Strona główna > Terminarz 2013/2014 > LA Lakers 103 - Memphis Grizzlies 108 (26.02.2014)

LA Lakers 103 @ Memphis Grizzlies 108 (26 Lutego 2014)

Lakers 103
Grizzlies 108
 1234WYNIK
LAL23232730103
MEM31341726108

Arena: FedEx Forum, Memphis, Tennessee

Data publikacji: 27/02/2014 8:50 | autor: Daniel

Z wyjazdowej serii dzień po dniu z wyżej notowanymi Indianą Pacers i Memphis Grizzlies koszykarze Lakers wracają do domu z zerem po stronie zwycięstw. Po wtorkowym blamażu z najlepszą drużyną Konferencji Wschodniej Jeziorowcy nie sprostali także Niedźwiadkom. Zapowiadało się na ponowny pogrom na niekorzyść Lakers, gdyż gospodarze tego meczu prowadzili już różnicą 22 punktów, ale na finiszu spotkania Jeziorowcy zdołali zniwelować straty do 5 oczek, ulegając ostatecznie 103-108.

Marcin Gortat na antenie Canal+, w programie pt. „W cztery oczy z Marcinem Gortatem” podzielił się ciekawą refleksją, wspominając swoje czasy gry w Orlando Magic oraz furię w jaką potrafił wpadać trener Stan Van Gundy po porażkach. Przypomnijmy, że były to czasy gry Magików w Finale NBA i porażki przytrafiały im się sporadycznie. Polski środkowy zrozumiał postawę swojego byłego szkoleniowca dopiero jak znalazł się w przegrywających mecz za meczem Phoenix Suns. Nie cytuję, gdyż piszę to z pamięci, ale Gortat tłumaczył to tym, że nadmierna liczba przegranych powoduje to, że zaczynasz się do nich przyzwyczajać, a po pewnym czasie nie robią one już żadnej różnicy. Van Gundy nie chciał więc dopuścić do tego, aby Magic za bardzo oswoili się z przegrywaniem. Koszykarze Los Angeles chyba właśnie znaleźli się w momencie, w którym przegrywanie weszło im w krew, a nie mając już żadnego wyższego celu przed sobą, jakim w pierwszych tygodniach rozgrywek był awans do Playoffs, ostatnie 20-kilka spotkań staje się przykrym obowiązkiem do odbębnienia.

Po porażce z Pacers nie wytrzymał najbardziej doświadczony zawodnik Lakers, nie licząc kontuzjowanych Kobego Bryanta i Steve'a Nasha. Pau Gasol, bo o nim mowa, wyraził swoją frustrację przed dziennikarzami, wyliczając problemy stojące za porażkami Kalifornijczyków. Według Katalończyka Jeziorowcom brakuje dyscypliny, a zawodnicy grają zbyt indywidualnie, co jest m.in. spowodowane tym, że większość składu gra o nowe kontrakty. Dostało się więc wszystkim, od zawodników, po trenera, który nie potrafi zarządzać tym bałaganem, kończąc na kierownictwie, które obrało taktykę podpisywania umów tylko na jeden sezon.

Dzień później Gasolowi za pośrednictwem mediów odpowiedział D'Antoni, wyrażając życzenie, aby ten podobnymi opiniami raczył dzielić się z zespołem w szatni, nie piorąc brudów poza nią. Nie sposób się z tym nie zgodzić, ale i postawie Gasola należy się zrozumienie. Był taki czas podczas bieżących rozgrywek, że obserwatorzy określali atmosferę panującą w Lakers mianem najlepszej jakiej byli świadkami kiedykolwiek. Pracujący w zespole od 30 lat Gary Vitti przemawiał podobnymi słowy. Owa magiczna chemia chyba wyparowała już całkowicie, a po odejściu Steve'a Blake'a, któremu ostatecznie co można było zarzucić to brak woli walki, profesjonalizmu czy gry o zwycięstwo w każdym meczu, Lakers w jeszcze większym stopniu stali się zgrają indywidualistów troszczących się tylko o swój własny interes. Zamiast Blake'a Jeziorowcy otrzymali co prawda dwóch utalentowanych obrońców, ale również z kończącymi się kontraktami i to będących na dorobku, gdzie ich dalsza egzystencja w NBA jest pod wielkim znakiem zapytania. Kent Bazemore i MarShon Brooks grają nieźle, ale jeśli uważnie przyjrzymy się ich poczynaniom to zobaczymy, że podejmują oni na parkiecie wiele decyzji podyktowanych własnym interesem.

