz wcale nie wyglądali lepiej niż wskazuje na to ich miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, to mimo wszystko byli trochę lepsi od przyjezdnych z Kalifornii i w pełni zasłużyli na tę wygraną. Defensywa, a raczej jej brak to kluczowa przyczyna porażki Lakers, którzy spełnili szereg warunków, które pomogły gospodarzom w zwycięstwie. Bolączką ekipy Mike'a D'Antoniego, nie od dziś, jest transition defense, i nie inaczej było w tym przypadku. Lakers pozwolili Jazzmanom na zdobycie aż 25 łatwych punktów w szybkim ataku, kiedy średnio zdobywają oni dwukrotnie mniej, a ich dotychczasowy rekord sezonu w tym względzie wynosił o 4 oczka mniej. Mimo, że Jazz wygrali ledwie 9 z 24 spotkań w tym sezonie to aż 7 z 8, kiedy prowadzili po trzeciej kwarcie – również dziś została spełniona ta okoliczność sprzyjająca koszykarzom z Salt Lake City.

O tym, że Lakers przegrali ten mecz po bronionej stronie parkietu może świadczyć również fakt, że sami trafili 50% swoich rzutów z gry i był to dopiero piąty taki występ w tym sezonie w ich wykonaniu. Dla kontrastu Jazz trafili o 5 punktów procentowych mniej od Jeziorowców, ale otrzymali za to masę niebronionych rzutów zza łuku, skąd trafili 9-krotnie w 23 próbach. Lakers przegrali także walkę na tablicach (37-43), pozwalając między innymi na 11 ponowień w ataku. Na przeciwległym krańcu parkietu, gra Lakers także pozostawiała wiele do życzenia i to pomimo dobrej skuteczności. Przede wszystkim kulało ball movement i ekipa D'Antoniego zanotowała ledwie 16 asyst na 40 celnych rzutów, podczas gdy Jazz przy identycznej liczbie trafień mieli aż 25 podań otwierających drogę do kosza. Choć do gry wrócił Farmar i dziś prezentował się znacznie lepiej niż w starciu z Miami Heat, to wydaje się, że obecne potrzeby Lakers wymagają jeszcze jednego rozgrywającego. Kiedy Farmar siadał na ławce, siadał również ruch piłki i Lakers zamiast konstruowania ataku, rzeźbili go – z różnym skutkiem.

Najlepszym graczem w szeregach Lakers był Nick Young, który w 29 minut z ławki zdobył 21 punktów, trafiając 10 z 17 rzutów z gry. Występem idealnym tego nazwać jednak nie można, bo Youngowi zdarzało się popadać w frustracje, czy to po niecelnych rzutach, czy stratach, co z kolei wpływało na brak jego powrotu do obrony i być może miało także wpływ na jego sześć fauli. Frustracja udzieliła się mu także po ostatnim przewinieniu, po którym natychmiast skierował swoje kroki do szatni. Na chwilę Nick przysiadł, po namyśle faktycznie poszedł do szatni, aby jednak wrócić na ławkę na ostatnie minuty i wesprzeć duchowo swoich partnerów. Czy Young byłby zdolny odmienić losy tego meczu nigdy się nie dowiemy, ale faktem jest, że w tych ostatnich minutach brakowało gracza, który wziąłby ciężar oddawania kluczowych rzutów, a jemu ręka z pewnością by nie zadrżała.

Dobre indywidualnie zawody, przynajmniej w ataku rozegrał Chris Kaman, który zastąpił w pierwszej piątce chorego Pau Gasola. Imponująco Kaman wyglądał zwłaszcza w pierwszej połowie, ale i całe spotkanie zakończył z godnymi podziwu liczbami, wynoszącymi 19 punktów, 10 zbiórek oraz 3 bloki. Jordan Farmar dodał wszechstronne 13 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst, a Jordan Hill dołożył z ławki 16 punktów i 9 zbiórek.

Nie takiego wyniku spodziewali się fani po starciu z drużyną z najgorszym bilansem w Konferencji. Najwięksi optymiści liczyli na wynik 4-0 w meczach z Jazz, 76ers, Bucks i ponownie Jazz, ale wiemy już, że to się nie zdarzy. Wiemy też, że Jeziorowcy na pewno nie zakończą roku z bilansem 50% wygranych. Szansą na przerwanie fatalnej passy będzie niedzielna konfrontacja przed własną publicznością z Philadelphią.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

No chyba, że jedynym celem jest pobicie Majkela w punktach już w tym sezonie, to śmiało

Kobe jest potrzebny zdrowy i w formie w przyszłym sezonie

Przemo

Kobe jest potrzebny w formie,bo aż się prosi by ktoś zagrał jakąś penetracje.Ile można rzucać za te 3? To jest absurd.Patrzeć na to nie można.

Jak Kobe nie wróci na czas,a Gasol się nie ogarnie, to Tank 4 Jabari Parker będzie procesem naturalnym z tego co widzę

Przemo

Najlepiej to przemilczeć :-(

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17