„Przemawiałem pod wpływem emocji i frustracji spowodowanej przegraną”. – powiedział Gasol następnego dnia. Choć faktycznie w idealnym świecie lepiej byłoby, żeby Pau trzymał język za zębami i podobne sprawy załatwiał za zamkniętymi drzwiami szatni, to potrafię zrozumieć dlaczego zrobił tak, a nie inaczej. Pau zdążył już zapomnieć o czasach gry w Memphis Grizzlies, którzy z nim w składzie potrafili osiągnąć bilans 22-60 w sezonie 2006/2007. Sześć pierwszych lat Gasola w Lakers to sześć awansów do Playoffs, trzy udziały w Finałach NBA i dwa tytuły mistrzowskie, a do tego dokładał jeszcze każdorazową walkę o medale w barwach Hiszpanii na imprezach międzynarodowych. Sytuacja w której Pau jest częścią przegrywającej drużyny nie może być więc łatwą do zniesienia przez ambitnego sportowca, który przywykł do sukcesów.

Czy publiczna krytyka w wykonaniu Pau wpłynęła jakoś na zmianę gry zespołu w starciu z Memphis? Po tym jak Lakers przegrywali już różnicą 22 punktów po sześciu minutach gry w drugiej połowie, potrafili jeszcze przywrócić rywalizację na parkiecie FeDex Forum i zmniejszyć dystans do 3 oczek na 14 sekund przed końcową syreną. I choć na wyjście na prowadzenie zabrakło już czasu / przewaga Grizzlies z trzeciej ćwiartki była za wysoka (niepotrzebne skreślić), to woli zwycięstwa i walki do samego końca Jeziorowcom zarzucić nie można. Trzeba też jednak przyznać, że w drugiej połowie Kalifornijczykom mocno sprzyjało szczęście. Nieczęsto się zdarza, że w czwartej kwarcie zespół trafia 7 z 11 rzutów za trzy punkty, a Jordan Farmar robi to dwukrotnie w ostatnich 20 sekundach meczu, trafiając najpierw z 8-go, a następnie 9-go metra.

Lakers musieli mieć jednak w głowach krytykę Pau, bo w pojedynku z Grizzlies piłka krążyła między zawodnikami znacznie płynniej, czego dowodem jest między innymi 24 asysty całego zespołu na 38 trafień z gry. Akcja z czwartej kwarty w której Jeziorowcy wymienili między sobą pięć szybkich podań, zakończonych wsadem w wykonaniu Gasola była z kolei książkowym przykładem zespołowej koszykówki. „Myślę, że graliśmy dziś z lepszą energią i sprzyjała nam dobra karma. Współpracowaliśmy znacznie lepiej, walczyliśmy, a w drugiej połowie graliśmy dobrze w obronie”. – powiedział trener Mike D'Antoni.

Mimo, że to w drugiej połowie przewaga Grizzlies osiągnęła punkt kulminacyjny, to zarówno trzecią, jak i czwartą kwartę Lakers wysoko wygrali, łącznym wynikiem 57-43. Dobra gra w defensywie i dziurawienie obręczy gospodarzy serią rzutów trzypunktowych w dwóch ostatnich ćwiartkach nie wystarczyły jednak do tego, aby zniwelować straty poniesione w pierwszej połowie. Defensywa w pierwszych 24 minutach meczu zwyczajnie nie istniała, a Lakers pozwolili Grizzlies na zdobycie 65 punktów na wysokich wskaźnikach skuteczności 57,1% z gry oraz 44,4% za trzy punkty.

Najlepszym strzelcem w szeregach Lakers był Jodie Meeks, zdobywca 19 punktów. Dobre zawody rozegrali także Pau Gasol (17 punktów, 10 zbiórek), Wesley Johnson (18 punktów) czy Jordan Farmar (16 punktów, 4/6 za trzy). Po 14 oczek dołożyli także dwaj nowi Jeziorowcy: MarShon Brooks i Kent Bazemore. Loty obniżył za to ostatnio Kendall Marshall, który w czwartym meczu z rzędu nie zanotował ani 10 punktów, ani 10 asyst. Tym razem Marshall spudłował wszystkie 6 rzutów z gry i ocenę jego występu ratują tylko solidne 5 zbiórek i 8 asyst.

Po meczu jeden z bohaterów pogoni za wynikiem w ostatnich minutach, Jordan Farmar, powiedział, że Pau Gasol musi być centralnym punktem ofensywy Lakers, nie tylko dlatego, że jest ich najlepszym zawodnikiem, ale także dlatego, że chętnie dzieli się piłką i angażuje w grę pozostałych. „Pau jest bardzo utalentowany. Jeśli zostawisz mu sporo miejsca, musisz na to zareagować podwojeniem. I jeśli tak się dzieje mamy odpowiednich ludzi do trafiania rzutów z otwartych pozycji. Chcielibyśmy grać o zwycięstwo każdego wieczoru. To nie ma sensu jeśli wychodzisz na parkiet, przegrywasz 20-ma punktami, skupiając się na własnych statystykach. Grajmy po prostu dobrą koszykówkę. Piłkę kierujmy do naszego najlepszego zawodnika, Pau Gasola. Możemy być solidnym zespołem i walczyć o wygraną w każdym meczu. Nie udało nam się dziś wygrać, ale przynajmniej daliśmy z siebie wszystkie i mieliśmy szansę na zwycięstwo w końcówce spotkania”. – powiedział Jordan Farmar, dając tym samym publiczny wyraz poparcia dla Katalończyka.

Przegrywając po raz trzeci z rzędu i siódmy w ostatnich ośmiu meczach Lakers „umocnili się” na ostatniej pozycji w Konferencji Zachodniej z bilansem 19-39. Pozycję tę może jednak nadwątlić kolejny mecz Jeziorowców przed własną publicznością, w którym ich rywalem będą Sacramento Kings, druga najgorsza ekipa na Zachodzie.

  

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Ostatnie 5 komentarzy:

HORC

No właśnie...

Kaebi

Zgadzam się, zapewne te warunki będą spełnione.

ericlalfan

Bulls się miotają jak ryba na brzegu...
Jedno jest pewne. Szybciej mistrzami będziemy my niż Chicago Bulls ze swoimi fundamentami i cudownym trenerem...
Lakers!

Kaebi

Gdyby Bulls mieli MDA zamiast Thibodeau czy jak to sie pisze,to juz by drugi rok z rzedu tankowali.Bo jak wiadomo na dłuższą mete i w przypadku kontuzji defense>ofense.
Natomiast co do naszej odbudowy,to ja jestem optymistą.Tylko muszą zostac spełnione dwa warunki.Pierwszy to podziękowanie Mike`owi,a drugi to płacenie olbrzymiego podatku,bo niestety ale Mitch wyskoczył z tymi 49 mln jak Filip z Konopii,a debilem raczej nie jest,wiec wiedział w co sie pakuje.

HORC

Nie. Widzę, że znasz mnie lepiej niż ja siebie, ale to nie jest prawda. Nigdy nie miałem problemu z „chudymi” latami, bo to naturalna kolej rzeczy w życiu organizacji. 3-4 lata, to czas minimum, gdzie po dobrych ruchach Lakers mogliby zacząć wrócić do walki o jakieś cele, ale równie dobrze może to być nawet dłuższy czas. I także nie będę miał z tym problemu, gdy będę widział, że sytuacja zmierza w dobrym kierunku. Na razie tego nie widzę, więc wybacz, ale ciężko mi o, nawet sztuczny, optymizm. Optymistyczną sprawą jest dla mnie draft i na niego od bardzo długiego czasu liczę. NIGDY nie napisałem i nie powiedziałem, że liczę na tytuł co 1-2 sezony. Podane przeze mnie lata odnosiły się do rozmowy z kolegą wyżej.
Przykład z Celtics po co użyłeś? Przebiję Cię i przywołam Milwaukee, albo zimne miasto Adelmana. I co z tego? Nie zajmujemy się problemami innych drużyn, tak?
Jakiej nieprawdy? Napisałem, że Howard kierował się własnym interesem. W tym przypadku brał pod uwagę względy sportowe. Zresztą, on nigdy nie chciał grać w Lakers, a kwestia ta wielokrotnie była wałkowana na tym forum.
Jak się potoczą losy Rox? Tego nie wiem. Nie wróżę im niż 2 runda PO.
Ja także optowałem za draftem, choć ciężko było uwierzyć w to, że Lakers w ogóle o tym myślą. Niektórzy jednak liczyli na awans do PO, gdy plaga kontuzji nawiedziła Lakers, z 8 miejsca i bicie głową w mur. Przypominać o tym nie muszę.
Ty to nazywasz pesymizmem. Widać, że znamy różne definicje pesymizmu, ale mniejsza o to. Może po prostu lubię odbrązowiać pomniki i nie wyznaję bezkrytycznie zasady „In Mitch We Trust”. Podobnie jest z KB. Stwierdzenie, że Kobe „nigdy nas kibiców nie zawiódł”, to ciekawa opinia, ale powiem tylko krótko, że…polemizowałbym.
Nie wiem jakie masz źródła HORC, ale ja np. przed sezonem nie czytałem o detronizacji Heat przez Bulls. W obliczu powrotu po kontuzji Rose’a i niepewności z Dengiem, nie wiem kto takie brednie głosił.

Przejdź do pełnej dyskusji

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: LBJ W LAKERSACH - TO ZASŁUGUJE NA NEWS

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie, 5 days temu

DJMbenga: LBJ i PG w Lakersach - forum ożywa :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 3 tygodnie temu

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 6/6/18